Nissan Ariya Nismo. Elektryczny huragan z zaprzęgiem 435 koni

Czerwone detale, agresywna aerodynamika i bezkompromisowe osiągi – przez dekady te cechy definiowały spalinowe legendy ze stajni NISMO na torach wyścigowych całego świata. Dziś kultowy dział motorsportu Nissana przenosi swoje wyścigowe DNA w zupełnie nowy wymiar. Poznajcie Nissana Ariya Nismo: rodzinnego, elektrycznego SUV-a, który z dumą nosi legendarny znaczek, dostarczając równie potężnej dawki adrenaliny, co klasyczne modele GT-R.

Z zewnątrz Nissan Ariya Nismo to istny pokaz prężenia elektronicznych muskułów, w którym obła bryła bazowego modelu została solidnie potraktowana pakietem aerodynamicznym rodem prosto z Formuły E. Z przodu wita nas agresywny zderzak z wyraźnym splitterem i zadziornymi wlotami powietrza, które nadają autu wyrazu mocno wkurzonego, elektrycznego samuraja. Z profilu samochód kusi dynamiczną linią opadającego dachu, mocno zarysowanymi nadkolami i potężnymi, dwudziestocalowymi felgami, które wyglądają, jakby zaraz miały rozerwać asfalt przy każdym mocniejszym przyspieszeniu. Tył to z kolei pokaz aerodynamicznej sztuki z podwójnym dyfuzorem oraz zgrabnym spojlerem w stylu, który dociska auto do drogi i skutecznie odwraca uwagę od braku tradycyjnych rur wydechowych. Jeśli chodzi o to, ile miejsca zajmie ten pojazd na Twoim miejscu parkingowym, musisz przygotować się na dokładne wymiary: samochód mierzy 4655 milimetrów długości, 1850 milimetrów szerokości bez lusterek, 1660 milimetrów wysokości, a jego rozstaw osi to potężne 2775 milimetrów.

Japoński salon gier z odrobiną zen

Wnętrze tego elektrycznego potwora to miejsce, w którym nowoczesna technologia spotyka się z japońskim spokojem, urozmaiconym agresywnymi, czerwonymi akcentami. Zacznijmy od sportowej, świetnie leżącej w dłoniach kierownicy z charakterystycznym paskiem na godzinie dwunastej, zza której wyłaniają się cyfrowe, w pełni konfigurowalne zegary na panoramicznym wyświetlaczu. Cała deska rozdzielcza jest minimalistyczna do bólu, zlewając się płynnie z ekranem centralnym systemu multimedialnego, tworząc tym samym jeden ciągły, zaawansowany technologicznie horyzont deski. Poniżej znajduje się absolutny hit projektowy, czyli zintegrowane z listwą ozdobną, haptyczne przyciski do obsługi klimatyzacji, które wibrują pod palcem i wyglądają, jakby wtopiono je w samo drewno, sprawiając wrażenie magii. Na koniec trzeba wspomnieć o tunelu środkowym, który kryje w sobie selektor jazdy i wygląda jak luksusowe centrum dowodzenia zwiadowczym statkiem kosmicznym.

Przeczytaj też: Nissan Ariya E–4ORCE EVOLVE –  Taki elektryk to skarb

Zamszowe pieszczoty

Nissan absolutnie nie oszczędzał na materiałach, tworząc kabinę, która ma krzyczeć o swoich sportowych aspiracjach, ale bez rezygnowania z codziennego komfortu. Na desce rozdzielczej znajdziemy sporo miękkich materiałów, w tym obszerne wstawki z miłego w dotyku zamszu przetykane wyrazistymi, czerwonymi nićmi, co od razu jednoznacznie kojarzy się z kultowymi modelami dywizji Nismo. Kierownica została starannie obszyta wysokiej jakości, lekko perforowaną skórą, która zapewnia kierowcy idealnie pewny chwyt nawet wtedy, gdy na widok ostrego zakrętu zaczną pocić się dłonie. Siedzenia to z kolei prawdziwe, świetnie wyprofilowane kubełkowe arcydzieła pokryte luksusową mieszanką ekologicznej skóry i materiału przypominającego alcantarę, które idealnie otulają ciało na zakrętach, nie pozwalając pasażerom latać po obszernej kabinie jak bezwładne worki ziemniaków.

Elektryczny huragan

Pod aerodynamicznym spodem drzemie zaawansowany układ napędowy e-4ORCE, czyli sprytny napęd na cztery koła realizowany przez dwa silniki elektryczne, które wspólnie krzeszą absurdalne 435 koni mechanicznych i aż 600 niutonometrów momentu obrotowego. Ta potężna siła sprawia, że to niby rodzinne auto katapultuje się do pierwszej setki w równe pięć sekund, a jego charakterystyka pracy jest niesamowicie płynna, absolutnie natychmiastowa i wciskająca w fotel na każde, nawet najdrobniejsze zawołanie. Niestety, świetne sportowe osiągi, spora masa i duma z aerodynamiki mają swoją dość zauważalną cenę, gdy przychodzi do zużycia prądu z potężnej baterii o użytecznej pojemności 87 kilowatogodzin. W mieście, przy umiarkowanie spokojnej jeździe, samochód zadowoli się w okolicach dwudziestu trzech do dwudziestu siedmiu kilowatogodzin na sto kilometrów, jednak wyjazd na szybką trasę i jazda w tempie autostradowym bez skrupułów wywinduje ten wynik w okolice trzydziestu kilowatogodzin, przez co realny, mieszany zasięg kończy się w okolicach 400 do 420 kilometrów.

Przeczytaj tez: Nissan Qashqai e-POWER Tekna+ – elektryk na paliwo

Radość z jazdy

Wrażenia z jazdy za kierownicą tego kolosa można streścić w jednym krótkim zwrocie: auto jest brutalnie i wspaniale skuteczne. W ciasnej, miejskiej dżungli Ariya Nismo przemyka cicho niczym zwarty ninja, a potężny, momentalnie dostępny moment obrotowy pozwala na błyskawiczne i bezproblemowe wygrywanie pojedynków spod świateł z większością dumnych, głośnych aut spalinowych. Prawdziwa inżynieryjna magia dzieje się jednak na wymagających, krętych trasach poza miastem, gdzie specjalnie dostrojone, sztywniejsze i bardziej czułe zawieszenie pokazuje swój niesamowity kunszt. Inteligentny napęd e-4ORCE analizuje przyczepność dziesięć tysięcy razy na sekundę, co sprawia, że samochód wkleja się w zakręty z absurdalną wręcz pewnością, zdając się całkowicie ignorować bolesne prawa fizyki i masę własną, choć nieco sztucznie usztywniony układ kierowniczy dyskretnie przypomina, że to nadal SUV w garniturze.

Zawsze na warcie

Jak przystało na rasowy, flagowy model prosto z nowoczesnej Japonii, sportowa Ariya naszpikowana jest elektroniką dosłownie po sam czubek dachu. Na ciągłej straży bezpieczeństwa kierowcy i pasażerów stoi zaawansowany system ProPILOT najnowszej generacji, który potrafi precyzyjnie utrzymywać auto pośrodku pasa ruchu, świetnie radzi sobie z adaptacyjnym tempomatem, a w gęstym korku bez zająknięcia odwala za nas najgorszą robotę. Na pokładzie mamy również gigantyczny i rewelacyjnie czytelny wyświetlacz przezierny HUD na przedniej szybie, który podaje najważniejsze parametry trasy tak, że wcale nie musisz odrywać wzroku od asfaltu. O ogólne bezpieczeństwo dba cała armia niewidzialnych czujników, świetnej jakości kamery 360 stopni, systemy awaryjnego hamowania z rozpoznawaniem pieszych oraz inteligentni asystenci martwego pola, dzięki czemu nie musisz się obawiać o zarysowanie drogocennych felg pod supermarketem.

Podsumowanie

Nissan Ariya Nismo to fascynująca, urokliwa maszyna, która zbiera do kupy fenomenalne osiągi, rewelacyjny i niesamowicie bezpieczny napęd na cztery koła, bogate i szalenie wygodne wnętrze oraz agresywny, rzucający się w oczy design. To idealny i niebanalny samochód dla kogoś, kto na co dzień musi spokojnie dowieźć dzieci do szkoły czy pojechać po zakupy, ale w drodze powrotnej chce z szerokim uśmiechem na twarzy pokonywać ostre łuki i zostawiać w tyle zaskoczonych kierowców sportowych aut na światłach. Ta niecodzienna uniwersalność połączona z legendarnym znaczkiem Nismo kosztuje bazowo niecałe 244 900 tysięcy złotych.