Soundbar Sonos Beam Ultra – prawdziwy dźwięk Dolby Atmos 7.1.2

Nowy soundbar od amerykańskiego giganta audio to dowód na to, że potężny, trójwymiarowy dźwięk przestrzenny może być zamknięty w kompaktowej formie.

Sonos to marka, której wielbicielom dobrego brzmienia i bezproblemowego ekosystemu multiroom przedstawiać nie trzeba, wszak od lat stanowi ona synonim bezprzewodowej elegancji oraz najwyższej jakości dźwięku. Poprzednia generacja sprzętu z tej linii, czyli popularny Sonos Beam (Gen 2), udowodniła światu, że zaawansowana technologia Dolby Atmos potrafi zadziałać cuda nawet w stosunkowo niewielkiej obudowie, zjednując sobie serca posiadaczy mniejszych metraży. Tym razem inżynierowie z Santa Barbara postanowili pójść o krok dalej, tworząc sprzęt, który ma stanowić akustyczny i cenowy pomost pomiędzy kompaktowym Beamem a potężnym, flagowym modelem Arc. Z założenia Sonos Beam Ultra ma być remedium na bolączki tych wszystkich domowych melomanów, którzy pragną kinowego rozmachu i drżenia ścian, ale ich szafki pod telewizorem przypominają raczej skromne ołtarzyki skandynawskiego designu niż solidne dębowe komody z czasów wiktoriańskich. Oczekiwania są więc zawieszone pod samym sufitem, dokładnie tam, gdzie wedle obietnic producenta ma docierać odbity dźwięk z nowych przetworników.

Minimalizm i elegancja

Zacznijmy od wrażeń wizualnych, ponieważ Sonos Beam Ultra to sprzęt, na który patrzy się z niekłamaną przyjemnością. Urządzenie zachowuje charakterystyczną dla swojego poprzednika, obłą bryłę przypominającą elegancką kapsułę, jednak zostało nieco rozciągnięte, aby pomieścić dodatkową moc. Wymiary tego akustycznego cuda to dokładnie 750 milimetrów szerokości, 70 milimetrów wysokości oraz 105 milimetrów głębokości, co czyni go wciąż dyskretnym towarzyszem większości współczesnych telewizorów, nie zasłaniającym dolnej krawędzi ekranu. Zewnętrzna maskownica to powrót do uwielbianego przez purystów, sztywnego poliwęglanu o drobnej perforacji, który nie tylko wygląda obłędnie, ale też w przeciwieństwie do materiałowych osłon stosowanych przez konkurencję, nie działa jak magnes na sierść naszych domowych czworonogów. W przeciwieństwie do konkurencyjnego Bose Smart Soundbar 600, który stawia na chłodny, metaliczny industrializm, Beam Ultra emanuje ciepłym, niemal organicznym minimalizmem, idealnie wtapiając się w tło. Skupmy się teraz na tym, co znajdziemy w pudełku, a jest to doświadczenie równie przyjemne, co rozpakowywanie luksusowych pralin. Wewnątrz ekologicznego, kartonowego opakowania, które rozkłada się niczym origami, znajduje się oczywiście sam soundbar owinięty w miękką tkaninę, idealnie dopasowany kolorystycznie kabel zasilający, przewód HDMI wspierający standard eARC, niezbędna papierowa dokumentacja pachnąca jeszcze świeżym drukiem oraz sprytna przejściówka z HDMI na złącze optyczne, która ratuje życie posiadaczom starszych odbiorników telewizyjnych.

Przeczytaj też: https://conowego.pl/home/soundbar-samsung-hw-s701d-test-recenzja-opinia-240249

Możliwości akustyczne i magia przestrzeni

Kiedy już nacieszymy oczy nienaganną prezencją tego urządzenia, nadchodzi czas na prawdziwy test, czyli uwolnienie dźwiękowych demonów drzemiących w tej niepozornej obudowie. Sonos Beam Ultra wprowadza do gry fizyczne przetworniki skierowane ku górze, co stanowi gigantyczny krok naprzód w stosunku do wirtualnego i jedynie psychoakustycznego Dolby Atmos z modelu Beam Gen 2. Kiedy na ekranie pojawia się helikopter, dźwięk faktycznie zdaje się uderzać w nasz sufit, zmuszając nas do instynktownego schylania głowy. Niskie tony są zaskakująco mięsiste i punktowe, do tego stopnia, że przy odpowiednim poziomie głośności wasz sąsiad z dołu może poczuć nagłą potrzebę przypomnienia wam o swoim istnieniu. Gdy postawimy ten sprzęt w szranki z Sennheiserem Ambeo Mini, Sonos deklasuje niemieckiego rywala niezwykłą plastycznością średnich tonów, dzięki którym dialogi w filmach stają się krystalicznie czyste i wreszcie nie trzeba nerwowo żonglować pilotem podczas cichszych scen w thrillerach. Urządzenie radzi sobie również wyśmienicie z muzyką, budując szeroką i głęboką scenę, na której każdy instrument zdaje się mieć swoje z góry określone, nienaruszalne miejsce.

Przeczytaj też: Soundbar SHARP HT-SBW320 – kino domowe za mniej niż tysiaka

Funkcje inteligentne

Nie można pisać o sprzęcie marki Sonos, nie wspominając o oprogramowaniu, które dla wielu stanowi główny argument usprawiedliwiający sięgnięcie do portfela. Aplikacja sterująca to wciąż absolutny majstersztyk, pozwalający zintegrować w jednym miejscu dziesiątki serwisów streamingowych, od najpopularniejszego Spotify po dedykowane audiofilom Tidal czy Qobuz. Oczywiście nie zabrakło tu legendarnej funkcji Trueplay, która za pomocą mikrofonów w naszym smartfonie mapuje akustykę pomieszczenia, korygując niedoskonałości salonu, w którym niefortunnie ustawiliśmy wielką i dźwiękochłonną welurową kanapę. Funkcja ta w kilka minut wykonuje pracę, za którą profesjonalny akustyk zażądałby równowartości wakacji nad polskim morzem. Beam Ultra został również wyposażony w doskonałe mikrofony dalekiego zasięgu, dzięki którym zintegrowany asystent głosowy Sonos Voice Control oraz Amazon Alexa reagują na nasze komendy nawet wtedy, gdy na ekranie trwa właśnie wyjątkowo głośna strzelanina. Warto zauważyć, że w przeciwieństwie do zamkniętych systemów Samsunga, Sonos pozwala na swobodną, bezprzewodową rozbudowę domowego kina o dodatkowe głośniki tylne z serii Era oraz potężne subwoofery, co sprawia, że inwestycja w ten soundbar to dopiero początek naszej audiofilskiej podróży.

Podsumowanie

Sonos Beam Ultra to hi-endowe urządzenie, które bez kompleksów staje do walki w wadze średniej, nierzadko nokautując znacznie większych i teoretycznie potężniejszych przeciwników. To wybitny mariaż minimalistycznego wzornictwa, które ozdobi każdy salon, z potężnym i niesamowicie szczegółowym dźwiękiem, udowadniającym, że fizyka i magia mogą czasem iść w parze za sprawą wybitnych inżynierów oprogramowania. Znakomite wsparcie dla formatów przestrzennych w połączeniu z legendarną już wygodą użytkowania tworzą produkt niezwykle kompletny, który pokonuje bezpośrednią konkurencję swoją wszechstronnością. Za ten bilet do świata rozrywki domowej przyjdzie nam zapłacić ok. 3299 złotych.