Sonos Play – kompaktowy, ale potężny i przenośny głośnik z funkcją multiroom
Najnowszy głośnik od amerykańskiego giganta audio obiecuje 24 godziny pracy na baterii, pełnoprawne stereo z jednej obudowy i bezproblemowe przejście z domowego Wi-Fi na plenerowy Bluetooth.
Sonos od lat buduje wokół siebie aurę sprzętu dla wymagających melomanów, którzy cenią sobie bezproblemowe działanie w ramach domowego multiroomu i nie cierpią plątaniny kabli. Zaczynali od wielkich, stacjonarnych skrzynek, by z czasem eksperymentować z mobilnością – wszyscy pamiętamy potężnego, ale ciężkiego Move, czy filigranowego Roama, któremu czasem zbyt szybko brakowało energii. Teraz na scenę wkracza Sonos Play, który ma być czymś w rodzaju pomostu między tymi dwoma światami. Producent twierdzi, że sprzęt dojrzewa razem z użytkownikiem, oferując otwartą platformę z dostępem do setek serwisów streamingowych i asystentów głosowych. W czasach, w których większość porzuconych przez producentów głośników szybko zamienia się w elektrośmieci, koncepcja sprzętu wielopokoleniowego brzmi dla mnie świetnie.


Design, ergonomia, kolor
Pudełko, tradycyjnie dla tego producenta pozbawione zbędnego plastiku, skrywa w sobie nie tylko sam głośnik, ale również niezwykle praktyczną stację ładującą, czyli Charging Base. Bryła urządzenia to nowoczesny, elegancki monolit o lekko zaokrąglonych krawędziach, mierzący 21 centymetrów wysokości i 12 centymetrów szerokości przy wadze oscylującej w okolicach jednego kilograma. Jest to rozmiar, który gwarantuje już solidne pudło rezonansowe, a jednocześnie wciąż pozwala na swobodne wrzucenie sprzętu do plecaka. Sama konstrukcja pokryta jest przyjemnym w dotyku, matowym tworzywem, które wykazuje dużą odporność na wodę oraz trudne warunki atmosferyczne, dzięki czemu przypadkowe strącenie go z tarasu wprost na mokrą trawę nie wywoła ataku paniki. Zastosowane materiały świetnie maskują codzienne zabrudzenia, a dołączona stacja ładująca rozwiązuje odwieczny problem z celowaniem wtyczką w port USB przed snem – głośnik po prostu odkłada się na swoje miejsce niczym bezprzewodowy czajnik.
Przeczytaj też: Teufel MOTIV GO 2 oficjalnie w Polsce. Nowy głośnik Bluetooth z mocnym brzmieniem i IPX5 | CoNowego.pl


Przestrzeń akustyczna
Przejdźmy do najważniejszego, czyli tego, jak to małe cudo radzi sobie z generowaniem fali akustycznej, a radzi sobie wręcz znakomicie. Wewnątrz tej zwartej obudowy inżynierowie upchnęli dwa ustawione pod kątem głośniki wysokotonowe (tweetery), które wyposażono w specjalne falowody. Choć „falowód” brzmi jak nazwa eksperymentalnego uzbrojenia, w praktyce to po prostu odpowiednio wyprofilowany element kierunkujący dźwięk, który zapewnia krystalicznie czyste soprany i niespodziewanie szeroką separację kanałów stereo – coś, o czym posiadacze klasycznych „tub” pokroju JBL Charge 5 mogą zazwyczaj tylko pomarzyć. Za ciepłe wokale odpowiada solidny, pojedynczy głośnik średniotonowy (midwoofer), natomiast bas to królestwo dwóch pasywnych radiatorów w układzie force-cancelling. Ten mądrze brzmiący układ zniesienia sił polega na skierowaniu radiatorów w przeciwnych kierunkach, co sprawia, że potężne uderzenia niskich tonów nie powodują drżenia obudowy; głośnik generuje głęboki bas, ale sam nie wibruje agresywnie na blacie stołu. Znamy to rozwiązanie chociażby z głośników marki BOSE. Cały ten zestaw dba o 180-stopniowe pokrycie dźwiękiem, wypełniając muzyką salon lub mniejszą, plenerową posiadówkę. O idealne dostrojenie dba z kolei funkcja Automatic Trueplay, która za pomocą wbudowanych mikrofonów na bieżąco nasłuchuje otoczenia i w czasie rzeczywistym zmienia ustawienia korektora w zależności od tego, czy postawimy sprzęt w pustej kuchni, czy na otwartym tarasie.


Wydajność, łączność i ekosystem
Kultura pracy i płynność oprogramowania to parametry, które w bezprzewodowym audio są równie ważne co same głośniki, a tutaj marka zagrała niezwykle odważnie. W domu sprzęt korzysta z połączenia Wi-Fi, stając się integralną częścią większego, wielopokojowego systemu – możemy go grupować, parować w stereo z drugim egzemplarzem i sterować wszystkim za pomocą responsywnej, choć czasem wymagającej przyzwyczajenia aplikacji. Prawdziwy przełom następuje jednak w momencie wyjścia za próg domu. Sonos Play nie tylko błyskawicznie paruje się z telefonem za pomocą standardu Bluetooth, ale po raz pierwszy w historii marki pozwala na bezprzewodowe zgrupowanie z innym głośnikiem (na przykład z drugim Play lub modelem Move 2) daleko od zasięgu domowego routera. Wystarczy przytrzymać przycisk odtwarzania na drugim urządzeniu, by stworzyć leśny lub plażowy multiroom. Przełączanie się między standardami i powrót do bazy są absolutnie bezproblemowe i dzieją się automatycznie.
Przeczytaj też: Soundcore Boom 3i – głośnik, który zabierzesz wszędzie! | CoNowego.pl


Krótko o Move 2
Sama koncepcja wspólnego grania takiego zestawu jest strzałem w dziesiątkę. W zgrupowanym systemie te dwa urządzenia tworzą wręcz idealnie dobraną parę, która wspaniale się uzupełnia. Ponieważ Move 2 jest urządzeniem o wiele większym, cięższym i dysponującym potężniejszą architekturą akustyczną, w naturalny sposób bierze na siebie ciężar najniższych rejestrów, pełniąc w tym duecie rolę głośnika niskotonowego. Zapewnia on głęboki, wyrazisty bas, który stanowi doskonały fundament dla dźwięku z mniejszego głośnika Play, co w efekcie pozwala stworzyć niezwykle bogatą, pełną i zbalansowaną scenę muzyczną. A jeżeli chodzi o Move 2 to jest to wszechstronny, duży, przenośny głośnik klasy premium, który łączy w sobie potężne, stereofoniczne brzmienie z wyjątkową wytrzymałością. Urządzenie oferuje imponujący czas pracy na baterii sięgający aż 24 godzin, pełną odporność na warunki atmosferyczne i pył (norma IP56) oraz płynną obsługę zarówno przez Wi-Fi, jak i Bluetooth. Oprócz zmodernizowanej architektury akustycznej wyposażonej w dwa przetworniki wysokotonowe, głośnik przyciąga uwagę swoim odświeżonym designem, w szczególności za sprawą nowego, unikalnego oliwkowego koloru, który doskonale komponuje się z naturą i stanowi niezwykle stylową alternatywę dla klasycznej bieli oraz czerni.


Bateria, ładowanie i czas pracy
Kwestia zasilania w urządzeniach przenośnych potrafi zabić każdą imprezę, ale tutaj producent odrobił lekcję domową. Oficjalne materiały deklarują 24 godziny pracy na jednym ładowaniu i muszę przyznać, że podczas testów przy średnim natężeniu dźwięku, wskaźnik procentowy spadał równie wolno, co moje chęci powrotu do biura w poniedziałek rano. Taki wynik (Screen-on-Time, a raczej Music-on-Time) deklasuje filigranowego Roama i pozwala zapomnieć o zabieraniu ze sobą powerbanków na weekendowe wyjazdy. Proces ładowania jest banalnie prosty dzięki wspomnianej wcześniej, dołączonej do zestawu podstawie dokującej. To detal, który robi gigantyczną różnicę w komforcie na co dzień, a którego bardzo brakuje u rynkowych liderów mobilnego audio, którzy zmuszają nas do codziennego zmagania się ze zwykłym kablem USB-C.

Podsumowanie
Sonos Play to wyjątkowo dojrzały produkt, który skutecznie i z dużą gracją łączy ogień z wodą – jest na tyle wyrafinowany akustycznie, by zadowolić melomanów w domowym salonie, i na tyle wytrzymały, by przetrwać bliskie spotkania z naturą. Opatentowana funkcja parowania po Bluetooth poza siecią Wi-Fi to genialny krok naprzód, a długi czas pracy na baterii pozwala cieszyć się muzyką od świtu do zmierzchu i to ze sporą rezerwą prądu na kolejny dzień. Oczywiście płacimy tutaj sporo za prestiż, doskonałe wykonanie i integrację w zamkniętym systemie, a dla fanów ultralekkich sprzętów kieszonkowych waga jednego kilograma może okazać się barierą. Jeśli jednak szukasz złotego środka, który równie dobrze brzmi, co wygląda, wycena na poziomie około 1499 PLN wydaje się kwotą uzasadnioną w stosunku do oferowanych możliwości.



