SHARP RP-TT100 – analogowy gramofon z cyfrowym wyjściem

Automatyczny gramofon Sharp to odważna próba połączenia w pełni analogowej duszy z bezprzewodową wygodą, do której przyzwyczaił nas XXI wiek. Te nowoczesne rozwiązanie pozwala min. na archiwizacje analogowych winyli w cyfrowej formie na dysku komputera. Ale czy to sens?

Jeśli macie na karku więcej niż trzy dekady, marka Sharp prawdopodobnie kojarzy wam się z pancernymi telewizorami kineskopowymi i magnetowidami, a może nawet i legendarną linią audio Optonica z lat 80. Od tamtego czasu rynek audio zmienił się nie do poznania, a płyty winylowe, które miały zostać ostatecznie pogrzebane przez płyty CD i streaming, przeżywają swój renesans. Sharp postanowił uszczknąć kawałek tego oldschoolowego tortu, wypuszczając model RP-TT100. Nie jest to jednak sprzęt celujący w portfele ortodoksyjnych audiofilów, którzy platynowe kable zasilające kładą na specjalnych drewnianych tacach. To bezpośredni atak na segment przystępnych urządzeń, w którym od lat króluje Audio-Technica AT-LP60XBT oraz Sony PS-LX310BT.

Unboxing i pierwsze wrażenia

Rozpakowywanie gramofonu to zawsze specyficzny rytuał, a w przypadku Sharpa RP-TT100 zaczynamy od zlokalizowania wszystkich niezbędnych elementów układanki. W kartonie, oprócz samej bazy urządzenia o wymiarach 420 x 360 x 105 mm, znajdujemy aluminiowy talerz, grubą gumową matę tłumiącą wibracje, przezroczystą pokrywę przeciwkurzową, zasilacz sieciowy oraz podstawowy kabel RCA. Bryła gramofonu jest minimalistyczna, choć niestety zdominowana przez tworzywa sztuczne, co przy wadze zaledwie 3,5 kg sprawia, że urządzenie jest dość podatne na wstrząsy zewnętrzne. Frontowy panel zdobią cztery fizyczne przyciski odpowiedzialne za zmianę prędkości obrotowej (33 1/3 oraz 45 RPM), parowanie Bluetooth oraz start i stop odtwarzania. Ramię jest masywne, proste, aluminiowe i pozbawione możliwości regulacji siły nacisku (tzw. antyskatingu), co jest standardowym, choć zawsze bolesnym kompromisem w gramofonach z tej półki cenowej. Całość prezentuje się jednak zgrabnie, a matowe, czarne wykończenie skutecznie maskuje odciski palców, dzięki czemu sprzęt nie wygląda jak policyjna karta daktyloskopijna po jednym dniu użytkowania.

Analogowe ciepło w cyfrowym opakowaniu

Ocenianie brzmienia w gramofonach budżetowych często bywa stąpaniem po kruchym lodzie, ale Sharp wyciągnął tu potężnego asa z rękawa. Na końcu prostego ramienia fabrycznie zainstalowano wkładkę typu MM (Moving Magnet) od rynkowego potentata – model Audio Technica® AT-3600LA. To niezwykle popularny i sprawdzony w bojach przetwornik, który słynie z wybaczania błędów starszym, nieco zużytym tłoczeniom. Oferuje on bardzo przyjemne, łatwe w odbiorze brzmienie, charakteryzujące się analogowym, ciepłym dołem pasma i delikatnymi, nienatarczywymi wysokimi tonami. Gramofon wyposażono we wbudowany przedwzmacniacz, co oznacza, że z tyłu obudowy znajdziemy uniwersalne wyjście RCA phono lub liniowe. Dzięki temu urządzenie można podłączyć absolutnie do wszystkiego – od dedykowanego, zewnętrznego wzmacniacza stereo, po bezpośrednie wpięcie do aktywnych głośników komputerowych czy soundbara, wystarczy jedynie pstryknąć odpowiedni przełącznik na tylnym panelu.

Magia automatyzacji i sterowanie z kanapy

To właśnie w sekcji obsługi Sharp RP-TT100 pokazuje swoją najbardziej awangardową twarz. Mamy tu do czynienia z w pełni automatycznym ramieniem, które umożliwia odtwarzanie płyt dosłownie jednym dotknięciem. Wystarczy położyć krążek, wybrać odpowiedni rozmiar nośnika (7- lub 12-calowy) oraz prędkość obrotową (33 i 1/3 lub 45 obrotów na minutę), a gramofon sam podniesie igłę, nakieruje ją na rozbiegówkę i delikatnie opuści. Prawdziwym szokiem dla tradycjonalistów będzie jednak wspomniany wcześniej pilot oraz zaimplementowane funkcje. Za pomocą zdalnego sterowania możemy z odległości wymusić start i stop, a mechanizm ramienia pozwala na specyficznie zrealizowane przewijanie do przodu i do tyłu (poprzez automatyczne unoszenie i przesuwanie ramienia nad odpowiednie partie płyty) oraz odtwarzanie ciągłe (zapętlenie strony). Z perspektywy użytkownika to rozwiązanie genialne dla osób, które traktują muzykę w tle i nie chcą co 20 minut wstawać z fotela, by manualnie odkładać igłę na podpórkę.

Cyfrowy most: Bluetooth 5.4 i archiwizacja po USB-C

Gdyby komuś brakowało ułatwień, Sharp dorzuca do pieca potężny pakiet łączności bezprzewodowej i cyfrowej. Zamiast leciwych standardów, na pokładzie znalazł się nowoczesny moduł Bluetooth w wersji 5.4. Gwarantuje on błyskawiczne i, co najważniejsze, niezwykle stabilne bezprzewodowe łączenie z kompatybilnymi systemami głośników, wieżami czy słuchawkami. W moich testach opóźnienia były marginalne, a zasięg pozwalał na spacerowanie ze słuchawkami po całym mieszkaniu bez zrywania sygnału. Dla tych, którzy chcieliby zachować swoje unikalne analogowe perełki na twardym dysku, producent przewidział nowoczesne wyjście USB-C. Po podłączeniu gramofonu do komputera (wymagane jest darmowe oprogramowanie typu Audacity), RP-TT100 staje się zewnętrzną kartą dźwiękową, umożliwiając bezstratne, cyfrowe nagrywanie (zgrywanie) płyt winylowych. To fantastyczna opcja do digitalizacji rzadkich wydań, których nie znajdziecie na Spotify.

Podsumowanie

Sharp RP-TT100 to podręcznikowy wręcz przykład gramofonu na start, który ma zrobić jedną rzecz: wprowadzić użytkownika w świat winyli bez wywoływania u niego ataków frustracji spowodowanych skomplikowaną kalibracją. Brak możliwości wymiany samej wkładki na model innej marki (można wymienić tylko igłę) i niska waga to ewidentne cięcia kosztów, które przypominają nam, z jaką półką mamy do czynienia. Jeśli jednak szukacie swojego pierwszego odtwarzacza, macie w domu świetne słuchawki bezprzewodowe lub dobrego soundbara i nie chcecie bawić się w dodatkowe kable i wzmacniacze, propozycja Sharpa sprawdzi się znakomicie. Konkurencyjna Audio-Technica może zaoferować odrobinę lepszą kontrolę jakości, ale Sharp broni się przyjemnym designem i absolutną bezproblemowością obsługi. Przy cenie wynoszącej około 899 PLN, jest to bardzo rozsądny bilet wstępu do analogowego świata audio.