Beko TB621DBVESPL – top-loader z parą, który odsłania nową strategię Beko Europe?

Beko TB621DBVESPL pojawiło się w polskiej sprzedaży jako jedna z najbardziej rozbudowanych pralek ładowanych od góry w ofercie producenta. Model mieści 6 kg prania, oferuje wirowanie do 1200 obr./min, ma klasę energetyczną A i zużywa 42 kWh na 100 cykli Eco 40-60. Na etykiecie widnieją także 43 litry wody na cykl, 76 dB podczas wirowania oraz klasa hałasu B. Sama tabela parametrów nie wyjaśnia jednak, dlaczego ta pralka jest ciekawsza od wielu urządzeń o podobnych wymiarach. Przyjrzyjmy się więc jej nieco bliżej.

Nowy model?

Najwięcej dzieje się w programach i oprogramowaniu, bo są tu SteamCure, SteamTherapy, StainExpert, EnergySpin, funkcja Pupil oraz FreshTherapy. Cena wymaga doprecyzowania, bo rozrzut ofert jest duży. Model występował za 1497-1799 zł. Przy dolnej granicy jest mocnym rywalem dla popularnych top-loaderów Electroluxa, Whirlpoola i Candy. Przy cenie bliskiej 1800 zł zaczyna konkurować z większymi modelami 7 kg, także z własnej oferty Beko. Różnica kilkuset złotych zmienia więc ocenę produktu bardziej niż jedna dodatkowa funkcja w menu. TB621DBVESPL należy już czytać w realiach powstałej w 2024 roku spółki Beko Europe, utworzonej przez połączenie europejskiego biznesu Whirlpoola z działalnością Arçeliku. W segmencie pralek ładowanych od góry skutki tej operacji są widoczne bez rozbierania urządzenia.

Część modeli sprzedawanych pod marką Beko nadal wywodzi się z konstrukcji Whirlpoola, podczas gdy nowsza seria otrzymała programy i nazwy technologii znane wcześniej z pralek Beko ładowanych od frontu. TB621DBVESPL wygląda przez to jak produkt zbudowany na dojrzałej bazie mechanicznej, ale z warstwą funkcjonalną opracowaną dla nowego portfolio. Nie ma w tym nic złego. Wspólne platformy pozwalają ograniczyć koszty projektowania, zakupów i serwisu. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy marketing sugeruje całkowicie nową konstrukcję. W tym modelu świeżość dotyczy głównie sterowania, profili ruchu bębna oraz wykorzystania pary. Mechanika top-loadera nadal narzuca ograniczenia, ze względu mały wsad, wilgotność resztkową na poziomie 50% i głośniejsze wirowanie niż w najlepszych pralkach z napędem bezpośrednim.

fot. Beko

SteamCure i SteamTherapy

SteamCure dodaje parę do cyklu prania. Woda pobrana z instalacji jest podgrzewana w dolnej części komory, a powstająca para trafia do bębna. Na początku programu ma rozluźniać włókna i ułatwiać działanie detergentu. Pod koniec cyklu jej zadaniem jest ograniczenie zagnieceń. TB621DBVESPL obsługuje oba scenariusze, co wyróżnia go wśród pralek ładowanych od góry w podobnej cenie. Określenie „pralka parowa” może jednak budować zbyt duże oczekiwania. Urządzenie nie ma osobnego generatora pary ani zbiornika na wodę demineralizowaną. Para powstaje z wody wodociągowej wewnątrz układu prania. Wspomaga cykl, ale nie zastępuje detergentu, temperatury ani mechanicznej pracy bębna. Producent nie podaje niezależnego wyniku, który pozwalałby oddzielić wpływ pary od pozostałych parametrów programu.

SteamTherapy jest osobnym, 15 minutowym programem na maksymalnie 1 kg odzieży. Służy do odświeżenia ubrań i ograniczenia zagnieceń bez pełnego prania. Beko deklaruje redukcję zagnieceń do 58% przy czym wynik pochodzi z badań wewnętrznych. Liczba nadaje komunikacji konkret, lecz nie ma tej samej wagi co test wykonany według zewnętrznej, porównywalnej procedury. Ograniczenie wsadu do 1 kg oznacza w praktyce marynarkę, sweter, kurtkę albo dwie lekkie sztuki odzieży. Nie jest to program do odświeżania pełnego bębna. Na tle top-loaderów funkcja pozostaje rzadka. Electrolux EW7T3562P z serii 700 wykorzystuje SteamCare na końcu cyklu i deklaruje redukcję zagnieceń o 33%. Whirlpool w modelach MTDLR65241BS, MTDLR65261BS i TDLR 6241BS nie oferuje pary. Candy AI ProWash 300 TCA273D3-S także jej nie ma. Przewaga Beko jest więc czytelna, szczególnie przy cenie poniżej 1600 zł. Electrolux odpowiada lepszym wirowaniem, ale kosztuje około 2154-2198 zł i stosuje parę w węższym zakresie.

Biblioteka programów zamiast rozpoznawania plam

StainExpert ma profile przeznaczone dla 24 rodzajów zabrudzeń, między innymi kawy, keczupu, czekolady, krwi, czerwonego wina i trawy. Pralka dobiera czas, temperaturę, namaczanie oraz ruchy bębna do rodzaju plamy wybranego przez użytkownika. Nazwa brzmi bardziej inteligentnie, niż działa sam mechanizm. Pralka nie rozpoznaje zabrudzenia za pomocą czujnika lub kamery. To użytkownik wskazuje plamę, a urządzenie uruchamia zapisany profil. StainExpert jest więc uporządkowaną biblioteką programów. Ma praktyczną wartość, ale nie daje gwarancji usunięcia zaschniętego zabrudzenia i nie eliminuje stosowania odplamiacza. W top-loaderach podobny zakres preselekcji plam należy do rzadkości. Programy antyplamowe Boscha i Siemensa są znane głównie z pralek ładowanych od frontu.

EnergySpin zmienia ruchy bębna, aby szybciej rozpuścić detergent i skuteczniej wykorzystać go przy niższej temperaturze. Beko deklaruje oszczędność energii do 35% Przypis ogranicza jednak zasięg tej liczby. Porównanie wykonano wobec starszej pralki Beko WTV 9636 XS0, a oszczędność dotyczy programów innych niż Eco 40-60. To rozróżnienie ma znaczenie przy czytaniu etykiety. Klasa A i zużycie 42 kWh na 100 cykli wynikają z programu Eco 40-60. Deklarowane 35% nie obniża tej wartości i nie oznacza przewagi o 35% nad konkurencyjną pralką klasy A. EnergySpin ma działać w programach używanych poza procedurą etykietowania takich jak bawełna, syntetyki, mix, ciemne tkaniny, szybki, delikatny, wełna lub outdoor. To dobry kierunek, bo w domu rzadko korzystamy wyłącznie z Eco 40-60. Sposób komunikacji może jednak połączyć w głowie klienta dwie liczby, które pochodzą z innych testów. Zużycie 0,421 kWh na cykl Eco 40-60 i 43 litry wody wypada dobrze. Electrolux EW7T3562P osiąga 42 kWh na 100 cykli i 43 litry, więc przewagi Beko w danych etykietowych praktycznie nie ma. Beko broni się ceną oraz większą liczbą programów specjalnych.

fot. Beko

ProSmart Inverter, pasek i 76 dB

Silnik ProSmart Inverter jest bezszczotkowy, co usuwa jeden z typowych elementów zużywających się w tradycyjnym silniku. Elektroniczna regulacja obrotów umożliwia łagodniejszy start i dokładniejsze sterowanie bębnem. Beko oferuje 10-cio letnią gwarancję na silnik, ale wymaga rejestracji urządzenia w ciągu 90 dni od zakupu. Zakres gwarancji dotyczy części; koszty interwencji i transportu nie zawsze są w niej ujęte. Hasło „10 lat gwarancji” jest zatem węższe, niż sugeruje duży nadruk na materiałach sprzedażowych. Napęd pozostaje paskowy. Whirlpool w najwyższych top-loaderach z technologią ZEN stosuje napęd bezpośredni i eliminuje pasek. Ma to przełożenie na kulturę pracy oraz liczbę części pośrednich. Beko osiąga 76 dB podczas wirowania i klasę hałasu B. To wynik lepszy niż 78 dB w Electroluxie EW6T5272P, 79 dB w Candy TCA273D3-S oraz 78 dB w Beko BTL1WFP10722PL. Nie jest jednak poziomem, który można nazwać cichym bez zastrzeżeń, zwłaszcza w kuchni otwartej na salon lub podczas prania nocnego. Prędkość 1200 obr./min i wilgotność resztkowa 50% oznaczają klasę wirowania B. Dla osoby używającej suszarki bębnowej wilgotniejsze pranie wydłuży suszenie i zwiększy pobór energii całego zestawu. Electrolux EW7T3562P osiąga 1500 obr./min, co jest jego najmocniejszą odpowiedzią na rozbudowany pakiet programów Beko.

Rozwiązania mniej widoczne w reklamie

AquaWave oznacza profilowanie bębna, które ma prowadzić tkaniny łagodniej i wspierać równomierne rozłożenie wsadu. W pralce ładowanej od góry kontrola niewyważenia ma duże znaczenie, ponieważ bęben z klapkami oraz niewielka szerokość obudowy sprzyjają drganiom po skupieniu ciężkich rzeczy po jednej stronie. AquaFusion wykorzystuje zawór kulowy blokujący odpływ na początku cyklu. Dzięki temu pierwsza porcja wody z detergentem nie ucieka bezpośrednio do odpływu. Beko mówi o zatrzymaniu około 20% środka piorącego, który w zwykłym układzie mógłby zostać stracony. Liczba pochodzi z deklaracji producenta i nie ma tu niezależnego testu porównawczego. Sama zasada działania jest prosta i sensowna, a rozwiązanie nie wymaga kosztownego osprzętu.

Grzałka jest niklowana i ma ograniczać osadzanie kamienia. System kontroli piany wykrywa nadmiar detergentu i może dodać płukanie, a automatyka wagowa dostosowuje część parametrów do wsadu. Pozycjonowanie bębna ustawia otwór po zakończeniu programu, dzięki czemu nie trzeba obracać bębna ręcznie. Soft Opening spowalnia otwieranie klapek. W top-loaderze są to funkcje używane przy każdym praniu i w praktyce mogą mieć większą wartość niż dodatkowy program uruchamiany kilka razy w roku. Słabiej wypada ochrona przed wodą. Zabezpieczenie opisano jako wewnętrzne, więc nie jest pełnym systemem AquaStop obejmującym wąż dopływowy. W urządzeniu kosztującym blisko 1800 zł taki brak jest trudny do obrony. Whirlpool komunikuje w swoich top-loaderach osobny system ochrony przed wyciekiem, co daje mu prosty argument na półce.

Pupil i FreshTherapy

Funkcja Pupil jest skierowana do właścicieli zwierząt. Pralka podgrzewa wodę podczas płukania, aby rozluźnić włókna, a następnie przeplata płukanie z wirowaniem. Ma to wypłukać sierść, włosy i część pyłków wbitych w tkaninę. Beko nie podaje procentowej skuteczności, dlatego funkcji nie da się uczciwie porównać na podstawie liczb. W segmencie pralek ładowanych od góry dedykowany program do sierści pozostaje jednak rzadkością. Electrolux, Whirlpool i Candy nie mają bezpośredniego odpowiednika w zestawionych modelach. FreshTherapy uruchamia delikatne ruchy bębna po zakończeniu prania przez maksymalnie osiem godzin. Mokra odzież nie leży wtedy w jednej zbitej masie, co ogranicza zagniecenia i powstawanie nieprzyjemnego zapachu. Whirlpool FreshCare działa podobnie, ale producent deklaruje czas do sześciu godzin. Różnica dwóch godzin nie zmienia jakości samego prania, za to pomaga osobom uruchamiającym cykl przed pracą lub snem. Funkcje Pupil i FreshTherapy są dobrze dobrane do codziennych sytuacji. Nie próbują zastępować czujnikami decyzji użytkownika. Wydłużają płukanie albo poruszają bębnem po cyklu, więc ich działanie można łatwo zrozumieć. Trzeba przy tym liczyć się z dodatkowym zużyciem wody lub energii zależnie od wybranego programu.

Sterowanie łączy pokrętło, panel dotykowy i wyświetlacz LCD z menu w języku polskim. Ekran pokazuje przebieg programu i pozostały czas. Lista obejmuje program 20 stopni, bawełnę, ciemne materiały, delikatny, Eco 40-60, higienę, jeans, koszule, mix, program parowy, płukanie, StainExpert, syntetyki, szybki i super szybki, czyszczenie bębna oraz wirowanie. Jak na top-loader zestaw jest rozbudowany. Brakuje Wi-Fi oraz obsługi HomeWhiz. Beko oferuje aplikację w części pralek ładowanych od frontu, przykładowo WUE8626XBWS, ale nie przeniosło jej do TB621DBVESPL. Candy TCA273D3-S ma aplikację hOn, zdalne monitorowanie i dostęp do ponad 60 dodatkowych cykli. Jednocześnie Candy pozostaje w klasie energetycznej C, korzysta z silnika asynchronicznego i nie oferuje pary. Te produkty rozkładają koszty w innych miejscach, bo Beko inwestuje w programy lokalne i parametry prania, Candy w warstwę cyfrową. Brak aplikacji nie przeszkodzi, ponieważ pralkę nadal trzeba fizycznie załadować, dodać detergent i zamknąć bęben. W 2026 roku urządzenie kosztujące około 1800 zł bez łączności wygląda jednak skromniej w materiałach porównawczych. Szczególnie wtedy, gdy tańszy konkurent potrafi wysłać powiadomienie o końcu programu.

fot. Beko

Konkurencja

Najbliższym rywalem TB621DBVESPL jest Beko ETB721DBVESPL. Ma 7 kg wsadu, te same wymiary i podobny pakiet technologii. W przekazanym zestawieniu kosztował 1899 zł, zużywał 45 kWh na 100 cykli oraz 45 litrów wody na cykl. Przy cenie katalogowej TB621DBVESPL różnica za dodatkowy kilogram wynosi około 100 zł. Dla domu trzy- lub czteroosobowego wariant 7 kg będzie zwykle rozsądniejszy. Niżej znajdują się ETB721EESPL za 1398 zł i ETB622ECWPL za 1579 zł. Oba mają funkcję Pupil, ale bez pełnego pakietu parowego. Beko BTL1WFP10722PL za 1689 zł wykorzystuje konstrukcję wywodzącą się z Whirlpoola, ma klasę energetyczną B i generuje 78 dB. Układ cenowy sprawia, że TB621DBVESPL potrzebuje wyraźnej różnicy względem tańszych modeli i odpowiedniego dystansu do wersji 7 kg. Jeśli ceny się zbliżą, klient może szybko przejść wyżej lub zrezygnować z pary. Jeszcze trudniejsze jest porównanie z pralkami Beko b300 ładowanymi od frontu. SteamCure, SteamTherapy, StainExpert, EnergySpin i ProSmart Inverter są tam dostępne przy większym wsadzie, wyższych obrotach, a czasem również niższej cenie. Dopłata w top-loaderze wynika przede wszystkim z wąskiej obudowy i sposobu załadunku. Dla małej łazienki to uzasadniony koszt. Gdy miejsce nie ogranicza wyboru, model frontowy daje więcej pojemności za podobne pieniądze.

Electrolux, Whirlpool i Candy

Electrolux ma szeroką gamę top-loaderów. EW6TN5272P z serii SensiCare 600 mieści 7 kg, ma klasę A i kosztował od około 1349 zł. SensiCare waży wsad i dopasowuje czas, wodę oraz energię, a TimeSave może skrócić cykl nawet o połowę. Nie ma pary, StainExpert ani programu do sierści. Trzeba również pilnować oznaczeń: starszy EW6T5272P występował z klasą F i zużyciem 88 kWh na 100 cykli, ponad dwukrotnie wyższym niż Beko. Jedna litera w nazwie modelu prowadzi więc do urządzeń o zupełnie innych kosztach eksploatacji. Technologicznym rywalem jest Electrolux EW7T3562P SteamCare. Ma 6 kg, 1500 obr./min, 42 kWh na 100 cykli, 43 litry wody i parę podawaną w ostatniej fazie. Producent deklaruje o jedną trzecią mniej zagnieceń. Dochodzi SoftPlus wspomagający równomierne rozprowadzanie płynu zmiękczającego. Cena około 2154-2198 zł jest zauważalnie wyższa. Electrolux lepiej odwirowuje, Beko daje szerszy pakiet parowy i programy specjalne.

Whirlpool MTDLR65241BS oraz MTDLR65261BS mieszczą 6,5 kg i wirują z prędkością 1200 obr./min. Oferują 14 programów, silnik Sense Inverter, automatykę 6. Zmysł, FreshCare do sześciu godzin, Soft Opening, pozycjonowanie bębna i ochronę przed wyciekiem. Brakuje pary, programu do plam i funkcji dla właścicieli zwierząt. Wybrane top-loadery ZEN stosują za to napęd bezpośredni. Po utworzeniu Beko Europe marki konkurują na sklepowej półce, choć część technologii i konstrukcji znajduje się dziś w jednej grupie. Candy AI ProWash 300 TCA273D3-S kosztował około 1599 zł. Mieści 7 kg, osiąga 1200 obr./min i ma 17 programów. Quick&Clean oferuje cykl 49-minutowy, AI Weight Sense analizuje ilość wody wchłoniętej przez tkaniny, a aplikacja hOn rozbudowuje obsługę. Cena za te funkcje jest widoczna w podstawach: klasa energetyczna C, silnik asynchroniczny, brak pary i 79 dB. Candy najlepiej wypada w łączności, Beko w programach pielęgnacyjnych, a Electrolux w wirowaniu.

Najwięcej zależy od ceny

TB621DBVESPL ma rzadkie w tym formacie połączenie dwóch funkcji parowych, 24 profili StainExpert, programu Pupil, EnergySpin i 8-mio godzinnego FreshTherapy. Klasa A, 42 kWh na 100 cykli i 43 litry wody nie wymagają tłumaczenia słabego wyniku dodatkowymi funkcjami. Przy cenie w pobliżu 1500 zł model ma mocne uzasadnienie dla osoby, która musi kupić pralkę ładowaną od góry. Lista kompromisów jest równie konkretna. Wsad 6 kg ogranicza pranie dużych rzeczy i potrzeby rodziny. Wilgotność resztkowa 50 proc. pogarsza warunki współpracy z suszarką. Hałas 76 dB jest przyzwoity na tle części rywali, lecz daleki od ciszy. Eco 40-60 trwa 3 godziny i 15 minut. Nie ma pełnego AquaStopu ani Wi-Fi. Deklaracje 35% oszczędności energii, 58% redukcji zagnieceń i około 20% zatrzymanego detergentu pochodzą z materiałów producenta oraz jego badań wewnętrznych. Najpoważniejszy problem tworzy własna oferta Beko. Dopłata około 100 zł do wersji 7 kg jest niewielka, a część pralek frontowych tej marki oferuje te same technologie przy większym bębnie. TB621DBVESPL broni się tam, gdzie szerokość urządzenia i załadunek od góry są warunkiem zakupu. Bez tego warunku wyższa cena za mniejszy wsad przestaje wyglądać korzystnie.

Grafika tytułowa: Beko