Amazfit Active Max – to on rozdaje tu karty

Po ogromnym sukcesie T-Rex 3 a następnie po jeszcze większym T-Rex 3 Pro, Amazfit po raz trzeci z rzędu pokazuje, kto rządzi na rynku smartwatchy.

Marka Amazfit od lat wypełnia lukę między tanimi opaskami sportowymi a drogimi zegarkami od gigantów takich jak Garmin czy Apple. Linia „Active” została stworzona z myślą o osobach, które chcą lekkiego, stylowego urządzenia do noszenia na codzień, ale z zacięciem sportowym, jednak model Active Max wywraca te stół do góry nogami, stawiając na gabaryty i surową wydajność energetyczną. Jest to bezpośrednia odpowiedź producenta na rosnące zapotrzebowanie na duże wyświetlacze i jeszcze większe baterie, pozycjonując się jako idealny wybór dla tych, którzy nienawidzą codziennego sięgania po ładowarkę, a jednocześnie nie chcą nosić na nadgarstku pancernego modelu z serii T-Rex.

Prosty koncept

Amazfit Active Max to bardzo dobrze wykonany, piękny i duży smartwatch ze sportową nutką. W opakowaniu tradycyjnie znajdziemy zegarek, pasek silikonowy, kabelek i pestkę do ładowania. Pasek zapinany jest na standardowe zapinki teleskopowe, co w sumie jest dobrą wiadomością, bo oznacza to kompatybilność z innymi paskami. Sama koperta jest wykonana w połowie z lekkiego stopu aluminium, a częściowo z tworzywa sztucznego, pokryta czystym jak łza szkłem z powłoką oleofobowa, która ma za zadanie odpychać cząsteczki tłuszczu i wody. Dzięki temu zabiegowi szybka lśni o błyszczy niczym klejnot. Własnie tego brakowało w poprzednich modelach. Sama bryła koperty jest okrągła, pozbawiona kantów i ostrych krawędzi, dzięki czemu nie zaczepia się o rękaw koszuli, bluzy lub kurtki. Mimo pokaźnych rozmiarów, Active Max nie wydaje się sztucznie napompowanym zegarkiem. W portfolio producenta nie było do tej pory tak dużego urządzenia, dlatego uważam, że to świetna decyzja. Warto jednak zaznaczyć, że koperta o rozmiarze 48,5 mm sprawia, iż jest to sprzęt dedykowany raczej na większe nadgarstki, bo na drobnej kobiecej ręce może wyglądać nieco przytłaczająco, choć aluminiowa ramka nadaje mu sporo elegancji i lekkości wizualnej.

Piękny, duży ekran

To co rzuca się w oczy zaraz po wyjęciu urządzenia z pudełka i co jest najważniejsze oczywiście, to absolutnie genialny ekran AMOLED o przekątnej aż 1,5 cala o jasności na poziomie 3000 nitów i muszę przyznać, że w praktyce przekłada się to na doskonałą czytelność nawet w ostrym, zimowym słońcu odbijającym się od śniegu. Zasadniczo to nie ma nawet potrzeby rozjaśniać ekranu na maksa, bo jasność nawet w połowie ustawień jest wystarczająco jasna. Rozdzielczość wyświetlacza 480×480 pikseli sprawia, że tarcza zegarka jest ostra i wyraźna, a interfejs Zepp OS wygląda nowocześnie i przejrzyście. Naturalnie ekran jest dotykowy i responsywny, dodatkowo do obsługi mamy do dyspozycji dwa przyciski po prawej stronie koperty.

Przeczytaj też: Amazfit T-Rex 3 Pro – smart zegarek, na który czekałeś

Bateria, o której zapomnisz

Prawdziwą gwiazdą tego modelu jest jednak ogniwo o pojemności 658 mAh, co w świecie smartwatchy z ekranami AMOLED jest wartością wręcz astronomiczną. Podczas testów, obejmujących stałe monitorowanie tętna, włączone powiadomienia i 2 treningi z GPS w tygodniu, zegarek zużywał energię w tempie, które sugeruje, że deklarowane przez producenta 25 dni typowego użytkowania jest jak najbardziej osiągalne. To deklasuje konkurencję taką jak Apple Watch Series 10 czy Samsung Galaxy Watch 7, które trzeba ładować co dobę lub dwie. Nadal będę to powtarzał do znudzenia, że nie rozumiem dlaczego zegarki Apple i Samsunga działają na jednym ładowaniu tak krótko. Amazfir Active Max, nawet przy włączonym trybie Always-On Display wytrzymuje spokojnie ponad tydzień, co sprawia, że jest idealnym towarzyszem długich wyjazdów, nawet tygodniowych.

Funkcje sportowe i nawigacja offline

Amazfit w modelu Active Max nie poszedł na kompromisy w kwestii oprogramowania treningowego, oferując ponad 170 trybów sportowych oraz zaawansowanego wirtualnego trenera Zepp Coach. Co ważniejsze dla biegaczy i rowerzystów, zegarek obsługuje pięciosystemowy moduł GPS, który w testach łapał sygnał błyskawicznie i rysował ślad trasy z dużą dokładnością. Ogromnym atutem w tej klasie cenowej jest obecność wbudowanej pamięci 4 GB, która pozwala nie tylko na przechowywanie muzyki, ale przede wszystkim na obsługę map offline. Możemy wgrać trasę .gpx i widzieć jej przebieg na mapie bezpośrednio na nadgarstku, co w połączeniu z dużym ekranem czyni nawigację niezwykle wygodną i praktyczną.

Przeczytaj też: Garmin Fenix 8 Pro MicroLED 51mm – świetlana przyszłość czy drogi eksperyment?

System i płatności

Zegarek pracuje pod kontrolą systemu Zepp OS, który w najnowszej odsłonie działa płynnie i oferuje dostęp do sklepu z aplikacjami. Producent często oferuje aktualizacje, dodając coraz to nowsze aplikacje. Wersja dostępna w Polsce obsługuje płatności zbliżeniowe Zepp Pay, co jest swietną wiadomością, choć należy pamiętać, że system ten współpracuje wybranymi bankami, więc przed zakupem warto sprawdzić kompatybilność swojego banku. Z poziomu zegarka możemy również prowadzić rozmowy telefoniczne przez Bluetooth, a jakość wbudowanego głośnika i mikrofonu jest wystarczająca do krótkiej konwersacji podczas jazdy samochodem czy gotowania, choć na głośnej ulicy może brakować nieco głośności. Ta banalna funkcja okazuje się być bardzo przydatna, bo chodząc po mieszkaniu zwykle nie trzymamy telefonu w dłoni, a zegarem mamy zawsze na nadgarstku. Kiedy zadzwoni telefon możemy swobodnie rozmawiać przez zegarek, a jakość rozmów jest świetna. Rozmówcy słyszą nas głośno i wyraźnie. Natomiast my możemy rozmawiać przez mikrofon i głośnik, albo możemy też podłączyć do zegarka bezpośrednio słuchawki.

Podsumowanie

Amazfit Active Max to smartwatch, który zdecydowanie wpisuje się w ścisłą listę top 3 najbardziej ciekawych i zaawansowanych smart zegarków na naszym rynku. W cenie poniżej tysiąca złotych otrzymujemy bardzo wiele, bo świetny, nowoczesny design, absolutnie doskonałą funkcjonalność monitorowania zdrowia ale i uprawiania wszystkich sportów świata. Możemy nim płacić w sklepie, słuchać muzyki, rozmawiać przez telefon, monitorować sen, aktywności sportowe, dosłownie wszystko to, co oferuje dużo droższa konkurencja. Jest to doskonała alternatywa dla droższych modeli Huawei Watch GT 5 czy Garmin Venu 3, szczególnie dla osób, które priorytetyzują czas pracy na baterii ponad dostęp do zaawansowanych aplikacji ze sklepu Google Play.

Cena: ok. 729 zł