Testy i recenzje

Sony WH-1000XM4C – powrót legendy w odświeżonej formie?

Sony przez lata budował pozycję serii WH-1000X jako jednego z najbezpieczniejszych wyborów w segmencie bezprzewodowych słuchawek premium. Gdy wydawało się, że kultowe XM4 pozostaną już tylko wspomnieniem, producent postanowił przywrócić je do oferty w odświeżonej wersji WH-1000XM4C. Czy to jedynie próba odcinania kuponów od dawnej legendy, czy faktycznie udany powrót jednych z najbardziej cenionych słuchawek z ANC na rynku? Sprawdziłem, jak nowa odsłona radzi sobie na co dzień, czy nadal potrafi imponować jakością dźwięku i wygodą oraz czy w 2026 roku ma argumenty, by skutecznie rywalizować z nowszą konkurencją.

Wygląd i jakość wykonania

Wprowadzając na rynek model WH-1000XM4C, Sony nie próbowało na siłę wymyślać tej konstrukcji od nowa. Sprzęt wykorzystuje bowiem dobrze znaną stylistykę poprzednika. A to oznacza relatywnie kompaktowe muszle, składaną konstrukcję oraz pałąk o klasycznym kształcie. To jednak zdecydowanie zaleta testowanych słuchawek. Wielu producentów stawia dziś na futurystyczne wzornictwo. Sony WH-1000XM4C z kolei nadal wyglądają minimalistycznie, schludnie i po prostu profesjonalnie. A jakość wykonania? Trudno mieć do niej zastrzeżenia. Słuchawki są doskonale spasowane. Nic tu nie skrzypi, nie ugina się pod naciskiem dłoni. Po prostu jakość premium.

Wygoda i ergonomia

Sony WH-1000XM4C to słuchawki, które nosi się bardzo wygodnie. Służy temu niska masa na poziomie 253 g. Duże, owalne poduszki szczelnie otulają uszy i nie powodują nadmiernego ucisku na głowę. Właściwie to po kilku minutach noszenia można zapomnieć, że ma się je na głowie, co w przypadku wielu słuchawek wokółusznych nie jest takie oczywiste. Oznacza to, że testowany model doskonale sprawdza się podczas dłuższych sesji odsłuchowych. Mięciutko wyściełany pałąk nie męczy czubka głowy, a same słuchawki pewnie trzymają się na uszach. Minus takiej konstrukcji jest w zasadzie jeden – po dłuższym czasie można odczuć lekkie nagrzewanie uszu, szczególnie latem. W ogólnym rozrachunku jednak lekkość i dopracowana ergonomia pozostają jednymi z najmocniejszych argumentów przemawiających za zakupem tego modelu.

Redukcja hałasu

Sony zawsze radziło sobie nieźle z aktywną redukcją hałasu w przypadku słuchawek z serii WH-1000X. Testowany model dobrze wpisuje się w tą tradycję. Słuchawki wykorzystują procesor HD Noise Cancelling Processor QN1. Jest on wspierany w system mikrofonów analizujących dźwięki otoczenia. Jak ANC działa w praktyce? Okazuje się, że całkiem dobrze. Niskie dźwięki generowane przez autobusy, pociągi, klimatyzację czy silniki samolotów są tłumione wyjątkowo skutecznie. Sony WH-1000XM4C słabiej wypadają natomiast przy bardziej nieprzewidywalnych dźwiękach, takich jak rozmowy ludzi czy nagłe hałasy pojawiające się w otoczeniu. Choć na rynku mamy już całkiem sporo lepszych pod tym względem modeli, to testowane słuchawki nadal bez większego problemu mieszczą się w ścisłej czołówce słuchawek z ANC.

Tryby otoczenia i funkcje inteligentne

Sony znane jest z tego, że stawia na inteligentne funkcje, które mają wspierać użytkownika i sprawiać, by nie musiał sięgać często po smartfona. Testowane słuchawki dają dostęp do takich rozwiązań, jak Quick Attention, Speak-to-Chat oraz Adaptive Sound Control. Pierwsze z wymienionych pozwala na chwilowe ściszenie muzyki po przyłożeniu dłoni do prawej muszli. Drugie automatycznie wstrzymuje odtwarzanie po wykryciu głosu użytkownika. Trzecie z kolei odpowiada za inteligentne dostosowanie ustawień ANC i trybu otoczenia do miejsca oraz sposobu poruszania się.

A jak te rozwiązania sprawdzają się w praktyce? Quick Attention to prawdziwy game changer i po krótkim czasie trudno wyobrazić sobie codzienne korzystanie ze słuchawek bez tej praktycznej funkcji. Ze Speak-to-Chat sprawa wygląda już nieco gorzej. Często odtwarzanie muzyki jest bowiem wyciszane w reakcji na kaszel, śmiech czy krótkie mruknięcie pod nosem. A to mocno irytuje. Adaptive Sound Control to przede wszystkim wygoda. Dzięki wsparciu algorytmów nie trzeba ręcznie przestawiać ANC przy zmianie warunków w jakich przebywamy.

Kilka słów należy się także trybowi transparentnemu, firmowanemu tu jako tryb kontaktu z otoczeniem. Podczas korzystania z niego głosy pozostają wyraźne i brzmią stosunkowo naturalnie, co ogranicza konieczność każdorazowego zdejmowania słuchawek przy krótkich rozmowach – podczas składania zamówienia w kawiarni czy płacenia za zakupy.

Jakość dźwięku

Marka Sony nie lubi iść na kompromisy w kwestii jakości dźwięku. NIe inaczej jest i w przypadku testowanych słuchawek. Ich sercem są 40-milimetrowe przetworniki wyposażone w membrany z ciekłokrystalicznego polimeru (LCP). To jednak nie wszystko. Japońska marka stawia tu na technologię DSEE Extreme odpowiedzialną za rekonstrukcję skompresowanych nagrań, kodekiem LDAC pozwalającym przesyłać dźwięk z przepływnością do 990 kb/s oraz obsługą 360 Reality Audio.

A co to oznacza w praktyce? Już pierwsze minuty odsłuchu udowadniają, że do czynienia mamy z naprawdę dojrzałym produktem. Brzmienie jest tu naprawdę przyjemne i pełne. Bas jest wyraźny i głęboki, ale nie dominuje całkowicie nad resztą pasma. Średnica pozostaje czytelna, dzięki czemu wokale nie giną w gęstszych aranżacjach, natomiast wysokie tony są bardzo szczegółowe. Nie jest to jednak sprzęt stricte audiofilski.

Sony stawia tu na uniwersalny charakter. A to on najlepiej sprawdza się podczas słuchania zróżnicowanych gatunków muzycznych. I ja oceniam go pozytywnie – bo u mnie rozpiętość gustu muzycznego jest szeroka – od country po black metal.

Rozmowy i mikrofon

Model WH-1000XM4C wykorzystuje system Precise Voice Pickup wykorzystujący kilka mikrofonów oraz algorytmy odpowiedzialne za rozpoznawanie i wzmacnianie ludzkiej mowy. A to przekłada się na niezłą jakość rozmów podczas wykonywania połączeń telefonicznych, wideokonferencji czy spotkań online. Mój głos podczas testów był przez rozmówców odbierany wyraźnie. A to dla wielu osób może być kluczowe, bo często słuchawki stricte multimedialne słabo radzą sobie w zastosowaniach innych, niż odsłuch.

A co z redukcją szumów w tle? W spokojnym otoczeniu rozmówcy nie powinni mieć powodów do narzekań, ale na ruchliwej ulicy czy przy silniejszych podmuchach wiatru skuteczność odseparowania głosu od hałasu nie imponuje już tak bardzo jak w najnowszych modelach Sony czy wybranych konstrukcjach biznesowych. Do czynienia mamy więc z modelem pod tym względem solidnym, ale nie wybitnym.

Łączność i Multipoint

Sony WH-1000XM4C wspierają funkcję Multipoint, a więc obsługują połączenie z dwoma urządzeniami jednocześnie przez Bluetooth. Dziś to już jednak nie zaskoczenie, a rynkowy standard. W praktyce oznacza to możliwość jednoczesnego połączenia słuchawek ze smartfonem i laptopem bez konieczności ręcznego przełączania źródła dźwięku. Dzięki wsparciu dla funkcji Google Fast Pair, proces łączenia słuchawek z telefonem jest błyskawiczny.

Bateria i ładowanie

Sony WH-1000XM4C oferują bardzo solidny czas pracy między ładowaniami. To aż 27 godzin bez ANC. Solidny wynik, prawda? Oznacza, że po ładowarkę będziemy sięgać relatywnie rzadko. Co ważne, już trzy minuty z ładowarką pozwalają na uzyskanie około godziny odtwarzania. Testowane słuchawki docenią więc osoby pozostające w biegu, które rzadko znajdują czas na korzystanie z ładowarki, bo np. dużo pracują, albo podróżują.

Podsumowanie

Sony WH-1000XM4C udowadniają, że dobra konstrukcja potrafi obronić się nawet po kilku latach od premiery. Słuchawki nadal oferują bardzo wysoki komfort noszenia, skuteczne ANC i przyjemne, dojrzałe brzmienie, które trudno uznać za przestarzałe. Nie są już bezdyskusyjnym liderem swojej klasy, ponieważ nowsze modele potrafią zaoferować lepszą redukcję hałasu czy jakość rozmów. Jeśli jednak szukasz niezłych słuchawek klasy premium i nie zależy Ci na posiadaniu najnowszego technicznie modelu na rynku, WH-1000XM4C pozostają niezwykle udanym powrotem jednej z największych legend segmentu audio.

Cena: 1049 zł

Grafika tytułowa: Sony