Amica PIT6542PHTSUNHC 3.0 BL MATT. Czy warto dopłacić 500 zł do matowego szkła?

Amica PIT6542PHTSUNHC 3.0 BL MATT przyciąga wzrok eleganckim, matowym wykończeniem, ale pod względem funkcji i mocy to dokładnie ten sam sprzęt, co tańszy o 500 zł wariant błyszczący. Sprawdzamy, jak matowa powłoka wypada w praktyce, jak działają cewki niepulsacyjne oraz czy wyższa cena ma rzetelne uzasadnienie.

W cenie katalogowej opisywana płyta kosztuje około 2200 zł i jest to stawka standardowa, nieobjęta rabatem. Dla porównania, w ofercie znajduje się również bliźniaczy model PIT6542PHTSUN HC 3.0 z wykończeniem z błyszczącego szkła, wyceniony na około 1700 zł. Oba warianty oferują cztery pola grzewcze o wymiarach 22 × 19 cm, analogiczne parametry mocy, ten sam panel sterowania typu slider oraz funkcję integracji z okapem. Wyższa cena testowanego modelu wynika wyłącznie z zastosowania specjalnego, matowego wykończenia powierzchni.

4 pola i 2 mosty

Wszystkie cztery pola mają identyczny rozmiar 22 na 19 cm i moc 2,2 kW, a po włączeniu boostera 3,0 kW. Nie ma tu typowego układu z jednym polem większym od pozostałych, więc nie ma też pojedynczej strefy XXL ani pola o mocy wyższej niż 3 kW. Zamiast tego płyta oferuje dwa mosty. Co ważne – sama wykrywa naczynie zakrywające oba pola po lewej albo oba po prawej stronie i łączy je w jedną strefę obsługiwaną jednym suwakiem. Most można też włączyć i wyłączyć ręcznie, a jeśli w ciągu 15 sekund nie ustawi się mocy, połączenie zostaje zerwane. Łączenie działa wyłącznie w pionie, więc nie da się spiąć pól lewego i prawego przedniego ani uruchomić wszystkich czterech jako jednej strefy.

fot. Amica

Moc połączonej strefy wymaga tu wyjaśnienia. Według instrukcji obsługi bliźniaczego modelu z tej samej serii most pracuje z mocą 3000 W, a z boosterem 3700 W. Dwa pola używane osobno dają razem 4400 W. Połączenie ich w jedną strefę obniża więc dostępną moc, zamiast ją sumować. Booster ma jeszcze jedno ograniczenie wynikające z budowy zasilania. Pola są zasilane parami pionowymi i instrukcja zastrzega, że nie można włączyć funkcji Booster, jeżeli drugie pole w tej samej pionowej parze już z niej korzysta. Maksymalny czas pracy boostera to pięć minut, po których moc spada do poziomu 14. Amica deklaruje zagotowanie 0,4 litra wody w 60 sekund, co jest wartością producenta i nie zostało niezależnie zweryfikowane. 

Z naczyniami jest standardowo jak w każdej płycie indukcyjnej co wynika z zastosowanej technologii. Płyta grzeje tylko garnki i patelnie ferromagnetyczne, czyli ze stali emaliowanej, żeliwa albo stali nierdzewnej przystosowanej do indukcji. Tabela w instrukcji podaje minimalną średnicę dna między 110 a 125 mm w zależności od materiału, a pole uruchamia się dopiero wtedy, gdy naczynie zakrywa ponad połowę jego powierzchni. Adapterów indukcyjnych instrukcja nie zaleca.

Elektryk i własny kabel siłowy

Moc przyłączeniowa wynosi 7350 W. Przewodu nie ma w zestawie. W opakowaniu znajdziemy odciążkę, mostek, dwa wkręty i osłonę przyłącza, a kabel trzeba dokupić osobno i dobrać przekrój do wybranego wariantu. Montażu nie da się też wykonać przez włożenie wtyczki do gniazdka, bo płyta jej nie ma. Instrukcja wymaga, żeby podłączenia dokonał uprawniony elektryk i wpisał do karty gwarancyjnej sposób podłączenia, przekrój przewodu oraz rodzaj zabezpieczenia. To warunek zachowania gwarancji, nie tylko formalność. Z mocą przyłączeniową wiąże się funkcja nazwana PowerChoice Pro, czyli ogranicznik mocy. Do wyboru jest pięć wartości: 2,8 kW, 3,7 kW, 4,5 kW, 5,6 kW oraz domyślne 7,35 kW, a w tym samym menu kryje się tryb demonstracyjny oznaczony jako 00. Konfiguracja płyty ma niewygodne ograniczenie czasowe, bo limit da się zmienić wyłącznie w ciągu 5 minut od podłączenia płyty do zasilania. Później trzeba odciąć prąd i zacząć od nowa. Praktycznym zastosowaniem jest to, że płytę można dostosować do starego budownictwa i podłączyć pod jedną fazę. 

Sterowanie

Urządzenie wyposażono w pojedynczy, centralny slider numeryczny z 14 poziomami mocy oraz funkcją Booster (P). Zmiana parametrów wymaga aż dwóch kroków, bo najpierw należy aktywować wybrane pole sensorem, a dopiero potem ustawić jego moc. Tego typu rozwiązanie okazuje się uciążliwe podczas intensywnego gotowania – gdy zachodzi potrzeba natychmiastowej reakcji. Na przykład, gdy potrawa zaczyna kipieć użytkownik musi najpierw zlokalizować i wybrać odpowiednie pole, co opóźnia reakcję (alternatywą pozostaje jedynie awaryjne wyłączenie całego urządzenia). W tym przedziale cenowym konkurencyjne modele firm Electrolux oraz Whirlpool wypadają lepiej, oferując niezależne slidery dla każdego pola grzewczego. HobControl Pro to nazwa czterech programów temperaturowych, co jest super rozwiązaniem. Program 40 stopni do topienia, 70 do duszenia i podgrzewania, 90 do gotowania na wolnym ogniu oraz 200 do grillowania. Instrukcja zaznacza, że podane temperatury są orientacyjne, więc mamy tu wstępnie zaprogramowane poziomy mocy z przypisanymi etykietami, a nie sterowanie z czujnikiem w dnie naczynia. Programy mają własne limity czasu pracy, od 60 do 160 minut.

fot. Amica

Reszta wyposażenia sterowania jest typowa dla tego przedziału cenowego. Timer działa osobno dla każdego pola i odlicza do 99 minut, obok niego jest niezależny minutnik. Pauza zachowuje ustawienia mocy i zatrzymuje timer, choć nie wstrzymuje minutnika. Blokada rodzicielska uruchamia się przytrzymaniem sensora przez trzy sekundy i kasuje się po odłączeniu zasilania. Wskaźnik ciepła resztkowego zapala się przy temperaturze szyby powyżej mniej więcej 60 stopni. Osobnej funkcji podtrzymywania ciepła nie ma, jej rolę przejmuje program 70 stopni. Płyta gaśnie, jeśli w ciągu 15 sekund od włączenia gdy nie zostanie ustawiona moc, i jeśli przez 90 sekund nie wykryje naczynia. Maksymalny czas nieprzerwanej pracy jednego pola zależy od poziomu mocy i wynosi 8 godzin na poziomach od 1 do 4, 5 godzin na poziomach od 5 do 8, półtorej godziny na poziomach od 9 do 14 i pięć minut na boosterze. Jedna z opinii którą znalazłem dotyczy właśnie tej automatyki, bo użytkownik narzeka na zbyt szybkie wyłączanie pola po zdjęciu garnka.

HoodConnect Pro

Funkcja łączy płytę z okapem bezprzewodowo. Strona producenta podaje, że odbywa się to przez Bluetooth. Parowanie polega na przytrzymaniu przez trzy sekundy sensora trybu automatycznego na płycie i uruchomieniu trybu parowania w okapie. Żaden dodatkowy moduł nie jest potrzebny. Różnica między HoodConnect a wersją Pro sprowadza się do tego, że podstawowy wariant pozwala okapowi samodzielnie dobierać moc wentylatora do intensywności gotowania, a Pro dokłada ręczne sterowanie wentylatorem z panelu płyty przyciskami plus i minus. Użycie ich wyłącza tryb automatyczny. Amica w dziale wsparcia potwierdza, że funkcja działa wyłącznie z okapami wyposażonymi w tę technologię, czyli z modelami tej marki z dopiskiem HC w nazwie. Zamkniętej, oficjalnej listy kompatybilnych modeli w instrukcji nie ma, więc przy zakupie można kierować się skrótem w nazwie.

fot. Amica

Zamknięcie w obrębie jednej marki nie jest specjalnością Amiki. Electrolux i AEG stosują Hob2Hood z komunikacją w podczerwieni, Bosch i Siemens łączą sprzęt przez Wi-Fi w ramach Home Connect, własne systemy mają Samsung oraz Beko. Żaden z nich nie współpracuje z okapem obcej marki. Rozwiązanie Amiki wypada korzystniej od podczerwieni pod jednym konkretnym względem. Sygnał radiowy nie wymaga widoczności między urządzeniami i nie przeszkadza mu zasłonięcie czujnika pokrywką. Brakuje natomiast aplikacji i łączności z siecią domową, a wybór kompatybilnych okapów jest wąski. Sama funkcja kosztuje niewiele. Matowa płyta bez HoodConnect, czyli PIT6542PHTSUN 3.0 BL MATT, ma cenę regularną 2199 zł, a na premierze różnica wynosiła 100 zł. Prawdziwym kosztem korzystania z HoodConnect Pro jest więc zakup okapu jednej marki, a nie dopłata do samej płyty.

Matowe szkło

Amica podaje, że matowa powierzchnia jest 4x bardziej odporna na zarysowania i 3x bardziej odporna na uderzenia niż szkło błyszczące. Wartości pochodzą z wewnętrznych testów producenta, przeprowadzonych z użyciem stalowej kuli o masie 0,5 kg, garnka o masie 4,5 kg i papieru ściernego z obciążeniem. Nie ma dla nich potwierdzenia w niezależnym badaniu ani normie. Opinie użytkowników matowych wersji idą w innym kierunku niż materiały reklamowe. Najniżej oceniono łatwość czyszczenia. W jednej z opinii pojawia się informacja o przebarwieniu, które powstało pod garnkiem po miesiącu używania i którego nie udało się usunąć. Trzy opinie to za mało na wnioski o całej serii, ale kierunek zastrzeżeń pokrywa się z tym, co o matowych płytach pisali inni recenzenci przy premierze konkurencyjnego Whirlpoola z powłoką MattProtect, gdzie zwrócono uwagę na trudniejsze usuwanie zacieków z tłuszczu i pozostające smugi. Instrukcja Amiki nieco sama osłabia obietnicę trwałości. Znajduje się w niej ostrzeżenie, że płyn do mycia naczyń może spowodować niebieskawe przebarwienia powierzchni, a w warunkach gwarancji zapisano, że zarysowania płyty oraz przebarwienia nie stanowią podstawy do reklamacji. Trudno pogodzić to z reklamowaniem 4x wyższej odporności na zarysowania.

Pozytywna recenzja matowej płyty z tej rodziny, opublikowana w lipcu 2026 roku przez jedną z recenzentek po trzech miesiącach używania, została oznaczona jako płatna współpraca z Amicą. Błyszczący PIT6542PHTSUN HC 3.0 ma z kolei średnią opinii 4,9 na 5, przy czym znaczna część wpisów nosi oznaczenie akcji producenta zachęcającej do wystawiania opinii. Obie liczby trzeba czytać z tym dystansem.

Czego nie widać?

Przy haśle o cichej pracy Amica pisze tylko o płynnej regulacji obrotów wentylatora i nie podaje żadnej wartości w decybelach. Instrukcja idzie dalej i z góry wyłącza typowe dźwięki indukcji z reklamacji, stwierdzając, że urządzenie wydaje specyficzny świst i jest to zjawisko normalne. Cewki w serii 3.0 są niepulsacyjne, czyli na niskich poziomach mocy grzeją w sposób ciągły, zamiast cyklicznie włączać i wyłączać zasilanie. Uważam, że jest to bardzo dobre rozwiązanie. Brakuje również zużycia energii według normy EN 60350-2. Producent ogranicza się do stwierdzenia o 40% mniejszym zużyciu niż w tradycyjnej płycie ceramicznej. Płyty grzewcze nie są objęte obowiązkiem etykiety energetycznej, więc formalnie nic to nie narusza, natomiast porównanie z konkurencją staje się przez to trudniejsze.

Wymiary i zabudowę opisano dokładniej. Płyta mierzy 592 na 522 mm i wchodzi w blat na głębokość 44 mm przy całkowitej wysokości 49 mm, a wycięcie ma 560 na 490 mm. Producent podaje minimalną grubość blatu 12 mm przy montażu nad szufladą i 28 mm nad piekarnikiem, pod płytą wystarczy centymetr wolnej przestrzeni, a przednia szczelina wentylacyjna i przegroda nie są wymagane. Schemat przewiduje szafkę 600 mm, co najmniej 50 mm od przedniej krawędzi blatu, 30 mm od ściany bocznej i 650 mm do okapu albo szafki wiszącej. Szkło nie ma szlifu ani ramki, rogi są zaokrąglone i możliwy jest montaż licowany z blatem. Płyty serii 3.0 Black Matt powstają we Wronkach, co producent potwierdza wprost przy bliźniaczym modelu bez HoodConnect.

fot. Amica

Podsumowanie

Technicznie płyta broni się bez trudu. Cztery jednakowe pola 2,2 kW z boosterem 3,0 kW, dwa automatyczne mosty, programy temperaturowe, cewki niepulsacyjne trzymające stabilną moc na niskich poziomach i ogranicznik PowerChoice Pro, dzięki któremu urządzenie wejdzie także do kuchni ze słabszą instalacją. Do tego zabudowa licowana z blatem bez szczeliny wentylacyjnej i produkcja we Wronkach, czyli bliski serwis i części. Cała wątpliwość dotyczy samego matu. Deklarowana czterokrotnie wyższa odporność na zarysowania pochodzi z testów producenta, a pierwsi użytkownicy piszą raczej o trudniejszym czyszczeniu. Przy katalogowych 2200 zł czyli dopłata około 500 zł względem błyszczącego bliźniaka o identycznym wyposażeniu to cena za wygląd. Przy 1800 zł z rabatem, bo tyle płyta kosztowała w lipcu 2026 roku, rachunek wygląda zupełnie inaczej i trudno mieć do tego zakupu zastrzeżenia, zwłaszcza w zestawie z okapem Amica HC.

Grafika tytułowa: Amica