Canon EOS R6V – ambitna alternatywa dla topowego smartfona?
Większość z nas planując nieco bardziej ambitne fotografowanie czy nagrywanie wideo automatycznie myśli o dobrej klasy flagowym smartfonie. Te jednak w ostatnim miesiącach mocno drożeją i coraz częściej realną alternatywą dla nich stają się pełnoprawne kamery – takie jak Canon EOS R6V – oferujące jednocześnie znacznie szersze możliwości techniczne. Miałem możliwość przetestować ten model przez kilka dni. Jak się sprawował? Sprawdźmy!

Czym właściwie jest EOS R6V – pozycjonowanie w ofercie Canona
Canon od lat rozwija równolegle dwie linie w ramach systemu EOS R i R6V doskonale pokazuje, dokąd zmierza ta druga z nich. Bez dwóch zdań jest to najlepszy do tej pory wydany model EOS/PowerShot V – a ta została stworzona głównie z myślą o twórcach wideo. Ważne jest to, że producent stawia tu na tę samą pełnoklatkową matrycę 32,5-megapiksela, co w znanym już EOS R6 Mark III. Jak jednak można się spodziewać – Canon zrezygnował tu z elementów specyficznych dla fotografii reporterskiej czy portretowej na rzecz funkcji, które realnie ułatwiają samodzielne kręcenie materiałów wideo. Jest tu więc gwint ułatwiający mocowanie pionowo na statywie, przycisk nagrywania z przodu korpusu czy obracany ekran podglądu. Zrezygnowano natomiast chociażby z wizjera. Osoby sfokusowane na fotografii sięgną więc raczej po EOS R6 Mark III, który go posiada. R6V celuje w zupełnie inną grupę odbiorców: vlogerów, twórców YouTube, osoby nagrywające podcasty czy recenzje produktów.

Wygląd, konstrukcja i wygoda pracy
Canon otwarcie deklaruje, że to jego najmniejszy pełnoklatkowy aparat wyposażony w stabilizację obrazu w korpusie. Obudowa ma tutaj wymiary 141,8 x 83,3 x 79,7 mm i waży około 688 gramów. Docenić trzeba to, że relatywnie kompaktowe gabaryty nie przełożyły się na kompromisy w kwestii ergonomii. Producent serwuje nam tutaj bowiem ergonomiczny uchwyt oraz aż dwanaście programowalnych przycisków, dzięki którym można dopasować aparat do własnego stylu pracy. Wspomniany przeze mnie wcześniej osobny przycisk nagrywania umieszczony z przodu zapowiada jedno – aparat ma być wygodny w obsłudze także wtedy, gdy stoi się przed nim, a nie za nim. Są też inne, praktyczne smaczki – odchylany ekran o przekątnej 3 cali, fizyczny przełącznikiem trybu zdjęcia i wideo oraz dodatkowy gwint umieszczony w samym uchwycie. Pozwala on na wygodne nagrywanie w orientacji pionowej – w sam raz dla vlogerów. Co ważne, Canon postawił tu na aktywne chłodzenie, które w praktyce oznacza, że dłuższe nagrania, takie jak wywiady czy prezentacje produktów, nie powinny być ograniczane przez przegrzewanie się korpusu. Bateria to LP-E6P. Jest to więc takie samo ogniwo, jak w R6 III i EOS C50. Ma ona przełożyć się na około godzinę nagrywania wideo bądź możliwość wykonania maksymalnie 640 zdjęć.
Muszę przyznać, że aparat naprawdę dobrze leży w dłoni i nie męczy podczas dłuższych przechadzek „na zdjęcia” w plener. Na szczęście producent dołączył do testowego zestawu pasek, więc zabierając sprzęt na dwór, nie musiałem przez cały czas nosić go w ręku. Przyznam jednak, że ciężko było mi przestawić się z fotografowania smartfonem, bo kompaktowa forma urządzenia mobilnego jest dla mnie po prostu bardziej wygodna i poręczna.
A nagrywanie wideo? Też jest całkiem wygodne. Większość twórców wideo z pewnością będzie korzystać ze statywu, a tutaj waga nie ma aż takiego dużego znaczenia. Podczas ujęć z ręki sprzęt też daje sobie radę całkiem dzielnie, choć tu, dla własnej wygody, warto korzystać z lżejszych obiektywów.
Sama jakość wykonania urządzenia robi wrażenie – jest jak na Canona przystało – bardzo solidnie. Materiały są tu wysokiej jakości i w żadnym wypadku nie sprawiają wrażenia tanich.

Stabilizacja i praca z ręki
Stabilizacja to niezwykle ważna kwestia podczas codziennego nagrywania wideo. W przypadku Canona EOS R6V jest ona wbudowana w korpus. Jeśli do tego dodamy odpowiednio skrojony obiektyw, to możliwe jest uzyskanie kompensację drgań rzędu 7,5-stopnia. A dzięki temu – według producenta – możliwe jest zrezygnowanie z gimbala przy nagrywaniu „z ręki”. A to docenią mobilni twórcy nagrywający solo i nie chcący zabierać ze sobą tony dodatkowych akcesoriów. Warto jednak zwrócić uwagę na jedno – deklaracje producenta zazwyczaj dotyczą skuteczności stabilizacji mierzonej w warunkach laboratoryjnych według standardu CIPA. Rzeczywiste rezultaty zawsze zależą od konkretnego obiektywu, ogniskowej oraz sposobu trzymania aparatu.


Możliwości wideo, czyli serce tego aparatu
Pełny potencjał EOS R6V pokazuje w charakterze kamery wideo. Aparat rejestruje materiał w formacie RAW 7K przy 60 klatkach na sekundę, a tryb Open Gate pozwala nagrywać z wykorzystaniem całej powierzchni matrycy w proporcjach 3:2. Co to oznacza? Z jednego ujęcia można później swobodnie wykadrować zarówno wersję poziomą pod YouTube, jak i pionową pod Instagram czy TikTok. A to dla wielu osób ma ogromne znaczenie, bo wiąże się z oszczędnością czasu. Materiałom wideo nie brakuje szczegółowości nawet w nieco trudniejszych warunkach oświetleniowych. Kolory są odpowiednio nasycone nawet bez zbytniego zagłębiania się w ustawienia (a dla wielu osób to ważne, bo nie każdy jest ekspertem). Canon stawia tu na możliwość rejestrowania materiału w 4K przy 120 klatkach na sekundę lub w Full HD przy nawet 180 klatkach na sekundę. Ponadto serwuje wsparcie dla profili Canon Log 2 i Canon Log 3, które ułatwiają pracę na etapie postprodukcji. Warto też wspomnieć, że zastosowane tu Złącze USB-C obsługuje transmisję strumieniową UVC w jakości 4K przy 60 klatkach na sekundę. A to oznacza, że sprzęt spełni oczekiwania streamerów.
Autofokus i śledzenie obiektu
Za utrzymanie ostrości odpowiada system Dual Pixel CMOS AF II. Radzi sobie on całkiem nieźle, nawet wtedy, gdy oświetlenie nie gra z twórcą do jednej bramki. Aparat bez najmniejszych problemów rozpoznaje i śledzi ludzi, zwierzęta oraz pojazdy. A to najczęściej filmowane i fotografowane obiekty. AI pomaga tu w dobieraniu odpowiedniego trybu pracy autofokusu do tego, co dzieje się przed obiektywem. A taka automatyzacja ma znaczenie dla solowych twórców, którzy nie mogą sobie pozwolić na zatrudnienie operatora skrzętnie pilnującego ostrości, lub którzy nagrywają bardzo spontanicznie, bez żmudnego zagłębiania się w licznych podmenu.


















Fotografia, czyli solidny dodatek, a nie priorytet
Warto wspomnieć, że Canon nie zapomniał w przypadku testowanego modelu o możliwościach fotograficznych. Można tu m.in. wykonywać zdjęcia seryjne z prędkością do 40 klatek na sekundę przy migawce elektronicznej. A to imponuje nawet na tle typowych aparatów fotograficznych. Na uznanie zasługuje też wstępna rejestracja ciągła. Pozwala ona na zapisywanie klatek jeszcze przed pełnym wciśnięciem spustu, co ułatwia uwiecznianie tych najbardziej ulotnych chwil. Osoby stawiające na fotografię mogą odczuć brak wizjera elektronicznego. Trudno by zrekompensował go w pełni odchylany ekran. Niemniej jednak R6V – mimo mocnego sfokusowania na wideo – nadal jest pełnoprawnym aparatem pełnoklatkowym, a nie wyłącznie kamerą z możliwością rejestrowania zdjęć. Fotografie są tu naprawdę szczegółowe, dobrze nasycone i wyostrzone. Dobierając odpowiedni obiektyw można w przejmujący sposób uchwycić ważne chwile nawet, gdy jest się fotografem-amatorem.

Czytaj też: Canon EOS R50 V – idealna kamera dla początkujących vlogerów?
Podsumowanie
Canon EOS R6V to przemyślany, kompaktowy pakiet możliwości wideo, który w dobie kryzysu na rynku urządzeń mobilnych realnie konkuruje z drożejącymi topowymi smartfonami. Przede wszystkim taki sprzęt daje twórcy dużo szersze możliwości personalizacji dzięki dostępowi do szerokiego wachlarza wymiennych obiektywów. Dzięki temu można stworzyć taki zestaw, który w pełni spełni wymagania codziennej pracy. Choć przyznam – multum dostępnych opcji może nieco przytłoczyć początkujących. Szybko można je jednak opanować. Cieszy też fakt, że producent nie potraktował po macoszemu fotografowania, choć bolączką może być tu brak wizjera na pokładzie. To dobry, solidny aparat, który może okazać się opłacalnym zakupem, jeśli traktujesz tworzenie wideo bardzo poważnie.
Cena: 10 994 zł

Grafika tytułowa: Canon

