[NASZE WIDEO] Dinozaury zginęły inaczej, niż myśleliśmy. I było to straszne
Wygląda na to, że dinozaury nie zginęły tak, jak do tej pory nam się wydawało. I sam nie wiem, która wersja jest gorsza.
Powszechnie za bezpośrednią przyczynę wyginięcia dinozaurów – i w ogóle wielkiego wymierania przełomu Kredy i Paleogenu – uznaje się uderzenie w Ziemię mającej około 10 km średnicy asteroidy. Był przyczyny dodatkowe, ale tu nie są istotne. Dotąd dominowała wizja długiej katastrofy: lata ciemnej „zimy poimpaktowej”, załamanie fotosyntezy, stopniowe wymieranie. Tymczasem świeżo opublikowane badania i symulacje zespołu Brandona Johnsona, że wielkie umieranie odbyło się znacznie szybciej – i znacznie bardziej gwałtownie. Kiedy 66 milionów lat temu asteroida uderzyła w dzisiejszy Jukatan, skały zostały dosłownie odparowane i wyrzucone w przestrzeń. Część stopionej materii spadła z nieba jak deszcz rozżarzonych kul, ale nowością symulacji jest uwzględnienie pomijanego dotąd superdrobnego pyłu, który wypełnił atmosferę i zadziałał jak pułapka na promieniowanie cieplne.
Deszcz roztopionej skały stworzył potężny impuls cieplny, a pełna pyłu atmosfera zatrzymywała energię termiczną i odbijała ją z powrotem ku powierzchni Ziemi, tworząc globalny piekarnik. Według symulacji, dinozaury na otwartej przestrzeni przyjęły w krótkim czasie ilość ciepła 17 razy większą, niż jest zabójcza dla człowieka. Promieniowanie termiczne było tak wysokie, że powodowało samoczynny zapłon poszycia i igliwia, powodując globalne pożary. Potem – cóż – faktycznie nadeszła ciemność i załamanie fotosyntezy, które dokończyło dzieła i wykończyło życie w oceanach. Szukając potwierdzenia swoich symulacji naukowcy zbadali osady geologiczne sprzed 66 milionów lat i oprócz sferul – zastygłych fragmentów stopionej skały – znaleźli grubą warstwę bardzo drobnego pyłu…

