[NASZE WIDEO] Beyerdynamic Aventho Y: Nie znasz? A powinieneś!
Beyerdynamic Aventho Y z miejsca robią dobre wrażenie – Ich kolor – producent pisze „soft jade”, ale można też powiedzieć, że to bardzo blady zielony – wygląda nowocześnie i świeżo.
Podoba mi się łączenie materiałów: chłodne aluminium, ciepła sztuczna skóra, matowe tworzywo sztuczne z detalami podkreślonymi lśniącą powierzchnią. To do mnie trafia. Całość jest lekka i robi solidne wrażenie, włącznie z zawiasami, dzięki którym słuchawki składają się do transportu. Szkoda, że w zestawie jest tylko woreczek, a nie twarde etui. Jestem zachwycony ergonomią kontrolek: Przyciski mają taki kształt i lokalizację, że intuicyjnie i błyskawicznie można na dotyk znaleźć odtwarzanie, zmianę głośności czy przełączanie ANC. Tak to powinno wyglądać!




Na dużą pochwalę zasługuje też czas pracy na baterii, który z włączonym tłumieniem hałasu wynosi nawet do 60 godzin. Brzmienie jest jasne, z wyraźnie wysuniętym środkiem i basami raczej precyzyjnymi, niż głębokimi. Raczej analityczna charakterystyka pasuje do specjalizacji Beyerdynamic, czyli profesjonalnych słuchawek studyjnych – a dla chętnych jest korektor. ANC jest dobre, a tryb przejrzystości da się wygodnie używać – to rzadkość!




Pora na pewną specjalną cechę Aventho Y: otóż ich nauszniki można zdjąć i – jeśli się zużyją, albo wolisz inny materiał lub kolor – wymienić, a pod nimi z jednej strony jest miejsce na dokupowany osobno transmiter, a z drugiej dostęp do łatwo wymiennej baterii. A części zamienne są dostępne na stronie producenta. Muszę przyznać, że bardzo szanuję takie podejście! Jak na sprzęt za niemal 700 złotych, tym słuchawkom brakuje czujnika automatycznie zatrzymującego i wznawiającego odtwarzanie, a osobiście nie lubię też przeskakującego ząbek po ząbku a nie płynnego systemu regulacji długości pałąka. Jeśli to ci nie przeszkadza, to będziesz z nich bardzo zadowolony.

