Huawei Watch GT 7 Pro – czy nowy smartwatch z Chin rozbije bank?

Huawei od lat serwuje nam dwie główne linie smartwatchy – flagowe Huawei Watch i nieco tańsze, ale równie fenomenalne modele z rodziny Huawei Watch GT. Ta druga doczekała się właśnie ważnych premier. Jednym z nowych urządzeń jest tu Huawei Watch GT 7 Pro. To model, który ma oferować zaawansowane funkcje przy zachowaniu świetnego czasu pracy między ładowaniami. Miałem przyjemność testować go przez jakiś czas. Sprawdziłem więc, jak sprawuje się na co dzień.

Wygląd i wykonanie

Pod względem designu Huawei Watch GT 7 Pro nie różni się znacząco od poprzedników. Producent stawia tu na wysokiej klasy materiały – stop tytanu klasy lotniczej oraz nanoceramikę. Rezultat jest taki, że nowość świetnie opiera się trudom codziennego użytkowania. Cała konstrukcja waży niespełna 56 gramów nie wliczając w to paska, co jest dobrym wynikiem. Podczas testów przekonałem się, że ten zegarek nie obciąża nadmiernie nadgarstka. Docenią to chociażby osoby, które regularnie monitorują sen. Ważną nowością jest nowy system zapinania pasków – EasyCross. Końcówkę paska wsuwa się tu pod spód, zamiast w szlufki. Ma to zwiększyć wygodę noszenia i wyeliminować podwijanie paska podczas biegania lub jazdy na rowerze.

Wyświetlacz, który daje radę w trudnych warunkach

W przypadku Huawei Watch GT 7 Pro producent stawia na 1,47-calowy panel AMOLED o rozdzielczości 466 na 466 pikseli. Przekłada się to na gęstość 317 pikseli na cal. Dzięki temu informacje wyświetlane na ekranie są bardzo czytelne. Jasność sięga tu 3000 nitów i faktycznie – smartwatch doskonale radzi sobie nawet w bardzo słoneczne dni. W kwestii ochrony przed zarysowaniami – Chińczycy postawili tu na bardzo odporne syntetyczne szkło szafirowe. Przyglądałem się mu po zakończeniu testów – nie znalazłem żadnej widocznej gołym okiem skazy. Interesującym zabiegiem ze strony producenta jest osadzenie okrągłego ekranu w ośmiokątnej ramce. To dodaje urządzeniu charakteru.

Oprogramowanie i obsługa na co dzień

W przypadku testowanego smartwatcha producent stawia na oprogramowanie HarmonyOS 6.1. Mamy tu więc bardzo estetyczny i przejrzysty interfejs z siatką aplikacji i kafelkami, na których prezentowane są najważniejsze dane. Do nawigacji po systemie służy ekran dotykowy i obrotowa koronka. Aby sparować zegarek ze smartfonem, trzeba zainstalować aplikację HUAWEI Zdrowie, a sam proces konfiguracji jest bajecznie prosty i trwa ledwie kilka minut.

Obsługa systemu nie sprawi problemów nawet laikom. Huawei stawia tu na wiele praktycznych rozwiązań – możliwość rozmowy przez Bluetooth, nagrywania notatek głosowych, sprawdzania prognozy pogody, odbierania powiadomień i – nawet – płacenia zbliżeniowo. Ale nie natywnie – przy wykorzystaniu Curve Pay. Tu niestety obsługa nie jest tak intuicyjna, jak w przypadku Google Pay, Apple Pay czy Garmin Pay. Trzeba bowiem zakładać dodatkowo konto w usłudze Curve. Tu muszę przyznać że nie testowałem Curve Pay. Mam ograniczone zaufanie do rozwiązań płatniczych, które nie są autorskimi rozwiązaniami producenta. Aplikacje? Można je instalować. Wybór jest jednak bardzo ubogi w porównaniu do Wear OS.

Zdrowie i wellness

Jeśli chodzi o monitoring zdrowia – Huawei Watch GT 7 Pro bazuje na module czujników TruSense, który zbiera dane o tętnie, poziomie nasycenia krwi tlenem, temperaturze skóry oraz całodobowej zmienności rytmu serca. Poza tym możliwe jest tu przeprowadzenie trzydziestosekundowego pomiaru EKG. Nie zastąpi on jednak diagnostyki medycznej i to deklaracja producenta. Testowany zegarek wykrywa też migotanie przedsionków. Poza tym Huawei zaszyło tu asystenta treningowego, który na podstawie analizy parametrów zdrowotnych sugeruje, czy ćwiczyć, czy może w danym dniu odpuścić aktywność. Nowość od Huawei doskonale radzi sobie z monitorowaniem snu. To zasługa algorytmu TruSleep 5.0. W dzisiejszym zabieganym świecie odpowiednie wysypianie się jest niezwykle ważne, więc cieszy fakt, że Huawei poświęca mu tak dużo uwagi.

A co ze sportem?

Biblioteka trybów treningowych w Huawei Watch GT 7 Pro imponuje. Dostępnych jest tu ponad 110 zróżnicowanych pozycji. Producent kładzie jednak szczególny nacisk na wsparcie dla dyscyplin zimowych. Mamy tu więc m.in. zarówno tryb narciarstwa i snowboardu w pomieszczeniach, jak i na świeżym powietrzu, z pomiarem przeciążeń odczuwanych podczas skrętów. Do tego Chińczycy dokładają mapy ponad 3000 ośrodków narciarskich w 59 krajach. Imponujące, prawda? Rozbudowany jest też tryb kolarski. Można planować podjazdy, odbierać alerty terenowe oraz ostrzeżenia o ostrych zakrętach. Producent postawił też na wsparcie dla trenażerów rowerowych wspierających protokół FTMS. Nie zabrakło trybu golfowego, który od kilku lat regularnie trafia na pokład smartwatchy Huawei. Sam nie uważam się za wybitnego sportowca, ale pobiegałem trochę, poćwiczyłem na siłowni i porównałem wyniki z moim prywatnym Garminem oraz z Samsungiem Galaxy Watch 9. Generalnie były bardzo zbliżone, więc można uznać, że nowość od Huawei jest naprawdę solidnym wyborem dla aktywnych. Gdyby pojawiały się poważne rozbieżności, to byłby sygnał alarmowy, że coś może być nie tak.

Bateria i ładowanie

Czas pracy między ładowaniami to jeden z największych atutów nowości od Huawei. Producent deklaruje do 21 dni lekkiego użytkowania, do 12 dni przy typowym użytkowaniu, do 7 dni z Always On Display oraz do 51 godzin podczas intensywnych treningów z włączonym GPS. To świetne wyniki na tle konkurencji, które znajdują pokrycie w rzeczywistości. Zegarek naprawdę trudno rozładować, o ile nie jest się naprawdę hardkorowym sportowcem. Zadowolone będą z niego więc te osoby, które nie chcą codziennie pamiętać o ładowaniu. Warto jednak zaznaczyć, że samo uzupełnianie energii przebiega bardzo sprawnie – pełne naładowanie zegarka od 0 do 100 procent zajmuje jedynie 95 minut dzięki technologii SuperCharge i dołączonej do zestawu podstawce ładującej drugiej generacji.

Czytaj też: To będą nowe hity w Polsce! Huawei prezentuje potężne smartwatche i słuchawki!

Podsumowanie

Huawei Watch GT 7 Pro nie jest w porównaniu do poprzedników zegarkiem rewolucyjnym. Producent stawia tu na konsekwentne ulepszenia, które mają poprawić ogólne wrażenia z użytkowania zegarka. I wychodzi mu to naprawdę nieźle! Nowość broni się designem, wykonaniem oraz długim czasem pracy na baterii. A funkcje zdrowotne i treningowe? Uznaję je za raczej porównywalne do tego, co oferuje konkurencja. Brakuje mi tu natomiast natywnych płatności zbliżeniowych z prawdziwego zdarzenia, ale to już pokłosie amerykańskich sankcji. Niemniej jednak zapewne jak co roku – seria Watch GT sprzeda się doskonale, bo po prostu oferuje świetną relację ceny do jakości.

Cena: 1499 zł

Grafika tytułowa: Maciej Piotrowski / conowego.pl