[NASZE WIDEO] SpaceX ma duży problem ze Starshipem – mimo, że wszystko idzie dobrze
Wygląda na to, że Starship jest już gotowy osiągnąć orbitę – i bezpiecznie z niej wrócić. Ale eksperci mają duże wątpliwości, czy bez poważnych zmian uda się uzyskać obiecywaną przez Muska szybką reużywalność pojazdu. Ich zdaniem płytki termiczne Starshipa to ślepa uliczka. Dlaczego?
Od samego początku osłona termiczna stanowiła poważny problem. Najpierw miało jej nie być wcale – stalowa konstrukcja statku miała wytrzymać wysoką temperaturę orbitalnego powrotu. Potem pojawił się pomysł chłodzenia przez odparowywane cieczy, czyli pocenie się, ale to też nie okazało realistyczne. W końcu SpaceX sięgnął po starą technologię NASA, czyli płytki ceramiczne rodem z wahadłowców, które – jak widać – wciąż działają. Niestety, wciąż w mocy pozostają też problemy związane z płytkami: ich rozszerzalność termiczna jest inna, niż materiału kadłuba, więc nie mogą być mocowane na sztywno i bez szpar. Są delikatne i wrażliwe na wibracje i uderzenia – każda z nich może pęknąć albo odpaść, a w szczeliny mogą dostać się gorące gazy. No i dokładnie to widać na nagraniach z lądowań – białe smugi na powierzchni osłony sugerują, że plazma dostaje się między płytki.
SpaceX nie powtórzył błędu z wahadłowców, w których płytki były unikalne, przyklejane ręcznie w jedynym właściwym miejscu, ale mimo ułatwienia, jakim jest powtarzalny kształt, na Starshipie wciąż jest 18 tysięcy płytek, które po każdym locie trzeba starannie sprawdzić, ocenić zniszczenia i część z nich wymienić. Jak w wahadłowcu, który był przez to uziemiany na miesiące. To znaczy, że z szybkiego reużywania póki co nic nie wyjdzie, a to oznacza dużo wyższe, niż zakładane koszty. Eksperci twierdzą, że potrzebne są zupełnie nowe technologie, a Musk… chyba się z nimi zgadza, bo wielokrotnie powtarzał, że reużywalna osłona termiczna to „największy problem, jaki pozostał do rozwiązania”. Jestem bardzo ciekaw, jak to się skończy!

