Teufel Ultima 20 – berliński przepis na potężne brzmienie w kompaktowej formie

Czy względnie nieduże, przystępne cenowo kolumny mogą oferować dźwięk, który zamiast grzecznie bzyczeć w kącie pokoju, bezczelnie chwyci nas za serce?

Firma z Berlina przyzwyczaiła nas do tego, że w jej portfolio linia Ultima stanowi swoisty fundament, będący pomostem między bezkompromisowym, potężnym graniem a rozsądną wyceną. Model oznaczony numerem 20 czerpie pełnymi garściami z rozwiązań technologicznych zastosowanych u potężniejszego, podłogowego rodzeństwa, starając się upakować zbliżoną sygnaturę akustyczną w obudowie, która bez trudu zmieści się na typowym regale z książkami. W przeciwieństwie do wielu rywali, którzy w tej klasie cenowej stawiają na przesadnie bezpieczne, wręcz nudne i płaskie strojenie, Teufel idzie na żywioł, proponując brzmienie z wyraźnie zaznaczonym charakterem.

Elegancki minimalizm

Każda z kolumn ma wymiary o szerokości wynoszącej 21,5 cm, wysokości 33,5 cm oraz głębokości sięgającą 25,1 cm, co przy masie 6,2 kg na sztukę daje poczucie obcowania ze sprzętem solidnym, a nie wykonanym z kartonu po butach. Po rozpakowaniu ekologicznego, tekturowego opakowania, w którym prócz samych monitorów i podstawowych podkładek filcowych nie znajdziemy niestety żadnych przewodów głośnikowych, naszą uwagę zwraca przede wszystkim masywna bryła z płyt MDF. Fronty zostały wykończone eleganckim, matowym lakierem, który skutecznie kontrastuje z folią pokrywającą pozostałą część obudowy, a zaokrąglone krawędzie dodają konstrukcji nowoczesnego sznytu. Warto wspomnieć, że producent dorzuca w zestawie magnetycznie mocowane maskownice z czarnej tkaniny, jednak schowanie pod nimi miedzianego pierścienia wokół przetwornika wysokotonowego oraz charakterystycznego korektora fazy byłoby czystym grzechem estetycznym.

Przeczytaj też: Teufel Cinebar 22 Surround Dolby Atmos 7.1 – prawdziwa sala kinowa w Twoim salonie

Potęga brzmienia

Analiza możliwości akustycznych tego dwudrożnego układu pokazuje, jak sprytnie inżynierowie zoptymalizowali poszczególne pasma za pomocą aparatury pomiarowej Klippel. Za sekcję wysokotonową odpowiada miękka, tekstylna kopułka o średnicy 25 mm umieszczona w specjalnym falowodzie, co przekłada się na precyzyjną lokalizację pozornych źródeł dźwięku na scenie, choć momentami najwyższe rejestry potrafią pokazać pazur i zagrać zbyt ostro, zwłaszcza w słabiej zrealizowanych nagraniach rockowych. Prawdziwą gwiazdą programu jest jednak potężny, 165-milimetrowy przetwornik średnio-niskotonowy z membraną z plecionego kevlaru, który dzięki nienagannej sztywności i obecności centralnego stożka fazowego generuje wyjątkowo naturalną, ciepłą średnicę oraz niesłychanie sprężysty dół. Konstrukcja typu bass-reflex z pojedynczym, wyprofilowanym tunelem umieszczonym na tylnej ściance potrafi zejść do deklarowanych 60 Hz, pompując do pomieszczenia zaskakująco głęboki i gęsty bas, który nie wykazuje tendencji do uciążliwego dudnienia czy syczenia powietrza nawet przy głośniejszym słuchaniu.

Uniwersalnie praktyczne

Kultura pracy i uniwersalność prądowa niemieckich monitorów zasługują na uznanie, ponieważ przy impedancji znamionowej wynoszącej 4 omy oraz skuteczności na poziomie 87 dB, głośniki te stanowią niezwykle wdzięczne obciążenie dla praktycznie każdego wzmacniacza stereo czy amplitunera kina domowego. W testach redakcyjnych maszyny te nie kaprysiły ani przy współpracy z budżetowymi miniwieżami, ani przy podłączeniu do dynamicznych pieców impulsowych, zachowując stabilność termiczną i nie wykazując zauważalnych zniekształceń aż do momentu osiągnięcia granic mocy ciągłej, którą producent określa na bezpieczne 50 watów. Brak jakichkolwiek wbudowanych modułów aktywnych czy dedykowanych aplikacji sterujących oznacza, że cała dbałość o finalną barwę systemu spoczywa na elektronice towarzyszącej, z którą Teufel polubi się bezproblemowo, o ile nie sparujemy go z przesadnie rozjaśnionym, sucho grającym wzmacniaczem.

Przeczytaj też: Samsung Music Studio 5 – dźwięk uwięziony w rzeźbie

Podsumowanie

Teufel Ultima 20 to bezkompromisowe i niezwykle udane monitory podstawkowe, które za sprawą swojej dynamiki, świetnego budowania sceny oraz mięsistego dołu pasma z powodzeniem nagłośnią pokoje o powierzchni do 25 metrów kwadratowych. Urządzenie z powodzeniem deklasuje nudniejszych konkurentów w swoim segmencie, oferując rzadko spotykaną w tej klasie radość z odsłuchu. Konstrukcja ta idealnie sprawdzi się u osób szukających uniwersalnego nagłośnienia do salonu, które z równym zaangażowaniem odtworzy wieczorny seans filmowy, jak i dynamiczny album hip-hopowy. Cena za parę wynosi ok. 989 złotych.