[NASZE WIDEO] Cena szokuje, ale Motorola RAZR Fold to naprawdę niezwykły telefon

W Polsce jest dostępny kolejny składany smartfon typu fold! Niestety kosztuje tyle, włosy jeżą się na głowie. Motorola ma jednak kilka asów w rękawie, którymi chce cię przekonać, że warto. I żartuje tu tylko trochę, bo niewątpliwie mają na siebie pomysł.

https://youtube.com/shorts/1yjyBJ7WmKw?feature=share

Pierwsze, co się rzuca w oczy, to zauważalnie wyższa waga i grubość w porównaniu do składakowych liderów, czyli Samsunga i Honora, połączona jednak z wrażeniem większej solidności. Jakoś, teksturowane plecki nie tylko wyglądają dobrze, ale też budzą zaufanie. Słusznie, obudowa ma IP49! Wewnętrzny ekran LTPO P‑OLED o przekątnej 8,1 cala zdecydowanie kradnie show. Wielki, jasny – jasność sięgająca 6000 nitów – i z pięknymi kolorami ma odświeżanie 120 Hz, Dolby Vision i HDR10+. Zdecydowanie, to dla niego kupuje się ten telefon. Zewnętrzny panel 6,6 cala też wygląda świetnie i ma super parametry, ale mógłby być szerszy. Motka zapatrzyła się tu na Samsunga…

Pod maską siedzi Snapdragon 8 Gen 5, 16 GB RAM LPDDR5X i 512 GB pamięci UFS 4.1. Wszystko dosłownie płynie, a użycie procka „nie-elite” było słuszną decyzją, bo mocy jest „po uszy”, a telefon nie obniża wydajności, żeby chronić się przed przegrzewaniem. Kolejna dobra decyzja: bateria. Węglowo-krzemowe 6000 mAh dają Motce czas pracy, jakiego nie widziałem w żadnym innym składaku – brawo! No i aparaty: trzy razy 50 Mpix, z głównym Sony LYTIA 828, peryskopowym tele x3 i ultraszerokim z funkcją makro, w moim odczuciu Moto Fold zjada Galaxy Folda 7 na śniadanie i może mierzyć się z Honorem Magic V5. Słowem, top.

Zakończyłbym pochwaleniem czystego i funkcjonalnego systemu, ale jest jeszcze to. Nie, to nie jest vape. To rysik Moto Pen Ultra, który działa na obu ekranach, umożliwiając robienie notatek i dużo innych rzeczy, co mi się bardzo podoba. Te dodatkowe 300 zł? Co to jest przy 10 (!!!) tysiącach za smartfon…