Suunto Vertical 2 – smartwatch, który niczego się nie boi

Są zegarki, które wyglądają jak sprzęt outdoorowy – i są takie, które nim są. Suunto Vertical 2 należy zdecydowanie do tej drugiej kategorii. Pancerna konstrukcja odporna na wodę, mróz i wszystko, co zgotuje natura, precyzyjny GPS, bateria wystarczająca na wielodniowe wyprawy i ekran czytelny w pełnym słońcu – fiński producent nie poszedł na żaden kompromis. Postanowiłem sprawdzić, jak model ten sprawdza się na co dzień.

Pierwsze wrażenia – design i wykonanie

Suunto Vertical 2 to zegarek, który od razu daje znać, czym jest. Duża koperta, wyraźne przyciski, masywny, ale nie ostentacyjny wygląd. Już przy pierwszym założeniu widać, że mamy do czynienia z narzędziem, a nie biżuterią. Testowany przeze mnie egzemplarz w wersji stalowej waży 89 gramów wraz z paskiem. Na papierze brzmi to dużo i faktycznie – zegarek nie jest lekki. Na nadgarstku jednak siedzi zaskakująco dobrze. Koperta ma wprawdzie 49 mm średnicy, ale stosunkowo cienki profil sprawia, że nie wystaje z rękawa jak przysłowiowa cegła.

Wykonanie nie budzi żadnych zastrzeżeń. Tytanowa wersja jest lżejsza i bardziej odporna na zarysowania, stalowa – nieco tańsza i wyglądająca nieco bardziej elegancko przy codziennym użytkowaniu. Szafirowe szkło w obu wariantach skutecznie opiera się drobnemu żwirowi i gałązkom, które są nieuchronnym elementem każdego szlaku. Po całym okresie testowym na zegarku nie znalazłem żadnej rysy.

Wodoszczelność na poziomie 100 metrów oznacza, że zegarek bez obaw zniesie ulewę, nurkowanie rekreacyjne i wszystko pomiędzy. Pasek silikonowy dobrze trzyma się skóry nawet podczas intensywnego wysiłku, choć po dłuższym biegu pozostawia widoczny ślad na nadgarstku – nic dramatycznego, ale warto o tym wiedzieć.

Jedyna estetyczna uwaga dotyczy rozmiarów – Suunto Vertical 2 to zegarek zdecydowanie dla osób z większymi nadgarstkami. Na wąskim przegubie może wyglądać nieproporcjonalnie i po prostu przeszkadzać.

Ekran AMOLED – duży krok naprzód

Wyświetlacz LTPO AMOLED o przekątnej 1,5 cala i rozdzielczości 454 x 454 pikseli jest jednym z największych i najjaśniejszych, jakie można znaleźć w zegarku outdoorowym w tej cenie. Kolory są nasycone, kontrast wysoki, a czcionki wyraźne nawet przy małych rozmiarach. W praktyce oznacza to, że odczytanie danych podczas biegu – bez zatrzymywania się, bez mrużenia oczu – po prostu działa.

Największą próbą dla każdego wyświetlacza AMOLED jest pełne słońce. Suunto radzi sobie tu lepiej niż większość konkurencji. Maksymalna jasność jest wystarczająca, żeby bez problemu odczytać mapę na śniegu przy bezchmurnym niebie – a to warunki, które bezlitośnie demaskują słabsze ekrany. W trybie always-on jasność spada, co jest normalnym zachowaniem, ale nawet wtedy ekran pozostaje czytelny.

Technologia LTPO pozwala dynamicznie dostosowywać częstotliwość odświeżania, co bezpośrednio przekłada się na oszczędność baterii. Ekran nie musi pracować z pełną mocą przez cały czas – i to widać w wynikach żywotności akumulatora.

Są jednak dwa zastrzeżenia. Pierwsze – ekran AMOLED jest z natury bardziej podatny na uszkodzenia niż tradycyjne wyświetlacze MIP, które można znaleźć na przykład w starszych modelach Garmina. Szafirowe szkło skutecznie chroni przed zarysowaniami, ale mocne uderzenie o skałę to już inna historia. Drugie – w bardzo niskich temperaturach, poniżej minus piętnastu stopni, czas reakcji ekranu na dotyk wyraźnie spada.

Interfejs na ekranie jest czytelny i dobrze zaprojektowany. Tarcze zegarka można personalizować w aplikacji, a liczba dostępnych widżetów z danymi jest wystarczająca dla zdecydowanej większości użytkowników. Nie ma tu jednak tak rozbudowanego sklepu z tarczami jak w ekosystemie Garmina – to nieunikniony kompromis przy wyborze Suunto.

Nawigacja i GPS – serce zegarka

Jeśli jest jedna rzecz, za którą kupuje się Suunto Vertical 2, to właśnie nawigacja. Fiński producent od lat buduje swoją reputację na dokładności GPS i jakości map, a Vertical 2 jest pod tym względem najlepszym modelem, jaki dotychczas wypuścił.

Zegarek korzysta z dwuzakresowego GPS obsługującego pięć konstelacji satelitarnych – GPS, GLONASS, Galileo, BeiDou i QZSS. W praktyce oznacza to, że sygnał łapany jest szybko, nawet w głębokich dolinach czy gęstym lesie, i utrzymywany stabilnie przez cały czas aktywności. Podczas testów w różnym terenie nie zanotowałem ani jednego przypadku utraty sygnału ani wyraźnego błędu śladu GPS. Trasy na mapie wyglądają dokładnie tak, jak wyglądały w rzeczywistości.

Mapy offline to jeden z najmocniejszych atutów tego zegarka. Są szczegółowe, szybko się renderują i – co ważne – bezpłatne. Suunto nie pobiera abonamentu za dostęp do map, co w porównaniu z polityką niektórych konkurentów jest miłą niespodzianką. Pobieranie map odbywa się przez aplikację i nie wymaga już podłączenia do ładowarki, co było irytującym ograniczeniem poprzedniej generacji. Przeglądanie mapy na zegarku, przybliżanie i oddalanie działa płynnie – nowy procesor robi tu wyraźną różnicę w porównaniu z Vertical 1, gdzie renderowanie potrafiło chwilę potrwać.

Funkcja Pomoc przy wspinaczce to jeden z tych dodatków, które początkowo wydają się ciekawostką, a z czasem okazują się naprawdę przydatne. Podczas planowania trasy w aplikacji zegarek analizuje profil wysokościowy i pokazuje poszczególne podjazdy – ich długość, nachylenie i przewyższenie. Na szlaku widać, ile jeszcze zostało do szczytu podjazdu i jak stromy jest kolejny odcinek. Dla biegaczy górskich i turystów z ambicjami to konkretna pomoc, nie tylko ozdoba.

Mapy popularności tras dla poszczególnych dyscyplin sportowych pozwalają z kolei sprawdzić, które ścieżki są najczęściej używane przez innych użytkowników Suunto. Funkcja przyda się zarówno tym, którzy szukają sprawdzonych tras, jak i tym, którzy wolą unikać tłoku.

Bateria – czy dotrzymuje obietnic?

Producenci zegarków sportowych od lat przyzwyczaili nas do tego, że deklarowane czasy pracy na baterii mają się do rzeczywistości mniej więcej tak, jak zużycie paliwa podawane przez producentów samochodów. Suunto w przypadku Vertical 2 jest wyjątkiem. Oficjalne dane mówią o 65 godzinach w trybie GPS z najwyższą dokładnością i 20 dniach codziennego użytkowania jako smartwatch. I co ważne – dość relatywnie pokrywają się one z rzeczywistością.

Ładowanie odbywa się przez dedykowany kabel magnetyczny, który pewnie trzyma się zegarka i nie odpada przy przypadkowym szarpnięciu. Pełne naładowanie od zera zajmuje około dwóch godzin. Brak standardowego USB-C to decyzja zrozumiała ze względów konstrukcyjnych, ale zawsze oznacza konieczność wożenia dodatkowego kabla. Warto też pamiętać, że przy intensywnym użytkowaniu GPS z włączonym always-on bateria schodzi wyraźnie szybciej – wyłączenie jednej z tych opcji to prosty sposób na znaczące wydłużenie czasu pracy.

Sport i trening – 115 trybów to nie przechwałka

Liczba trybów sportowych robi wrażenie na etapie czytania specyfikacji, ale prawdziwe pytanie brzmi, czy za tą liczbą stoi jakość. W przypadku Suunto Vertical 2 odpowiedź jest w większości twierdząca.

Zegarek oferuje ponad 115 trybów sportowych, od biegania po szlakach i kolarstwa górskiego, przez pływanie i narciarstwo biegowe, po aktywności niszowe jak joga czy wioślarstwo. Każdy tryb można w pewnym stopniu skonfigurować – wybrać wyświetlane pola danych, interwały zapisu GPS i sposób powiadamiania o postępach. Pomiar tętna oparty jest na przeprojektowanym czujniku optycznym z sześcioma diodami LED i czterema fotodetektorami, który siedzi bliżej skóry dzięki nowemu, płaskiemu tylnemu panelu. W praktyce odczyty są stabilne i wiarygodne podczas umiarkowanego wysiłku. Przy bardzo intensywnych interwałach lub biegu z dużymi zmianami tempa czujnik optyczny, jak każdy na rynku, od czasu do czasu się gubi – ale nie jest to przypadłość szczególnie dotkliwa ani wyjątkowa dla Suunto.

Funkcje analityczne Training Zone i Suunto Coach z elementami sztucznej inteligencji to dodatek, który docenią osoby trenujące z planem. Coach analizuje historię aktywności i sugeruje intensywność kolejnych sesji, biorąc pod uwagę poziom zmęczenia i gotowości do wysiłku. Monitorowanie snu, pomiar saturacji krwi tlenem i wskaźnik HRV dopełniają obraz regeneracji. Integracja ze Stravą i Komoot działa sprawnie i bez zbędnej konfiguracji. Słabszą stroną ekosystemu pozostaje natomiast stosunkowo uboga biblioteka aplikacji partnerskich w porównaniu z Garminem, który pod tym względem jest wyraźnie dalej. Jeśli zależy ci na płatnościach zbliżeniowych czy odtwarzaniu muzyki offline bezpośrednio z zegarka – Vertical 2 tych funkcji nie oferuje i prawdopodobnie nie zaoferuje w najbliższym czasie.

Suunto Vertical 2 vs konkurencja – gdzie testowany model wypada najlepiej, a gdzie traci?

Zegarek outdoorowy w cenie około 2500-3000 złotych to poważna decyzja zakupowa, przy której naturalnie pojawia się pytanie – a może jednak coś innego? Trzy modele wracają w tej rozmowie najczęściej.

Garmin Fenix 8 Pro to najpoważniejszy rywal i punkt odniesienia dla całego segmentu. Fenix wygrywa rozbudowaną nawigacją miejską z pełną rutowalnością map, bogatym ekosystemem aplikacji, płatnościami zbliżeniowymi i muzyką offline. Przegrywa natomiast ceną – kosztuje mniej więcej dwa razy tyle co Suunto – oraz baterią, która w podobnych warunkach użytkowania wytrzymuje cztery do pięciu dni. Ekran Suunto jest większy, a sam zegarek smuklejszy. Jeśli masz budżet na Fenix 8 Pro i zależy ci na maksymalnej funkcjonalności bez kompromisów – Garmin jest lepszym wyborem. Jeśli priorytetem są nawigacja outdoorowa, bateria i rozsądna cena – Suunto wygrywa bez większych problemów.

Polar Grit X2 Pro celuje w podobnego odbiorcę, ale stawia mocniej na precyzję pomiaru fizjologicznego i prostotę obsługi. Mapy offline są mniej szczegółowe niż w Suunto, brakuje latarki LED i dwuzakresowego GPS w podstawowej wersji. Dla kogoś, kto trenuje według planu i ceni rozbudowane wskaźniki regeneracji, Polar może być ciekawą alternatywą. Dla kogoś, kto szuka przede wszystkim narzędzia do poruszania się w terenie – Vertical 2 jest lepszym wyborem.

COROS Vertix 2S kusi przede wszystkim jeszcze dłuższą baterią i niższą ceną. Zegarek jest solidny i dobrze wykonany, ale ekran ustępuje jakością wyświetlaczowi Suunto, a ekosystem aplikacji i map jest wyraźnie skromniejszy. COROS to dobra opcja dla ultramaratończyków, dla których czas pracy baterii jest absolutnym priorytetem. Dla pozostałych Vertical 2 oferuje lepiej zbilansowany zestaw funkcji.

Czytaj też: Suunto Spark – debiut fińskiego producenta w nowym segmencie

Podsumowanie

Suunto Vertical 2 to zegarek, który robi to, co obiecuje – i robi to dobrze. Precyzyjny GPS z dwuzakresowym odbiornikiem, szczegółowe mapy offline bez abonamentu, ekran AMOLED czytelny w każdych warunkach i bateria, która faktycznie wytrzymuje tyle, ile deklaruje producent. Do tego solidna, przemyślana konstrukcja. Dla kogoś, kto spędza weekendy w górach, planuje wielodniowe trekingi lub po prostu chce zegarek, któremu można zaufać w trudnych warunkach, Vertical 2 jest jednym z najlepszych wyborów w swojej kategorii cenowej.

Nie jest to jednak zegarek bez wad. Ubogi ekosystem aplikacji, brak płatności zbliżeniowych i muzyki offline to ograniczenia, które część użytkowników odczuje dotkliwie. Duża koperta nie jest dla każdego nadgarstka. Jeśli szukasz zegarka, który sprawdzi się jednakowo dobrze w górach i w codziennym życiu w mieście, warto rozważyć Garmina – choć za wyraźnie wyższą cenę. Jeśli jednak outdoor jest dla ciebie priorytetem, a nie dodatkiem do smartwatcha – Suunto Vertical 2 trudno pominąć.

Cena: od 2599 zł

Grafika tytułowa: Suunto