NASA ratuje Voyagera 1. Wyłączenie instrumentu ma kupić sondzie kolejny rok

Inżynierowie z Laboratorium Napędów Odrzutowych NASA (JPL) podjęli kolejną trudną decyzję w walce o utrzymanie przy życiu sondy Voyager 1. Wyłączono instrument LECP (Low-Energy Charged Particles), aby oszczędzić malejące zasoby energii najdalszego działającego obiektu stworzonego przez człowieka.

LECP działał niemal nieprzerwanie od startu sondy w 1977 roku, dostarczając unikalnych danych o niskoenergetycznych cząstkach – jonach, elektronach i promieniowaniu kosmicznym. To właśnie dzięki niemu naukowcy mogli badać środowisko międzygwiazdowe, w tym zmiany gęstości materii i fale ciśnienia poza heliosferą.

Voyager 1, podobnie jak jego bliźniacza sonda Voyager 2, zasilany jest radioizotopowym generatorem termoelektrycznym. System ten traci jednak około 4 watów mocy rocznie. Po niemal pół wieku pracy oznacza to konieczność stopniowego wyłączania kolejnych systemów, by utrzymać kluczowe funkcje sondy.

Niezwykły plan

Decyzja o wyłączeniu LECP nie była przypadkowa. Zespół misji od lat przygotowywał scenariusz „kontrolowanego wygaszania” instrumentów, ustalając kolejność ich wyłączania tak, by maksymalnie wydłużyć czas prowadzenia badań. Z pierwotnych zestawów instrumentów na Voyagerze 1 aktywne pozostają już tylko dwa – mierzący fale plazmowe oraz pola magnetyczne.

– Wyłączenie instrumentu naukowego nigdy nie jest łatwe, ale to najlepsza opcja, by utrzymać sondę przy życiu. Nadal odbieramy bezcenne dane z obszaru, którego żadna inna sonda nigdy nie zbadała – powiedział Kareem Badaruddin, kierownik misji Voyager w JPL.

Dodatkowym wyzwaniem był niedawny spadek napięcia podczas manewru sondy. Inżynierowie chcieli uniknąć automatycznego wyłączenia systemów przez zabezpieczenia pokładowe, które mogłoby doprowadzić do utraty kontroli nad misją.

Co dalej?

Wyłączenie LECP ma zapewnić Voyagerowi 1 około roku dodatkowego działania. W tym czasie NASA pracuje nad bardziej zaawansowanym planem oszczędzania energii, nazwanym „Big Bang”. Zakłada on jednoczesną rekonfigurację systemów pokładowych, by ograniczyć zużycie energii i utrzymać odpowiednią temperaturę urządzeń.

Testy tej strategii mają rozpocząć się na sondzie Voyager 2, która znajduje się bliżej Ziemi i dysponuje nieco większym zapasem energii. Jeśli zakończą się sukcesem, podobne rozwiązania zostaną wdrożone na Voyagerze 1.

Niewykluczone, że w przyszłości – przy sprzyjających warunkach energetycznych – część dziś wyłączonych instrumentów uda się ponownie uruchomić.

Źródło: NASA

Czytaj też: Mobilna platforma startowa NASA. Już przygotowuje się do misji Artemis III

Grafika tytułowa: Ondřej Šponiar / Pixabay