Lamborghini mówi „nie” modelom elektrycznym
Lamborghini oficjalnie rezygnuje z pierwszego w pełni elektrycznego modelu, choć projekt był już w zaawansowanej fazie planowania. Decyzja zaskakuje, bo auto miało symbolizować nowy etap w historii marki, a jednocześnie otworzyć ją na klientów oczekujących nowoczesnej elektromobilności. Powód anulowania okazał się jednak prozaiczny i mocno związany z realiami rynku.
Włoska marka od kilku lat przygotowywała się do wprowadzenia elektrycznego modelu inspirowanego koncepcyjnym Lanzadorem. Auto miało mieć podwyższone nadwozie i charakter bliższy SUV-owi niż klasycznym supersamochodom z Sant’ Agata Bolognese. Konstrukcja była projektowana jako mocny elektryk z napędem na wszystkie koła o mocy sięgającej około 1360 KM. Sam debiut przewidywano na lata 2028 lub 2029, co miało być początkiem szerzej zakrojonej elektryfikacji gamy. Teraz już jednak wiemy, że… premiery nie będzie.
Dlaczego? Dyrektor generalny Lamborghini uznał, że inwestowanie ogromnych środków w pełnoprawny elektryczny model nie ma obecnie ekonomicznego sensu Zainteresowanie takim samochodem wśród klientów marki wysondowano jako minimalne, co nie pozwalałoby uzasadnić kosztów rozwoju. Nabywcy Lamborghini oczekują bowiem nie tylko potężnych osiągów i sportowego, agresywnego designu, ale również charakterystycznego brzmienia dużych silników benzynowych. W efekcie projekt został całkowicie anulowany.
Co ważne – marka nie zamierza całkowicie odcinać się od nowych technologii. Postawi na hybrydy zamiast pełnych elektryków. Włosi mają już doświadczenie w tej dziedzinie, czego przykładem jest hybrydowe Revuelto zaprezentowane w 2023 roku. Strategia zakłada dalsze rozwijanie układów łączących silniki spalinowe z elektrycznymi, co pozwala zachować charakter marki przy jednoczesnym obniżaniu emisji.
Czytaj też: Lamborghini Temerario – interesujący następca Huracána
Grafika tytułowa: Lamborghini

