Czy mądry podział przestrzeni wygrywa dziś z pojemnością? Lodówka Sharp SJ-NFA35IHXAD-EU pod lupą!

W europejskich kuchniach dzieje się coś, o czym rzadko myślimy, a co ma zaskakująco duże znaczenie dla środowiska, rachunków i… marnowania żywności. Z badań przygotowanych na potrzeby unijnych ekoprojektów (Van Holsteijn & Kemna) wynika, że przeciętny użytkownik wykorzystuje realnie zaledwie 20-30% objętości swojej lodówki. Reszta to martwa przestrzeń – iluzja pojemności, która w praktyce nie pomaga, lecz szkodzi. Eksperci, którzy opracowali scenariusze optymalizacji nazwane „BETTER” i „BEST”, mówią wprost – zamiast dążyć do coraz większych chłodziarek, powinniśmy projektować je mądrzej. Lepsze rezultaty daje mniejsza, precyzyjnie podzielona przestrzeń – z osobną strefą świeżej żywności, komorą 0°C, sekcją „piwniczną” czy funkcjonalną zamrażarką.

To wszystko łączy się bezpośrednio z naszymi nawykami. Konsumenci często wierzą, że duża lodówka to mniej bałaganu i większa wygoda. Badania pokazują jednak, że im więcej przestrzeni, tym więcej jedzenia się marnuje – bo zalega, znika z pola widzenia, psuje się. Ponadto dodatkowa objętość generuje wyższe zużycie energii. Kupno większej lodówki bez zmiany zachowań prowadzi więc do braku efektywności. Dlatego dziś zagłębię się w temat szczególnie interesujący – czy nowoczesne lodówki multidoor rzeczywiście odpowiadają na te problemy? Na warsztat biorę model Sharp SJ-NFA35IHXBD-EU – konstrukcję, która obiecuje nie tylko dużą pojemność, lecz także inteligentny podział przestrzeni, złożone technologie chłodzenia i ergonomię zaprojektowaną pod współczesny sposób życia.

Sharp SJ-NFA35IHXAD-EU – kluczowe cechy modelu 

Sharp SJ-NFA35IHXAD-EU oferuje 488 litrów całkowitej przestrzeni użytkowej zamkniętej w obudowie o wymiarach 179 × 84 × 69 cm. To lodówka z kategorii modeli płytkich, choć na rynku znajdziemy konstrukcje jeszcze bardziej zachowawcze w kwestii wymiarów. Haier potrafi zejść do ok. 64,7 cm, a wybrane modele Hisense czy Midea mieszczą się nawet w okolicach 60 cm głębokości. Mniejsza głębokość oznacza jedno – urządzenie lepiej licuje się z linią zabudowy i nie „wystaje” tak mocno, jak klasyczne konstrukcje 70- 75 cm, co w nowoczesnych kuchniach jest realną wartością. Taka forma i kubatura generują 39 dB głośności pracy kompresora inwerterowego – poziom akustyczny akceptowalny w większości wnętrz, choć warto dodać, że na rynku da się znaleźć rozwiązania jeszcze cichsze. Na plus należy odnotować fakt, że model ten – podobnie jak konkurenci w segmencie multidoor – objęty jest rozszerzoną, 10-letnią gwarancją na kompresor. To dziś rynkowy standard, choć komunikowany jest tylko na stronach producentów, nie w sklepach. Te sprzedają swoje gwarancje na 5 lat na cały produkt. Obecność takiego wsparcia również w ofercie Sharpa jest istotnym i oczekiwanym elementem. Tym bardziej że pod względem technologicznym urządzenie plasuje się w tej samej klasie – D – pobierając w warunkach testowych 244 kWh rocznie. Biorąc pod uwagę rozmiar i pojemność urządzenia, jest to wynik w pełni akceptowalny, a w praktyce nawet korzystniejszy niż u wielu konkurentów klasy E.

fot. Sharp

Technologie i rozwiązania 

Warto zatrzymać się na chwilę przy systemie chłodzenia. Choć producent nazywa go Advanced No Frost, w praktyce mamy do czynienia z pełnym, klasycznym No Frostem z wielostrefowym obiegiem powietrza. To rozwiązanie, które dziś znajdziemy u zdecydowanej większości producentów w tej klasie lodówek. Marketingowa nazwa nie zmienia faktu, że jest to technologia powszechna, ale jednocześnie oczekiwana i praktyczna, szczególnie w konstrukcjach czterodrzwiowych. Mniej oczywistym dodatkiem jest natomiast Metal Cooling, czyli metalowy panel na tylnej ściance chłodziarki, którego zadaniem jest stabilizacja temperatury i szybszy powrót do ustawionych wartości po otwarciu drzwi. Problem w tym, że producent nie podaje żadnych konkretnych danych pokazujących, jak szybko ten proces faktycznie zachodzi. W mojej ocenie jest to rozwiązanie raczej dodatkowe i w dużej mierze marketingowe – statyczne, delikatnie wspomagające wyrównywanie temperatury, ale mające minimalny realny wpływ na dynamikę zmian. W praktyce pełni ono bardziej funkcję estetyczną niż funkcjonalną. 

fot. Sharp

Znacznie bardziej odczuwalnym elementem jest natomiast oświetlenie. Wokół panelu Metal Cooling zastosowano podświetlenie LED, które wyraźnie poprawia widoczność wnętrza. To jedna z tych różnic, których często nie jesteśmy świadomi, dopóki nie zobaczymy ich w praktyce. Dodatkowo światło poprowadzono także po bokach, co jeszcze lepiej doświetla całą przestrzeń chłodziarki. Pozostając we wnętrzu, warto wspomnieć o AdvancedFresh czyli o technologii antybakteryjnej. Według producenta AdvancedFresh to zaawansowany system oczyszczania, który łączy działanie lampy UV-C LED, filtra TiO₂ (dwutlenek tytanu) oraz wentylatora do aktywnego usuwania zapachów, bakterii i innych mikroorganizmów z powietrza w chłodziarce. Dzięki ciągłemu obiegowi powietrza, system ten nie tylko filtruje, ale także aktywnie rozkłada szkodliwe substancje, poprawiając higienę i jakość środowiska wewnątrz urządzenia. Według danych udostępnianych przez Sharp rozwiązanie to suwa do 95% nieprzyjemnych zapachów w chłodziarce, eliminując 99,99% mikroorganizmów dzięki technologii UV-C. Rozwiązanie to jest z kategorii tych wyjątkowych, choć Haier wprowadził bliźniacze rozwiązanie pod nazwą ABT już kilka lat temu. Faktem jest to, że jest to technologia sprawdzona, która działa i dostępna jest raczej w tych droższych modelach lodówek. Kolejny plusik dla Sharp! 

fot. Sharp

Pozostając wewnątrz omawiaj lodówki Sharp porozmawiajmy o dwóch szufladach z regulowanym przepływem powietrza i wilgotności. AdaptiFresh (ta po prawej stronie) pozwala na sterowanie nadmuchem chłodniejszego powietrza właśnie do tej szuflady. Wlot zimniejszego powietrza pozwala obniżyć temperaturę i dopasować ją do przechowywanej żywności. I faktycznie – inne warunki będą odpowiednie dla serów, a inne dla mięsa. Dodatkowo na froncie szuflady znajdziemy kolejny suwak, którym można ograniczyć lub zwiększyć odciąganie powietrza, a tym samym regulować wilgotność. To rozwiązanie proste i funkcjonalne, choć nazwanie go „Advanced” byłoby jednak lekką przesadą. Ciekawostką jest zastosowanie w tej komorze filtra E-Filter – węglowego, o działaniu antyzapachowym i antybakteryjnym. Ma on pochłaniać gaz etylenowy, który przyspiesza proces psucia się żywności. Teoretycznie pozwala to dłużej zachować naturalny smak i jakość produktów. Szkoda jednak, że producent nie podaje żadnych konkretnych danych – brakuje informacji, o ile faktycznie wydłuża się świeżość, nawet na prostych przykładach, takich jak szpinak czy sałata. Przy wymianie filtra trzeba liczyć się z kosztem około 100 zł za sztukę, choć natrafiłem na informacje, że można go okresowo „wygrzewać”, reaktywując jego właściwości. Brzmi ciekawie. Po lewej stronie znajduje się klasyczna komora na warzywa i owoce, również z regulacją wilgotności. Tak jak w poprzedniej, zastosowano tu E-Filter, ale już bez dedykowanego nadmuchu powietrza. I ponownie – brak jest jakichkolwiek danych potwierdzających skuteczność tego rozwiązania. Zauważyłem też brak uszczelek lub elementów ograniczających ucieczkę wilgoci do głównej części chłodziarki. Szkoda, bo podniosłoby to poziom wilgotności w szufladzie i realnie wydłużyło świeżość owoców i warzyw. Do dyspozycji pozostaje jedynie suwak do częściowej regulacji wilgotności, co jest zresztą standardową praktyką u wielu producentów, nie tylko u Sharpa. Patrząc szerzej na wnętrze chłodziarki, znajdziemy tu półki z hartowanego szkła. To akurat duży plus – brak dodatkowych nakładek sprawia, że są łatwe w czyszczeniu. Gorzej wypada kwestia regulacji ich wysokości, która jest w zasadzie symboliczna – regulować można jedynie najwyższą półkę, i to w zakresie około 2–3 cm. Na drzwiach umieszczono pojemne balkoniki, choć brakuje drobnych dodatków, takich jak podstawka na jajka czy mały zamykany pojemnik. Producent postawił tu na wyraźny minimalizm i nie dorzuca nic „gratis”. Regulacja balkoników również jest bardzo ograniczona i sprowadza się do jednego stopnia w środkowej części. Być może dla części użytkowników to wystarczy. 

fot. Sharp

Przechodząc do zamrażarki – po lewej stronie znajdują się dwie komory oraz ręczna kostkarka Twisted Ice Maker. Dobrze, że jest, ale szkoda, że zajmuje około 80% przestrzeni swojej półki, pozostawiając resztę mało użyteczną. Rozumiem chęć wzbogacenia modelu o kostkarkę, jednak odbywa się to kosztem realnej pojemności zamrażarki. Poniżej znajdują się dwie duże, wygodne szuflady, które wypadają już znacznie lepiej. Po prawej stronie znajdziemy podobny układ – dwie komory – ale dodatkowo zastosowano tu wysuwany slider bez frontowej burty. Niestety znacząco ogranicza to ilość rzeczy, które można tam sensownie przechować, chyba że zaczniemy pakować produkty „po swojemu” w pudełka lub pojemniki (w przypadku koperku polecam sprawdzone pudełko po lodach). W mojej ocenie potencjał przestrzeni w tej zamrażarce został wyraźnie ograniczony przez dodatki, które producent postanowił tu zastosować. Szkoda, bo baza była naprawdę obiecująca. 

fot. Sharp

Konkurencja 

Na polskim rynku lodówek wielodrzwiowych głównymi konkurentami są przede wszystkim Samsung, LG, Haier, Hisense. Dla porównania: LG oferuje m.in. model GSLC41EPPE o pojemności 420 l chłodziarki + 220 l zamrażarki. Fakt – jest kilka centymetrów szerszy, jednak pojemność jest dzięki temu znacząco większa. Jednak muszę tutaj wspomnieć o tym, że LG ma znacznie gorszy układ, ponieważ jest to typowy Side by Side – to znaczy – zamrażarka po lewej a chłodziarka po prawej. To mniej wygodne, niż rozwiązanie Sharp, gdzie zamrażarka jest umieszczona na dole a chłodziarka na górze. Samsung zaś posiada model konkurencyjny do Sharp na przykład RF48A400EB4 EO. Samsung nie ma jednak tak ciekawego systemu antybakteryjnego oraz oświetlenia. Dodatkowo produkt z Korei ma wyższą cenę (na dzień pisania artykułu o 700 zł) oraz tylko dwie komory w zamrażarce i aż 4 wysuwane półki (Sharp tylko jedna). Kostkarka również zajmuje dużo miejsca i jest ręczna, także tutaj zdecydowanie wygrywa Sharp. Ciekawostką jest to, że pojemność jest dokładnie taka sama – 488 litrów na całym urządzeniu. Innym konkurencyjnym modelem może być Haier HCR3818ENMD jednak brak w tym modelu systemu antybakteryjnego i mocnego oświetlenia wnętrza (jest tylko jeden LED u góry). Model ma mniejszą pojemność o około 20 l i – co ciekawe – nieco większe zużycie prądu (290kWh Haier vs 244 kWh Sharp), choć Haier jest nieco cichszy (35 dB Haier vs 39 dB Sharp). Warto wspomnieć, że Haier nie ma kostkarki w ogóle ani żadnej regulacji – nawet najprostszej w szufladach świeżości w chłodziarce – podobnie z resztą jak Samsung. Cena Haiera jest również nieco wyższa niż Sharpa o około 700-800 zł w dniu pisania artykułu. Co ciekawe, żaden z wymienionych producentów nie posiada aktywnego systemu antybakteryjnego w tej cenie. 

Podsumowanie 

Sharp SJ-NFA35IHXAD-EU dobrze wpisuje się w coraz częściej powtarzany wniosek, że w lodówkach nie chodzi już o samo „więcej”, tylko o to, jak ta przestrzeń jest wykorzystana. To duży model, ale podzielony w sposób, który faktycznie ułatwia codzienne korzystanie. Pracuje cicho, zużywa rozsądne ilości energii i dzięki układowi multidoor okazuje się po prostu wygodniejszy niż klasyczne lodówki typu Side by Side. Na tle konkurencji Sharp szczególnie dobrze wypada w przypadku chłodziarki. Szeroka, jednolita przestrzeń u góry daje łatwy dostęp i pozwala bez kombinowania włożyć większe naczynia. Zamrażarka jako całość jest logicznie zaplanowana, choć trzeba uczciwie przyznać, że część miejsca ginie przez dodatki takie jak kostkarka czy niezbyt przemyślane wysuwane elementy. Zastosowane technologie – No Frost, Metal Cooling, regulowane strefy świeżości czy filtry E-Filter – spełniają swoje zadanie, ale trudno nazwać je rewolucyjnymi. To raczej dobre, znane rozwiązania. W kilku miejscach marketing obiecuje niestety więcej, niż realnie da się odczuć na co dzień. Dużym plusem jest natomiast bardzo dobre oświetlenie wnętrza, a ponadto proste półki bez zbędnych nakładek i ogólna ergonomia użytkowania. Nawet jeśli regulacji jest niewiele, a wyposażenie dodatkowe zostało ograniczone do minimum, lodówka pozostaje intuicyjna w obsłudze w codziennym użyciu. Na tle modeli Samsunga, LG czy Haiera, Sharp wypada jako propozycja rozsądnie wyceniona i dobrze wyważona. Jest tańszy od większości bezpośrednich konkurentów, często bardziej praktyczny i przy tym oszczędniejszy energetycznie przy podobnej pojemności. To nie jest lodówka idealna ani bez wad, ale pokazuje, że sensowny podział przestrzeni i przemyślana ergonomia mają dziś większe znaczenie niż same litry na papierze – i właśnie w tym tkwi jej największa siła.

Grafika tytułowa: Sharp