[NASZE WIDEO] Chińczycy zrobili coś szalonego. Chodzi o panele słoneczne
Gdzie można umieścić panele solarne, żeby nie zajmowały użytecznej przestrzeni? Może… 10 metrów pod wodą, gdzieś na oceanie? Świetny pomysł! Tylko… 10 metrów pod wodą one przecież nie będą działać, prawda?
Okazuje się, że jednak będą! Przynajmniej według zespołu chińskich naukowców, który właśnie przetestował takie rozwiązanie na Morzu Południowochińskim. No ale oczywiście, to nie były zwykłe panele krzemowe. Te pod wodą miałyby bardzo trudne życie, bo już kilka metrów pod powierzchnią większość energii słonecznej zostaje pochłonięta albo rozproszona przez wodę. Haczyk polega na tym, że nie wszystkie kolory – czyli długości fal elektromagnetycznych spektrum widzialnego – są pochłaniane tak samo. Najgłębiej docierają fale z zakresu niebieskiego i zielonego (jakbyście się zastanawiali, czemu woda wydaje się niebiesko-zielona), dlatego badacze wykorzystali ogniwa perowskitowe, które można dostroić tak, by szczególnie skutecznie wykorzystywały właśnie te długości fal, a zmierzona w laboratorium efektywność konwersji wyniosła imponujące 35%, bardzo dużo, jak na fotowoltaikę.
W ramach testu panele umieszczono na głębokości 10 metrów w oceanie, w pobliżu wyspy Weizhou, gdzie podczas dwóch godzin pracy faktycznie produkowały prąd – nie za wiele, bo tylko około 324 miliwatogodziny, ale i tak to więcej, niż przewidywano. Jeśli zobaczyliście oczyma duszy pola podwodnych paneli zasilające nadmorskie miasta, to niestety, ale muszę was przyhamować. To na razie prototyp, a – jak widać – uzyskiwana moc nie imponuje. Ale potencjał zdecydowanie jest: panele umieszczone poniżej głębokości zanurzenia mniejszych statków, a poza szlakami, którymi poruszają się te duże będą niewidoczne i nieprzeszkadzające, a póki co przydadzą się choćby do zasilania morskiej infrastruktury, w rodzaju boi nawigacyjnych.

