[NASZE WIDEO] Soundcore Liberty 5 Pro Max: Tak się kończy wpychanie wszędzie na siłę AI

Nie wiem, kto to wymyślił i kto zaakceptował, ale myślę, że już żałują.

Soundcore Liberty to linia, która od lat była synonimem zaskakująco dobrego brzmienia w bardzo atrakcyjnej cenie. Liberty 5 Pro Max grają bardzo dobrze, ale zdecydowanie są ustawione pod szeroką publiczność, czyli z przesadnie wyeksponowanymi basami. A cena… Mam swoje zdanie, powiem na koniec. Słuchawki są spore, ale doskonale układają się w uchu, siedzą pewnie i są wygodne.  wyglądają oryginalnie i ładnie, a duże, płaskie powierzchnie świetnie nadają się do dotykowego sterowania muzyką.

Nie brakuje im niczego z typowych funkcji. Jest multipoint, wykrywanie obecności w uchu, Dolby Audio ze śledzeniem położenia głowy, czy porządny, ośmiopasmowy equalizer – można zrobić porządek z tym basem. ANC i eliminacja hałasu z rozmowy są wspomagane algorytmami AI przetwarzanymi lokalnie na własnym chipie Ankera. Czy są przez to bardzo dobre? O tak, naprawdę klasa. Czy lepsze, niż u konkurencji w podobnej cenie? Raczej nie.

Pora na etui. Tak naprawdę, to nie tyle etui, co mini-komputerek, z własnym kolorowym, dotykowym wyświetlaczem wielkości smartwatcha. Można na nim kontrolować muzykę, zmieniać ustawienia słuchawek i… korzystać z AI: tłumaczenia na żywo, oraz notatek głosowych. Co ważne, przetwarzanych lokalnie, bez wysyłania do chmury! W zamian za te rzeczy, które, dodajmy, potrafi robić każdy telefon z każdymi słuchawkami – a często nawet i smartwatch – etui jest grube, ciężkie i błyskawicznie zużywa baterię. Zresztą same słuchawki też pracują na jednym ładowaniu krócej, niż konkurencja. No więc, jeśli chcesz zapłacić 900 złotych za wielkie i niewygodne etui, dublujące funkcje urządzeń, które już i tak masz, do którego dodano nieźle brzmiące, bardzo wygodne i świetnie wykonane słuchawki, to proszę bardzo, teraz już wiesz, gdzie je kupić.