Realme Buds Air 8 – słuchawki, które zawstydzają droższe modele

Rynek niedrogich słuchawek bezprzewodowych rzadko oferuje coś więcej niż podstawową funkcjonalność. Marka Realme postanowiła jednak to zmienić. Buds Air 8 wchodzą na rynek z podwójnym przetwornikiem, certyfikatem Hi-Res Audio, wsparciem dla kodeka LHDC 5.0 oraz aktywną redukcją szumów sięgającą 55 dB. To zestaw, którego jeszcze do niedawna szukalibyśmy w modelach o wiele droższych. Do tego dochodzi design sygnowany przez Naoto Fukasawę i deklarowany czas pracy na poziomie 58 godzin z etui. Na papierze wygląda to jak przepis na hit cenowo-jakościowy. Pytanie brzmi, czy specyfikacja przekłada się na realne wrażenia z użytkowania, czy to kolejny przypadek, w którym marketing wyprzedza rzeczywistość. Postanowiłem to sprawdzić!

Wygląd i wykonanie

Realme od kilku generacji udowadnia, że budżetowe słuchawki nie muszą wyglądać jak budżetowe słuchawki, a Buds Air 8 są tego najlepszym dowodem. Za projekt odpowiada Naoto Fukasawa, japoński designer, którego rozpoznawalny, minimalistyczny styl czerpie inspiracje wprost z natury. Efekt jest taki, że słuchawki prezentują się elegancko, niezależnie od wybranego wariantu kolorystycznego. Do dyspozycji mamy trzy odsłony, szarą Master Grey, złotą Master Gold oraz fioletową, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Nakładki wykonano z miękkiej silikonowej skóry organicznej, co w połączeniu z niewielką wagą, wynoszącą zaledwie 47 gramów, przekłada się na realny komfort noszenia. Po kilku godzinach ciągłego użytkowania nie odczuwałem zmęczenia ani ucisku w uchu, co przy tej cenie wcale nie jest oczywistością.

Etui ładujące, choć w pełni plastikowe, nie sprawia wrażenia tandetnego. Wieczko domyka się pewnie, a całość trzyma się w dłoni bez wrażenia kruchości, mimo że producent wyraźnie oszczędzał na materiałach. Trudno się temu dziwić przy cenie 349 złotych. Certyfikat IP55 to konkretny argument dla osób aktywnych fizycznie, ponieważ słuchawki bez problemu zniosą pot podczas treningu czy nagły deszcz w trakcie spaceru. W zestawie znajdziemy trzy pary nakładek w rozmiarach S, M i L, dzięki czemu dobranie właściwego dopasowania nie powinno nastręczać trudności większości użytkowników. Jedynym mankamentem, na jaki natrafiłem, jest brak kabla ładującego w pudełku, co oznacza konieczność sięgnięcia po własny przewód USB-C, zanim w ogóle uruchomimy sprzęt.

Specyfikacja i funkcje

Sercem Buds Air 8 jest podwójny przetwornik DAC, złożony z jednostki 11-milimetrowej odpowiedzialnej za niskie tony oraz mniejszej, 6-milimetrowej, dedykowanej wysokim częstotliwościom. Taki układ w teorii pozwala uniknąć kompromisów typowych dla pojedynczego przetwornika, gdzie bas i tony wysokie muszą dzielić tę samą membranę. Realme wspiera to rozwiązanie autorskim algorytmem NextBass, który ma dodatkowo wzmacniać i pogłębiać niskie częstotliwości. Pasmo przenoszenia deklarowane jest na poziomie od 20 Hz do 40 000 Hz, a impedancja wynosi 16 omów, co jak na słuchawki douszne w tej cenie stanowi parametry zaskakująco zbliżone do droższych konstrukcji. Całość dopełnia certyfikat Hi-Res Audio oraz obsługa kodeka LHDC 5.0, który pozwala na przesył dźwięku w wyższej jakości niż standardowe SBC czy AAC, pod warunkiem że telefon również go obsługuje.

Funkcjonalnie Buds Air 8 oferują więcej, niż mogłoby się wydawać po cenie. Tryb niskiego opóźnienia, przydatny w grach mobilnych, teoretycznie schodzi do 45 milisekund, co powinno wyraźnie poprawić synchronizację dźwięku z akcją na ekranie. Za redukcję hałasu odpowiada adaptacyjne ANC o deklarowanej skuteczności do 55 decybeli, dostosowujące się automatycznie do kształtu kanału słuchowego oraz poziomu hałasu w otoczeniu. Jakością połączeń zajmuje się układ sześciu mikrofonów wspomaganych algorytmami sztucznej inteligencji, których zadaniem jest wyodrębnienie głosu z tła. Łączność zapewnia Bluetooth z obsługą szybkiego parowania Swift Pair oraz trybem multipoint, umożliwiającym jednoczesne połączenie z kilkoma urządzeniami bez ręcznego przełączania. Całość spina aplikacja realme Link, oferująca między innymi tłumaczenie na żywo w trzydziestu językach, asystenta opartego na modelu Gemini oraz tryb Mind Flow, mający wspierać koncentrację. To zestaw funkcji, jakiego jeszcze niedawno próżno było szukać w słuchawkach z tego przedziału cenowego.

Jakość dźwięku

Realme podeszło do brzmienia Buds Air 8 dość odważnie, stawiając na wyraźnie zaznaczony, ale kontrolowany bas, który nie rozmywa się w niższych partiach utworów, tak jak to bywa w tańszych konstrukcjach z pojedynczym przetwornikiem. Dwuprzetwornikowy układ robi tutaj realną robotę, ponieważ niskie tony pozostają wyraźne i sprężyste, a jednocześnie nie zagłuszają średnicy, w której osadzone są wokale. Wysokie tony, za które odpowiada mniejsza jednostka wyposażona w mocniejszy magnes, brzmią czysto i nie sprawiają wrażenia przesterowanych nawet przy podkręconej głośności, co w tej klasie cenowej wcale nie jest normą. Całość układa się w brzmienie, które można określić jako rozrywkowe i pełne, dobrze sprawdzające się przy popie, hip-hopie czy elektronice, gdzie mocny fundament basowy jest wręcz pożądany.

Gorzej sprawa wygląda przy bardziej wymagającym materiale, na przykład muzyce akustycznej czy nagraniach klasycznych, gdzie precyzja i separacja instrumentów w środku pasma wypada już przeciętnie, a nie brawurowo. To zresztą naturalna konsekwencja profilu strojenia nastawionego na przystępność, a nie audiofilską wierność. Obsługa kodeka LHDC 5.0 oraz certyfikat Hi-Res Audio robią swoje, jeśli mamy w parze telefon z odpowiednim wsparciem, ale różnica względem standardowego AAC bywa subtelna i nie każdy ją wychwyci bez porównania A/B. Funkcja dźwięku przestrzennego Spatial Audio 360 stopni to raczej ciekawy dodatek do filmów i seriali niż codzienne narzędzie do słuchania muzyki, ponieważ potrafi nieco spłaszczyć scenę stereo w utworach, które nie zostały pod nią zmiksowane. Mimo tych zastrzeżeń trudno nie docenić, że Realme oferuje tak dopracowany profil dźwiękowy w słuchawkach kosztujących mniej niż wiele modeli bazujących na pojedynczym, mniej wyrafinowanym przetworniku.

ANC i jakość połączeń

Aktywna redukcja szumów na papierze wygląda imponująco, sięgając deklarowanych 55 decybeli, i w praktyce rzeczywiście robi wrażenie, przynajmniej w warunkach, do których została zaprojektowana. Niskoczęstotliwościowe, monotonne dźwięki, jak szum silnika samolotu, klimatyzacji czy gwar biura, zostają wytłumione bardzo skutecznie, dając realne poczucie odcięcia się od otoczenia. Adaptacyjny charakter ANC, który dostosowuje się automatycznie do kształtu kanału słuchowego oraz poziomu hałasu, sprawdza się w praktyce lepiej niż statyczne rozwiązania stosowane w tańszych modelach konkurencji, ponieważ nie trzeba ręcznie przełączać trybów w zależności od otoczenia. Gorzej redukcja radzi sobie z dźwiękami nagłymi i o wyższej częstotliwości, na przykład rozmowami w tle czy klaksonami, gdzie skuteczność wyraźnie spada, choć to zjawisko typowe dla większości ANC dostępnych na rynku, nie tylko w tym segmencie cenowym.

Jakość połączeń stoi na solidnym, choć nie rewelacyjnym poziomie. Sześć mikrofonów wspieranych algorytmami sztucznej inteligencji dobrze radzi sobie z wyodrębnieniem głosu z tła w umiarkowanie głośnych warunkach, na przykład na ulicy czy w komunikacji miejskiej, gdzie rozmówca słyszy nas wyraźnie, bez większego zniekształcenia barwy głosu. Przy silniejszym wietrze lub bardzo hałaśliwym otoczeniu system zaczyna jednak gubić część niuansów mowy, co objawia się lekko robotycznym brzmieniem głosu po drugiej stronie. To wciąż wynik lepszy, niż można by oczekiwać po słuchawkach z tej półki cenowej, ale nie należy liczyć na jakość zbliżoną do modeli flagowych, gdzie redukcja szumu wiatru bywa dopracowana znacznie precyzyjniej. Warto też dodać, że tryb multipoint działa stabilnie, a przełączanie między parowanymi urządzeniami odbywa się płynnie i bez zauważalnych opóźnień.

Bateria i ładowanie

W kwestii czasu pracy Buds Air 8 należą do zdecydowanej czołówki w swoim segmencie cenowym. Same słuchawki oferują wystarczający zapas energii na kilka godzin ciągłego słuchania, natomiast prawdziwym atutem jest etui, pełniące funkcję powerbanku o pojemności 530 mAh. Dzięki niemu łączny czas działania sięga deklarowanych 58 godzin, co w praktyce oznacza, że przy umiarkowanym użytkowaniu wystarczy ładować całość raz na kilka dni, a nie codziennie, jak bywa w przypadku wielu konkurencyjnych modeli z mniejszymi akumulatorami. Warto jednak pamiętać, że włączenie ANC oraz słuchanie na wyższej głośności wyraźnie skraca ten czas, więc realny wynik w codziennym użytkowaniu będzie niższy niż liczby podawane przez producenta w warunkach laboratoryjnych.

Na plus zasługuje też funkcja szybkiego ładowania, która pozwala odzyskać nawet 11 godzin pracy po zaledwie 10 minutach spędzonych w etui, co w sytuacjach awaryjnych, na przykład przed wyjściem z domu z niemal rozładowanymi słuchawkami, robi realną różnicę. Samo etui ładuje się przez złącze USB-C, co jest standardem, jakiego można dziś oczekiwać niezależnie od ceny produktu, choć jak wspomniałem wcześniej, kabla do ładowania próżno szukać w pudełku. To drobny, ale odczuwalny minus, zwłaszcza dla osób kupujących swoje pierwsze słuchawki tego typu i niedysponujących zapasowym przewodem USB-C w domu. Mimo tego zastrzeżenia całościowo bateria i system ładowania Buds Air 8 wypadają na tyle dobrze, że trudno znaleźć w tym segmencie cenowym model oferujący realnie dłuższy czas pracy bez konieczności częstego sięgania po etui.

Aplikacja i dodatkowe funkcje

Realme Link to serce funkcjonalne Buds Air 8 i, co ważne, aplikacja działa stabilnie oraz nie sprawia wrażenia niedopracowanej, jak to bywało w przypadku wcześniejszych generacji produktów tej marki. Znajdziemy w niej korektor dźwięku z możliwością personalizacji brzmienia pod własne preferencje, zarządzanie trybami ANC, a także dostęp do aktualizacji oprogramowania słuchawek, co w dłuższej perspektywie może przełożyć się na poprawę stabilności połączenia czy dopracowanie algorytmów redukcji szumów. Osobną kategorię stanowią funkcje oparte na sztucznej inteligencji, które w tej cenie są wręcz nietypowym dodatkiem. Tłumaczenie na żywo obsługujące trzydzieści języków może realnie przydać się w podróży, choć jak każde tego typu rozwiązanie sprawdza się najlepiej przy prostych, codziennych rozmowach, a nie przy specjalistycznym słownictwie czy szybkim tempie mowy.

Asystent Zapytaj AI, oparty na modelu Gemini, pozwala zadawać pytania głosowo bezpośrednio przez słuchawki, bez konieczności wyciągania telefonu z kieszeni, co w praktyce działa sprawnie i szybko, choć wymaga oczywiście aktywnego połączenia z internetem. Ciekawym, choć niszowym dodatkiem jest tryb Mind Flow, mający wspierać koncentrację i wyciszenie, na przykład podczas pracy czy nauki. To funkcja, z której nie każdy będzie korzystał regularnie, ale jej obecność pokazuje, że Realme stara się wyjść poza standardowy zestaw ustawień znany z tańszych słuchawek. Całościowo aplikacja nie przytłacza nadmiarem opcji, a jednocześnie oferuje na tyle dużo, że trudno mieć poczucie niedosytu funkcjonalnego, zwłaszcza biorąc pod uwagę cenę całego zestawu.

Porównanie z konkurencją

Naturalnym punktem odniesienia dla Buds Air 8 są Nothing Ear (3a), wycenione na 449 złotych, a więc o sto złotych drożej od propozycji Realme. Za tę różnicę Nothing oferuje jednak charakterystyczny, przezroczysty design, który od lat jest wizytówką marki i wyróżnia się na tle konkurencji znacznie mocniej niż stonowana, choć elegancka stylistyka Buds Air 8. Nothing stawia na pojedynczy przetwornik 12 mm oraz obsługę kodeka LDAC zamiast LHDC, a deklarowany czas pracy z etui wynosi do 42 godzin, czyli zauważalnie mniej niż 58 godzin oferowane przez model Realme. Ciekawym dodatkiem w Ear (3a) jest funkcja Audio Snapshot, pozwalająca nagrywać krótkie fragmenty odtwarzanego dźwięku dzięki wbudowanej pamięci, czego w Buds Air 8 próżno szukać, ale to rozwiązanie ma raczej charakter gadżetu niż realnie przydatnego narzędzia na co dzień.

Pod względem samej specyfikacji audio Buds Air 8 wypadają zaskakująco konkurencyjnie, oferując podwójny przetwornik tam, gdzie Nothing zdecydował się na pojedynczą jednostkę, co w praktyce przekłada się na lepiej rozdzielone pasmo, zwłaszcza przy mocniejszym basie. Obie konstrukcje oferują aktywną redukcję szumów oraz tryb multipoint, więc pod tym względem trudno wskazać jednoznacznego zwycięzcę, choć adaptacyjne ANC Realme, dostosowujące się do kształtu kanału słuchowego, w teorii ma przewagę technologiczną nad rozwiązaniem Nothing. Ostatecznie wybór między tymi modelami sprowadza się do priorytetów kupującego. Jeśli liczy się przede wszystkim rozpoznawalny design i marka o silnej tożsamości wizualnej, Nothing Ear (3a) pozostają logicznym wyborem mimo wyższej ceny. Jeśli jednak najważniejsze są długi czas pracy na baterii oraz bogatszy zestaw funkcji audio za mniejsze pieniądze, Buds Air 8 stawiają Realme w zdecydowanie korzystniejszym świetle.

Czytaj też: Wielka rewolucja w smartfonach realme. Użytkownicy mogą być mocno zaskoczeni

Podsumowanie

Realme Buds Air 8 to jeden z tych produktów, które trudno skrytykować bez uwzględnienia kontekstu ich ceny. Za rozsądne pieniądze producent oferuje podwójny przetwornik, certyfikat Hi-Res Audio, obsługę kodeka LHDC 5.0, adaptacyjne ANC na poziomie 55 decybeli oraz zestaw funkcji AI, których jeszcze do niedawna szukalibyśmy w modelach kosztujących dwa, a nawet trzy razy więcej. Do tego dochodzi elegancki, zaprojektowany przez Naoto Fukasawę wygląd, solidny czas pracy sięgający 58 godzin z etui oraz certyfikat IP55 chroniący przed wodą i pyłem. To zestaw atutów, który w tej klasie cenowej wciąż należy do rzadkości, a Realme po raz kolejny udowadnia, że segment budżetowy nie musi oznaczać kompromisów w każdym obszarze specyfikacji.

Nie oznacza to jednak, że Buds Air 8 są pozbawione wad. Profil dźwiękowy nastawiony na mocny bas sprawdzi się w popie czy elektronice, ale rozczaruje osoby szukające precyzji przy bardziej wymagającym materiale. Redukcja szumów, choć skuteczna wobec monotonnych dźwięków, słabiej radzi sobie z nagłymi hałasami, a mikrofony przy silniejszym wietrze tracą część czystości głosu. Do tego dochodzi brak kabla ładującego w zestawie, co przy pierwszym zakupie bywa uciążliwe. Mimo tych zastrzeżeń Buds Air 8 pozostają jednym z najbardziej sensownych wyborów w segmencie do 350 złotych, szczególnie dla osób szukających długiego czasu pracy na baterii oraz rozbudowanego zestawu funkcji, a niekoniecznie audiofilskiej precyzji brzmienia. Konkurencja pokroju Nothing Ear (3a) oferuje mocniejszy design i markę, ale to właśnie Realme wygrywa tam, gdzie liczy się stosunek możliwości do ceny.

Cena: 349 zł

Grafika tytułowa: Realme