Realme Watch S5 – tak wiele za tak niewiele

Rynek smartwatchy od dawna rządzi się prostą zasadą – jeśli chcesz naprawdę dobrego zegarka, musisz zapłacić naprawdę dużo. Realme postanowiło tę zasadę zakwestionować. Watch S5 trafia do polskich sklepów w cenie 449 złotych, a w pudełku kryje się sprzęt, który jeszcze niedawno byłby nie do pomyślenia w tej półce cenowej. Ekran AMOLED, niezależny GPS, bateria wytrzymująca do 20 dni i ponad 110 trybów sportowych. A to nie wszystko! Jeśli liczy się dla Ciebie to, co zegarek potrafi, a nie to, jak wygląda na zdjęciach – Watch S5 może być jedną z ciekawszych premier tego roku. Postanowiłem zweryfikować, jak sprawdza się w praktyce.

Design i wykonanie

Pierwsze wrażenie po wyjęciu realme Watch S5 z pudełka jest lepsze, niż można by się spodziewać po zegarku w tej cenie. Koperta o średnicy 45,6 mm wykonana jest z matowej aluminiowej ramki, a tył obudowy wykończono technologią NCVM, która nadaje mu wysoki połysk i fakturę przypominającą ceramikę, przyjemną w dotyku i odporną na zarysowania. Całość waży zaledwie 32 gramy i mierzy 11,8 mm grubości, co realme chwali się jako najlżejszą i najsmuklejszą propozycję w swojej klasie. I trzeba przyznać, że na nadgarstku tego nie czuć, zegarek nie ciąży i nie przeszkadza nawet podczas snu.

Charakterystycznym elementem projektu są trzy metalowe przyciski po prawej stronie koperty. Środkowy to obrotowa koronka z czerwoną kreską, która pełni podwójną funkcję – nawiguje po menu i w jednej chwili zmienia motyw kolorystyczny tarczy. To rozwiązanie, które w praktyce działa sprawnie i rzeczywiście skraca czas obsługi, choć można dyskutować, czy koronka nie mogłaby odpowiadać za coś bardziej użytecznego niż zmiana palety barw. Dwa pozostałe przyciski są konfigurowalne i pozwalają przypisać do nich skróty, na przykład szybkie uruchomienie treningu lub wywołanie asystenta Gemini.

Zegarek dostępny jest w dwóch wariantach kolorystycznych – Sand White i Rock Grey. Oba wyglądają przyzwoicie, choć ten drugi zdecydowanie lepiej ukrywa drobne zarysowania paska. A sam pasek, wykonany z silikonu, nie jest żadnym wyróżnikiem, spełnia swoją rolę i tyle. Pasuje do niego każdy zamiennik w rozmiarze 22 mm.

Jedyne zastrzeżenie do wyglądu, które pojawia się przy pierwszym kontakcie i nie znika przy kolejnych, to szeroka ramka wokół ekranu. Na tle konkurencji, która od lat zabiega o jak najcieńsze obramowania, Watch S5 wygląda nieco anachronicznie. Producent stara się ten element „sprzedać” jako świadomy wybór stylistyczny, nawiązanie do klasycznych zegarków analogowych. Część użytkowników to kupi, część nie. Faktem jest, że ramka jest po prostu widoczna i żadne marketingowe opakowanie tego nie zmieni.

Ekran

Sercem wizualnym Watch S5 jest panel AMOLED o przekątnej 1,43-cala i rozdzielczości 466 na 466 pikseli, co przekłada się na 302 PPI. Liczby wyglądają dobrze na papierze i wyglądają dobrze w praktyce, obraz jest ostry, kolory nasycone, a czerń głęboka tak, jak przystało na technologię AMOLED. Przy normalnym użytkowaniu w pomieszczeniu do ekranu nie można mieć żadnych zastrzeżeń.

Gwiazdą specyfikacji jest jasność szczytowa sięgająca 1500 nitów. W warunkach silnego nasłonecznienia zegarek rzeczywiście pozostaje czytelny, co w tej klasie cenowej nie jest oczywistością. To jeden z tych parametrów, który robi różnicę na co dzień, szczególnie podczas biegania w słoneczny poranek czy jazdy na rowerze w południe. Ekran chroniony jest szkłem Panda Glass, które jest przyzwoitą, choć nie topową ochroną. Szafiru nie ma, ale w tej cenie nikt go nie obiecywał.

Odświeżanie wynosi 60 Hz. To standard w segmencie budżetowym i średnim, animacje są płynne, przewijanie menu nie razi. Ktoś przyzwyczajony do 60 Hz na smartwatchu nie poczuje różnicy, ktoś przesiadający się z droższego sprzętu z wyższym odświeżaniem może mieć chwilę adaptacji.

Zegarek obsługuje funkcję Always-On Display, która pokazuje godzinę i podstawowe dane bez konieczności podnoszenia nadgarstka czy stukania w ekran. Algorytmy zarządzania energią działają na tyle sprawnie, że AoD nie demoluje czasu pracy baterii w sposób katastrofalny, choć oczywiście pewien wpływ na autonomię ma.

I tu wracamy do ramki. Przy włączonym ekranie różnica między powierzchnią aktywną a obramowaniem jest wyraźna i dla wymagających użytkowników może być źródłem dyskomfortu estetycznego. To nie jest wada techniczna, ekran działa bez zarzutu, ale wizualnie Watch S5 przegrywa z rywalami, którzy przyłożyli się bardziej do minimalizowania bezelów. To cena, którą płaci się za obniżenie kosztów produkcji, i należy ją wliczyć w ogólną ocenę.

Funkcje sportowe

Liczba 110 trybów sportowych robi wrażenie w specyfikacji i jest jednym z głównych argumentów sprzedażowych realme. W praktyce warto jednak zachować chłodną głowę, bo większość użytkowników regularnie korzysta z góra kilku z nich, a sama liczba trybów niewiele mówi o jakości śledzenia. Tutaj jednak Watch S5 broni się czymś konkretniejszym niż marketingowy licznik.

Najważniejszym wyróżnikiem jest niezależny GPS oparty na pięciu systemach satelitarnych jednocześnie: GPS, GLONASS, BeiDou, Galileo i QZSS. W praktyce oznacza to, że można wyjść na trening bez smartfona i samodzielnie rejestrować trasę. Sygnał łapie sprawnie, a dokładność odwzorowania trasy jest na przyzwoitym poziomie, bez rażących odchyleń w otwartym terenie. W gęstej zabudowie miejskiej lub między wysokimi budynkami zdarzają się drobne dryfy, ale to bolączka dotykająca praktycznie każdego zegarka w tej klasie cenowej, nie jest to wada specyficzna dla Watch S5.

Tryb pływania zasługuje na osobną wzmiankę. Wodoszczelność 5 ATM to standard, który pozwala na normalne pływanie na basenie i w otwartych zbiornikach. Zegarek nie tylko rejestruje sam fakt pływania, ale rozpoznaje styl, kraula, grzbiet, żabkę, a dane po treningu są czytelne i sensownie zestawione. W tej półce cenowej to naprawdę rzadkość i realny argument dla osób, które regularnie korzystają z basenu.

Dla biegaczy producent przygotował tryb trenera: metronom biegu, inteligentny towarzysz tempa oraz gotowe plany treningowe. To funkcje, które w droższych zegarkach Garmina czy Polara traktuje się jako oczywistość, tutaj są miłym dodatkiem. Nie zastąpią zaawansowanej analityki premium, ale dla biegacza amatorskiego, który chce po prostu trzymać tempo i śledzić postępy, w zupełności wystarczą. Dane można synchronizować ze Stravą i Apple Health, co jest ważnym udogodnieniem dla tych, którzy już funkcjonują w jednym z tych ekosystemów.

Zdrowie i monitorowanie

Pakiet zdrowotny Watch S5 jest jak na tę półkę cenową naprawdę rozbudowany, choć jak zwykle przy budżetowych smartwatchach diabeł tkwi w szczegółach, a dokładniej w tym, jak bardzo można ufać zebranym danym.

Tętno mierzone jest całą dobę, a zegarek potrafi wysłać alert, gdy wartość wyjdzie poza zdefiniowane progi. W spoczynku pomiary są wiarygodne i zbliżone do wyników pulsoksymetru. Przy intensywnym wysiłku, szczególnie takim z gwałtownymi zmianami tempa, pojawiają się chwilowe odchylenia, ale to zjawisko typowe dla optycznych czujników tętna na nadgarstku i nie jest specyfiką Watch S5.

Pomiar saturacji krwi SpO2 działa na żądanie oraz w trybie całodobowym. Wyniki są spójne i przy zdrowym użytkowniku mieszczą się w prawidłowym zakresie, co można zweryfikować zwykłym klipsowym pulsoksymetrem. Nie jest to narzędzie medyczne i realme tego nie sugeruje, ale jako wskaźnik ogólnej kondycji i sygnał ostrzegawczy w przypadku wyraźnych odchyleń sprawdza się dobrze.

Monitorowanie snu rejestruje fazy snu, wybudzeń i bezdechu sennego. Interfejs prezentuje dane czytelnie, a po kilku tygodniach użytkowania można zaobserwować własne wzorce, co ma realną wartość dla osób dbających o higienę snu. Nie oczekujmy tu jednak precyzji klinicznej.

Śledzenie stresu oparte jest na analizie zmienności rytmu serca. To wskaźnik orientacyjny, użyteczny bardziej jako sygnał do zatrzymania się na chwilę niż twarda miara psychofizjologiczna. Podobnie jest zresztą u konkurencji, więc trudno stawiać to Watch S5 za wadę.

Ciekawym i rzadko spotykanym w tej klasie rozwiązaniem jest alert poziomu hałasu otoczenia. Zegarek monitoruje natężenie dźwięku i ostrzega, gdy przez dłuższy czas przebywa się w środowisku mogącym szkodzić słuchowi. To drobiazg, ale przemyślany. Kobiety docenią obecność śledzenia cyklu menstruacyjnego z funkcją prognozowania. To standard w droższych zegarkach, a tutaj pojawia się za ułamek ich ceny.

Ogólnie pakiet zdrowotny Watch S5 należy oceniać przez pryzmat jego ceny. Za 449 złotych dostajemy zakres funkcji, który jeszcze dwa lata temu był dostępny wyłącznie w sprzęcie dwa razy droższym. Wyniki nie zastąpią badań lekarskich, ale do codziennego monitorowania kondycji i wyłapywania niepokojących trendów nadają się bardzo dobrze.

Codzienne życie i łączność

Smartwatch to nie tylko sport i zdrowie, to przede wszystkim urządzenie, które ma towarzyszyć przez cały dzień i nie przeszkadzać. Watch S5 radzi sobie z tym zadaniem całkiem dobrze. Powiadomienia z telefonu trafiają na zegarek sprawnie i czytelnie, a dla obsługiwanych aplikacji, między innymi SMS, WhatsApp, Instagram czy Messenger, dostępne są szybkie odpowiedzi tekstowe z predefiniowanych szablonów. Warto jednak zaznaczyć, że ta funkcja działa wyłącznie z Androidem 11 i wyżej, użytkownicy iPhone’ów mogą o niej zapomnieć.

Rozmowy przez Bluetooth działają, mikrofon i głośnik są obecne, jakość dźwięku wystarczy do krótkich rozmów, choć komfortu słuchawki tu nie uświadczymy. Ciekawostką jest możliwość dyktowania wiadomości głosowych w WhatsApp z konwersją mowy na tekst. W spokojnym otoczeniu działa zaskakująco dobrze, w hałasie już mniej. Asystent Gemini dostępny jest pod długim przytrzymaniem górnego przycisku, integracja jest podstawowa i sprawdza się raczej przy szybkich, prostych zapytaniach niż jako pełnoprawny asystent na nadgarstku.

Fluid Cloud wyświetla podgląd statusu wybranych aplikacji bezpośrednio na tarczy, na przykład aktualną nawigację z Google Maps czy zadania z TickTicka. Pomysł dobry, ekosystem obsługiwanych aplikacji na razie skromny. Watch App Store, czyli możliwość instalowania aplikacji trzecich przez realme Link, to funkcja rzadka w tej klasie cenowej. Wybór tytułów jest ograniczony i nie zbliża się do Wear OS, ale sam fakt istnienia otwartego ekosystemu wart jest odnotowania.

Aplikacja realme Link działa stabilnie, synchronizacja jest szybka, a konfiguracja prosta nawet dla mniej technicznych użytkowników. Watch S5 w codziennym użytkowaniu sprawuje się solidnie, bez fajerwerków, ale też bez poważnych potknięć. Dla osoby szukającej zegarka do pracy, treningu i podstawowej komunikacji bez wyciągania telefonu co chwilę jest to propozycja, która po prostu działa.

Bateria

Bateria to jeden z najmocniejszych argumentów za zakupem Watch S5 i realme nie przesadza, reklamując go jako lidera swojego segmentu pod względem autonomii. Ogniwo o pojemności 460 mAh zapewnia do 20 dni pracy na jednym ładowaniu i choć w praktyce, przy włączonym GPS, AoD i intensywnym monitorowaniu zdrowia, wynik ten spada, to i tak trudno narzekać. Przy typowym, codziennym użytkowaniu z umiarkowaną aktywnością sportową realny czas pracy oscyluje między 12 a 15 dniami, co nadal jest wynikiem, przy którym większość konkurencji nie ma czego szukać. Zegarek można spokojnie zabrać na tygodniowy wyjazd bez ładowarki i wrócić z zapasem energii.

Czas ładowania nie jest rekordowy, od zera do pełna zajmuje około dwóch godzin, ale przy takiej autonomii trudno traktować to jako poważną wadę. Zegarek ładuje się przez dedykowany kabel magnetyczny, co jest standardem w tej klasie, choć brak uniwersalności zawsze oznacza ryzyko kłopotów w przypadku zgubienia lub uszkodzenia przewodu. Podsumowując, bateria Watch S5 to jeden z tych elementów, który po prostu nie zawodzi i który realnie podnosi komfort codziennego użytkowania.

Konkurencja

Watch S5 trafia na rynek, na którym budżetowy segment smartwatchy jest coraz bardziej zatłoczony. Naturalnymi rywalami są tu przede wszystkim Xiaomi Smart Band 9 Pro, Huawei Watch FIT 4 oraz Samsung Galaxy Watch FE, choć każdy z nich walczy trochę o innego klienta.

Xiaomi Smart Band 9 Pro to najtańsza z wymienionych alternatyw, dostępna w cenie około 300 złotych. Oferuje podobne funkcje zdrowotne i sportowe, ale brakuje jej niezależnego GPS oraz możliwości prowadzenia rozmów przez zegarek. Dla osoby, która nie trenuje bez telefonu i nie potrzebuje odbierać połączeń na nadgarstku, może być wystarczająca. Dla pozostałych Watch S5 jest wyraźnym krokiem naprzód za rozsądną dopłatę.

Huawei Watch FIT 4 to rywal bardziej wyrównany. Kosztuje podobnie, oferuje GPS, AMOLED i rozbudowane funkcje sportowe, a do tego może pochwalić się smuklejszą ramką i nieco bardziej dopracowanym oprogramowaniem. Huawei ma tu przewagę w postaci dojrzalszego ekosystemu i lepiej działającej nawigacji po menu. Watch S5 odpowiada baterią i nieco szerszym pakietem łączności, w tym rozmowami Bluetooth i integracją z Gemini.

Samsung Galaxy Watch FE to z kolei propozycja dla osób mocno osadzonych w ekosystemie Samsunga lub Google, bo działa na Wear OS. To zupełnie inna liga pod względem możliwości aplikacyjnych i integracji ze smartfonem, ale kosztuje wyraźnie więcej, a bateria przy Wear OS to zupełnie inna, znacznie krótsza historia. Watch S5 nie gra w tej lidze funkcjonalnie, ale ceną i autonomią potrafi skutecznie przekonać do siebie niezdecydowanych.

Czytaj też: Realme 16 Pro 5G – gdy mocna bateria i solidny aparat mają znaczenie

Podsumowanie

Realme Watch S5 to zegarek, który robi dokładnie to, co obiecuje tytuł tej recenzji: oferuje zaskakująco dużo za stosunkowo niewiele. Niezależny GPS, pływanie z rozpoznawaniem stylu, ekran AMOLED z jasnością 1500 nitów, bateria wytrzymująca ponad dwa tygodnie, rozmowy Bluetooth, asystent Gemini i ponad 110 trybów sportowych za 449 złotych to zestaw, który jeszcze niedawno byłby nie do pomyślenia w tej półce cenowej. Nie jest to sprzęt bez wad: szeroka ramka wokół ekranu kłuje w oczy, funkcje zaawansowanej łączności działają pełnoprawnie tylko z Androidem, a dokładność pomiarów zdrowotnych nie zastąpi sprzętu klasy premium. Jednak żadna z tych wad nie jest zaskoczeniem przy tej cenie i żadna nie dyskwalifikuje zegarka jako całości.

Watch S5 jest stworzony dla konkretnego odbiorcy: aktywnej osoby, która chce solidnego partnera do codziennego treningu, podstawowego monitorowania zdrowia i wygodnej obsługi powiadomień, a nie zamierza wydawać na zegarek tyle, ile kosztuje przyzwoity smartfon. Dla takiego użytkownika to jeden z najlepszych wyborów dostępnych obecnie na rynku w swoim przedziale cenowym. Dla kogoś, kto oczekuje dopracowanego ekosystemu aplikacji, minimalnych ramek i pełnej integracji z iPhone’em, będzie rozczarowaniem. Realme Watch S5 nie udaje czegoś, czym nie jest, i właśnie dlatego warto go polecić.

Grafika tytułowa: realme