[NASZE WIDEO] Honor 600 Pro nie jest najlepszy – i to wielka zaleta. Ma też jedną wadę, która mnie drażni
Czy w twoim smartfonie musisz mieć to, co najlepsze? Jeśli nie jesteś maniakiem gier, fotografii czy nie kręcisz zawodowo wideo, niemal na pewno nie skorzystasz z „najlepszości”, za to całkiem na pewno zapłacisz za nią. Tymczasem Honor mówi, że możesz mieć wszystko tak dobre, że wciąż trudno będzie ci wykorzystać wszystkie możliwości, a zapłacić zdecydowanie mniej… Jego propozycja to Honor 600 Pro. Czy spełnia obietnicę?
MARKA
Honor to marka o bardzo ciekawej historii: Na początku był to subbrand Huawei, mający rywalizować ze skierowanymi do młodszych i zwracających większą uwagę na budżet użytkowników markami w rodzaju realme czy Redmi. Kiedy jednak Huawei doznał czołowego zderzenia z amerykańskimi sankcjami i musiał włączyć „tryb awaryjny”, mobilizując wszystkie zasoby, żeby sobie jakoś poradzić, zdecydował się sprzedać Honora, który od 2020 roku funkcjonuje jako niezależna marka.
Nowy Honor to także zupełnie nowa strategia, oparta raczej na demonstracji technologicznych możliwości w segmencie premium, niż konkurencji cenowej na dole rynku. Ostatnie lata to bardzo intensywna ekspansja na rynki europejskie, gdzie Honor mocnym kopniakiem w czułe miejsce w postaci wprowadzenia do sprzedaży swoich świetnych składaków dał znać Samsungowi, że musi się trochę posunąć, jednocześnie mocno promując też flagową linię Magic oraz ambitną linię numerowaną.

Według danych z 2025 roku Honor miał – w zależności od kwartału i metodologii badania – ok. 3,5–7% udziału w globalnym rynku smartfonów, jest więc dużym, ale nie pierwszoligowym graczem. Co ciekawe jednak, jest też jednym z najszybciej rosnących producentów, wykazując wzrosty rzędu 11–25% rok do roku, podczas gdy cały rynek rósł symbolicznie lub wręcz spadał.
Ich pomysł na siebie można streścić jako „Estetyka, wygoda użytkowania, funkcjonalność” oraz „AI, dużo, dużo AI”.



Honor 600 Pro należy do linii „numerów”, czyli linii produktów które stanowią środek oferty pozycjonowana poniżej serii Magic (flagowce), a powyżej modeli budżetowych. Można powiedzieć, że to przedstawiciel coraz popularniejszej ostatnio kategorii „niemal-flagowców”, urządzeń z wyższej-średniej półki, które mają wyglądać i działać jak flagowiec, ale kosztować zauważalnie mniej.
Na rynek wchodzi para smartfonów, standardowy i Pro – testowałem ten drugi – który ma dużo potężniejszy procesor i jest wyposażony aparat tele, którego nie ma sześćsetka „bez-Pro”. Różnice są więc duże i praktycznie rozbijają rodzinkę na dwie oddzielne kategorie produktowe. Dobrze, będzie szerszy wybór i możliwość dobrania funkcji, możliwości – i ceny – do swoich potrzeb i zasobności portfela.
MOŻLIWOŚCI I CECHY
Zacznijmy od wyglądu, który Honor nazywa w swoich materiałach „najbardziej dopracowanym designem w historii Number Series”. Mamy tu kawał pięknego telefonu i prawdziwy popis inżynierii: aluminiowa, matowa ramka budzi zaufanie i jest przyjemna dla palców i dłoni, ramki wokół ekranu są ekstremalnie wąskie i równe, a wykonane z kompozytu włókna szklanego plecki cieszą oczy, są miłe w dotyku i całkowicie, ale to całkowicie odporne na odciski palców – baaaardzo mi się to podoba. Podoba mi się też sposób, w jaki plecy przechodzą w wyspę aparatów – troszkę mniej sama szklana wyspa, ale to oczywiście kwestia gustu, bo pomysł jest niezły.

To co mnie w wyglądzie Honora 600 Pro razi i co uważam za straconą okazję to kompletne oderwanie od linii Magic, brak jakiegokolwiek wizualnego nawiązania do ich charakterystycznych wysp aparatów, czy do miękkiej obłości linii. Jest za to bardzo bezpośrednie nawiązanie do iPhone’ów. Bardzo bezpośrednie. Moim zdaniem – trochę wstyd… Ale widać udawanie iPhone’a sprzedaje. Niczego natomiast nie musi udawać Honor 600 Pro jeśli chodzi o wytrzymałość: jest odporny na pył, zanurzenie pod wodę, oraz strumienie wody pod ciśnieniem – także gorącej – co potwierdzają certyfikaty IP68, IP69 i IP69K! A do tego, jest też certyfikat SGS 5‑Star Premium Performance za odporność na upadki i zgniatanie.
Świetny ekran AMOLED o przekątnej 6,57 cala ma rozdzielczość 2728×1264 i gęstość 458 ppi. Dla idealnej płynności wszelkiego ruchu ma odświeżanie do 120 Hz a dla lepszej widoczności w każdych warunkach – nawet na plaży – jasność szczytowa ma sięgać 8000 nitów. Jak zwykle, to wartość dotycząca małego wycinka ekranu, ale Honor robi ruch w dobrą stronę i dodaje „Tryb słoneczny”, po włączeniu którego wyświetlacz ma móc utrzymywać nawet aż 4000 nitów, kiedy jasne elementy zajmują do 20% powierzchni ekranu. To dużo. I to widać, kiedy używa się go na słońcu. Honor tradycyjnie stara się zadbać o twój wzrok poprzez sprzętowe i software’owe funkcje, takie jak dynamiczne ściemnianie PWS o bardzo wysokiej częstotliwości czy filtrowanie światła niebieskiego i dopasowanie trybu pracy wyświetlacza do pory dnia.



Jeśli chodzi o wydajność, Honor 600 Pro sięga w stronę terytorium flagowców. Na pokładzie jest Snapdragona 8 Elite od Qualcomma w litografii 3 nm, który zapewnia dokładnie to, co w przypadku flagowców: totalny overkill, który garstce użytkowników może posłużyć do gier klasy AAA, sporej części zapewni szybsze działanie AI, a wszystkim – zapas wydajności dający pewność, że w codziennym użytkowaniu Honor 600 Pro będzie przyjemnie szybki i bezproblemowy przez najbliższe lata. Jest też, w zależności od wersji, 12 lub 16 GB pamięci RAM – to też istotne dla ogólnej szybkości i pracy z AI – oraz do 1 TB pamięci stałej – wiadomo, im więcej, tym mniej się człowiek pilnuje robiąc zdjęcia wszystkiemu, co wpadnie przed obiektyw…

No właśnie, aparat. Tu też mamy doświadczenie na flagowym poziomie. Aparat główny z matrycą 200 Mpix o dużym fizycznym rozmiarze 1/1,4″ wykorzystuje tak potężną liczbę czujników do formowania wirtualnych pikseli o efektywnym rozmiarze 2,24 µm. Dodając do tego obiektyw z przysłoną f/1.9 i optyczną stabilizacją dostajemy doskonałe narzędzie do zdjęć w każdych warunkach. Peryskopowy obiektyw tele – też stabilizowany optycznie – ma powiększenie 3,5 raza, a matryca 50 Mpix pozwala, przy wsparciu AI, na całkiem skuteczny hybrydowy zoom powyżej x10. Oczywiście, Honor się chwali wartością x120, ale… Nie, nie róbcie takich zdjęć. Zestaw uzupełnia aparat 12 Mpix ultra‑wide z autofocusem oraz oraz 50 Mpix aparat przedni.



Podobnie jak w przypadku flagowego Magica8 Pro, także tu Honor mocno stawia na wspomaganie AI. I podobnie jak tam, także i w 600 Pro jest to zrobione sensownie. Przekraczając zoom x10 dostajemy opcję wsparcia obrazu przez AI, ale nawet już na gotowych zdjęciach możemy cofnąć interwencję sztucznej inteligencji i zachować „surowe” zdjęcie – bardzo doceniam! AI Color Engine karmiony danymi z czujnika spektrum kolorystycznego pomaga utrzymać naturalne barwy niezależnie od oświetlenia – a jeśli oświetlenie jest słabe, to wkraczają AI Enhanced Night Photography, AI Enhanced Night Portrait.
A skoro już mowa o AI, to parę słów na ten temat. Wygląda na to, że dla Honor traktuje AI bardzo poważnie, kreując integrację z narzędziami sztucznej inteligencji na jeden z wyróżników swoich urządzeń. I póki co robi to całkiem sensownie. Do już bogatego zestawu funkcji i narzędzi AI w Honorze 600 Pro dołączył „Obraz na wideo” czyli narzędzie, który na podstawie tekstowego promptu i jednego lub dwóch zdjęć jest wstanie wygenerować kilkusekundowe sekundowe klipy wideo. Można korzystać z gotowych promptów-szablonów, co pomaga poznać możliwości narzędzia i nauczyć się działać z nim samemu. Zaoferowanie takiego narzędzia użytkownikom za darmo to dla producenta duuuże koszty, więc nic dziwnego, że Honor oficjalnie zapowiada, że za jakiś czas generowanie filmików będzie wymagało dodatkowych opłat. W interesującą stronę idzie też AI Photos Agent, gdzie edycja fotek może odbywać się za pomocą poleceń w języku naturalnym: mówisz „usuń osobę po lewej”, „dodaj cieplejsze światło”, „zmień tło” i system robi to za ciebie. Przynajmniej teoretycznie, bo w praktyce działanie ręczne albo szerszy, pisemny prompt dają pewniejsze efekty.






Prąd zapewnia bateria o pojemności 6400 mAh – według Honora ma utrzymać ponad 80% pojemności przez 5 lat i 1600 cykli ładowania – nie sprawdzę, ale z pewną ostrożnością wierzę, że za tymi deklaracjami stoją technologiczne konkrety. W praktyce rzeczywiście daje się uzyskać dwa dni używania bez odwiedzania ładowarki, choć tu zawsze oczywiście dochodzą liczne zastrzeżenia dotyczące… no, praktycznie wszystkich warunków testu. Ładowanie 80 W przewodowo to w sam raz tak szybko, żeby zapewnić komfort, a jeśli ktoś ma nowoczesną ładowarkę Qi to może Honora 600 Pro ładować bezprzewodowo z mocą 50.
PODSUMOWANIE
HONOR 600 Pro to telefon dla ludzi, którzy chcą mieć bardzo dobry smartfon do codziennego używania – nie wybierają pod kątem „kieszonkowej konsoli do gier” czy „zastępstwa dla aparatu fotograficznego”, ale możliwe, że będą grać i najprawdopodobniej będą fotografować. Nie wiem, czy dobrze tłumaczę – chodzi o to, że wszystkie te możliwości mają tam być, gotowe do użycia i na wysokim poziomie, ale żadna z nich nie jest tym elementem, według którego jest wybierany telefon. No i proszę, wszystko jest: bardzo mocny zestaw aparatów, ogromna bateria, szybkie ładowanie, ekranem, który nie boi się słońca i komfortowy zapas wydajności. Czego nie ma? Sięgania do ekstremów – wydajności, fotografii, czy dodatków – a dzięki temu, także urywającej głowę „superflagowej” ceny. Myślę, że to dobry układ, nie?



