[NASZE WIDEO] Coś dziwnego stało się z satelitą Starlink. „Wykryliśmy dziesiątki obiektów”

Był 29 marca, kiedy na jednym z radarów LeoLabs Global Radar Network punkt oznaczający satelitę konstelacji Starlink otoczyło nagle wiele poruszających się punktów. I nie był to pierwszy raz!

Tweet, w którym LeoLabs poinformowały o zdarzeniu jest sformułowany w taki sposób mocno dyplomatyczny – cytując: 'Zaobserwowaliśmy „wydarzenie utworzenia odłamku”, dotyczące satelitySpaceX Starlink 34343 <…> Natychmiast wykryliśmy dziesiątki obiektów w pobliżu satelity”. Wydarzenie tworzenia odłamków to, tłumacząc na ludzkie, eksplozja jakiegoś elementu satelity lub zderzenie z innym obiektem. Według LeoLab najprawdopodobniej chodzi o to pierwsze, pisząc że „Określiliśmy to zdarzenie jako prawdopodobnie spowodowane wewnętrznym źródłem energii, a nie zderzeniem ze śmieciami kosmicznymi lub innym obiektem”. Eksperci uważają, że przyczyną może być ciśnieniowy zbiornik paliwa do silników manewrowych satelity.

Cóż, statystyka – Starlinków jest na orbicie około 10 tysięcy (cały czas wystrzeliwane są nowe, a część starszych deorbituje), więc co jakiś czas w jednym czy dwóch może coś się stać. No właśnie, bo to nie był pierwszy raz. W grudniu zeszłego roku inny satelita SpaceX „doświadczył anomalii”, czyli tak jak ten, rozsypał się na kawałki. To problem, bo chociaż SpaceX uspokaja, że nie ma zagrożenia dla ISS ani innych misji kosmicznych, orbita robi się coraz bardziej zatłoczona, a każde takie „wydarzenie” i „anomalia” generuje dodatkowe obiekty niosące ryzyko dla wszystkich innych satelitów. Konstelacja Starlinków wciąż rośnie, Amazon zaczyna budować swoją, Europa, Chińczycy, Rosja… Czyżby przepis na kaskadowy Syndrom Kesslera? Na razie inżynierowie SpaceX „pracują nad ustaleniem przyczyny” i „wdrażają poprawki”. Ok, chłopaki (i dziewczyny), nie ma presji.