Atlas SPEEDIANCE Gym Monster 2. Cyfrowa siłownia z AI w Twoim pokoju!
A ty jak myślisz, ile miejsca potrzeba, żeby pomieścić całą siłownię? 30 a może 50 m? Otóż nie, wystarczy Ci niecałe 2 metry kwadratowe. Gym Monster 2 to potężny, domowy atlas wykorzystujący silniki elektryczne zamiast tradycyjnych ciężarów.
Ewolucja domowego sprzętu fitness to historia pełna bólu, potu i zagraconych salonów. Dawniej, aby przeprowadzić sensowny trening siłowy we własnych czterech kątach, trzeba było poświęcić pół garażu na ławki, bramy i setki kilogramów żeliwa, o które potem potykali się pozostali domownicy. Speediance to marka, która weszła na rynek z jasnym celem rzucenia rękawicy gigantom, oferując zaawansowane stacje wielofunkcyjne opierające się na magnetycznym oporze. Poprzedni model, czyli pierwsza generacja Gym Monster, pokazała światu, że cyfrowe ciężary są całkowicie realną i bezpieczną alternatywą dla sztangi. Druga iteracja, dumnie nosząca dopisek „2”, wjeżdża do naszych mieszkań z obietnicą lepszych głośników, zoptymalizowanych silników i co absolutnie najważniejsze w dzisiejszej branży fitness – brakiem przymusowego haraczu w postaci miesięcznej subskrypcji za dostęp do oprogramowania.








Design i ergonomia
Jeżeli przeraża was wizja industrialnego potwora w salonie, możecie odetchnąć z ulgą, ponieważ Gym Monster 2 przypomina raczej nowocześnie zaprojektowane lustro z ukrytą w zanadrzu mroczną tajemnicą. Bryła urządzenia jest wręcz imponująco zwarta, po złożeniu dolnej platformy sprzęt zajmuje zaledwie 0,25 m² powierzchni podłogi, a jego wymiary to 37 x 69 x 185 cm. Gdy rozłożymy ciężki, solidny zawias, otrzymujemy obszar roboczy o wymiarach 122 x 69 x 185 cm, co nadal pozwala na zmieszczenie maszyny w przeciętnej wielkości sypialni. Całość waży około 78 kg, ale dzięki wbudowanym kółkom transportowym można tym kolosem manewrować bez konieczności wzywania ekipy przeprowadzkowej. Co znajdziemy w wielkim, kartonowym pudle po wyjęciu głównej jednostki? W testowanej przez nas wersji producent dorzuca stabilną ławkę z regulacją kąta nachylenia w przedziale od 0 do 90 stopni, karbonową sztangę, uchwyty jednorącz, opaski na kostki, linę do tricepsa, haczyki ułatwiające przypięcie drążka oraz absolutny hit całego zestawu Bluetooth Ring, czyli niewielki pierścień zakładany na palec. Ten mały gadżet eliminuje najczęstszy problem treningu w pojedynkę, pozwalając na włączanie i wyłączanie oporu z poziomu dłoni. Jakość użytych materiałów stoi na najwyższym poziomie, metalowa rama nie skrzypi pod maksymalnym obciążeniem, a brak konieczności wiercenia dziur w nośnych ścianach sprawia, że jest to sprzęt niezwykle przyjazny wynajmującym mieszkania.
Przeczytaj też: Speediance VeloNix – ten topowy, stacjonarny rower treningowy zadba nie tylko o twoją figurę





Ekran, wyświetlacz i dźwięk
Centrum dowodzenia tą inteligentną siłownią stanowi pionowy, wbudowany w ramę ekran dotykowy o przekątnej 21,5 cala i rozdzielczości 1080p. Wyświetlacz cechuje się wystarczającą jasnością wyrażoną w nitach, aby bez problemu odczytać parametry treningowe w zalanym porannym słońcem pokoju, a jego kąty widzenia są na tyle szerokie, że kolory nie blakną, gdy wykonujemy ćwiczenia z pozycji leżącej na podłodze. Dodatkowym plusem jest możliwość delikatnego pochylania matrycy, co ratuje sytuację, gdy patrzymy na nią z poziomu ławki. W kwestii multimediów producent zintegrował w obudowie całkiem solidny system stereo 2.1. Pod maską kryją się dwa pełnozakresowe głośniki o mocy 5 W wspierane przez wbudowany, 20-watowy subwoofer. Oczywiście nie jest to sprzęt dla zdeklarowanych audiofilów i nie wywoła trzęsienia ziemi, ale bas jest wystarczająco mięsisty, aby nadać rytm podczas trudnych serii przysiadów. Dzięki wbudowanemu modułowi Bluetooth 5.0, interfejs umożliwia bezproblemowe sparowanie własnego telefonu i puszczanie muzyki prosto ze Spotify, co w mojej opinii jest świetnym rozwiązaniem, biorąc pod uwagę dość powtarzalne ścieżki dźwiękowe zaszyte domyślnie w systemie urządzenia.




Wydajność i oprogramowanie
Serce maszyny nie pompuje krwi, lecz prąd, a za magię obciążenia odpowiadają tutaj dwa potężne silniki synchroniczne z magnesami trwałymi (PMSM) o mocy 800 W każdy. Potrafią one wygenerować do 100 kg cyfrowego oporu, co przekłada się na 50 kg obciążenia na każde ramię, przy czym ciężar możemy skalować w niemal laboratoryjnych krokach co 0,5 kg. Napędzany przez 4 GB pamięci RAM i 128 GB pamięci wewnętrznej system operacyjny to wzór kultury pracy – nie uświadczymy tu żadnego zacinania się animacji czy opóźnień w ładowaniu ekranów treningowych. Techniczny żargon rynkowy mówi o „inteligentnym treningu”, ale z punktu widzenia użytkownika najważniejsze są tryby pracy silnika. Oprócz standardowego zachowania symulującego czysty ciężar, mamy tryb łańcuchów (Chains), gdzie opór narasta im wyżej podciągniemy linkę, oraz rewelacyjny tryb ekscentryczny, który sztucznie zwiększa wagę podczas fazy opuszczania, zmuszając włókna mięśniowe do wysiłku. System błyszczy najbardziej dzięki wbudowanemu asystentowi „Spotter” – algorytm ten nieustannie analizuje prędkość ciągnięcia linki i gdy zauważy, że utkwiłeś w połowie powtórzenia bez sił, w ułamku sekundy automatycznie zdejmuje ciężar, ratując cię przed upokarzającym i bolesnym uwięzieniem pod sztangą. Do tego dochodzi całkowicie darmowe oprogramowanie, które na podstawie wykonanych testów siłowych rozpisuje plany, śledzi zaangażowanie poszczególnych partii mięśniowych w skali tygodnia i nie wymaga podpinania karty kredytowej celem comiesięcznego haraczu, co w starciu z rynkową konkurencją jest dla Speediance ogromną zaletą.
Przeczytaj też: Garmin Venu 4 45 mm – wreszcie cały w stali




Zasilanie i bezpieczeństwo
Wbrew temu, czego moglibyśmy oczekiwać od urządzeń inteligentnego domu, Gym Monster 2 nie posiada wbudowanego ogniwa i do poprawnego działania wymaga ciągłego podłączenia do gniazdka elektrycznego 110-230 V. Taki stan rzeczy jest całkowicie uzasadniony, bo dwa silniki generujące łącznie sto kilogramów naciągu mają spory apetyt na energię, co w skrajnych scenariuszach podczas bicia rekordów życiowych potrafi zbliżyć się do poboru mocy solidnego gamingowego peceta. Mimo to urządzenie nie zrujnuje waszych rachunków za prąd, a gruby i bezpiecznie zaizolowany kabel zasilający zapewnia stabilny dopływ mocy. Brak wbudowanej baterii w głównej maszynie ma jedną, kluczową zaletę związaną z bezpieczeństwem – w przypadku nagłej przerwy w dostawie prądu na osiedlu, silniki po prostu przestają stawiać opór, a sztanga staje się bezwładna, dzięki czemu nie ma ryzyka, że zostaniemy przygnieceni zablokowaną maszyną. Warto jednak zaznaczyć, że w kategorii zasilania pojawia się drobny niuans ergonomiczny – wspominany wcześniej bezprzewodowy pierścień Bluetooth posiada wbudowany akumulatorek, który co jakiś czas musimy ściągnąć z palca i podłączyć do tradycyjnej ładowarki za pomocą dołączonego kabla, co wymaga odrobiny pamięci i dyscypliny organizacyjnej przed zaplanowanym treningiem.












Podsumowanie
Speediance Gym Monster 2 to bez cienia wątpliwości jeden z najlepiej przemyślanych kawałków technologicznego tortu w branży fitness. Dostarcza on potężnego, precyzyjnie kalibrowanego oporu cyfrowego, który dzięki zaawansowanym algorytmom jest bezpieczniejszy dla stawów niż tradycyjne odważniki, a jego genialna, składana i wolnostojąca konstrukcja rozwiązuje problem ograniczonego metrażu w polskich mieszkaniach. Testowany przez nas wariant wyceniono na około 16 500 PLN. To kwota, która potrafi przyprawić o zawroty głowy, jednak biorąc pod uwagę doskonałą jakość wykonania, brak abonamentowych opłat ukrytych oraz darmowe pakiety aktualizacji, jest to inwestycja o jasnym terminie zwrotu, zwłaszcza jeśli policzymy koszty dojazdów i karnetów do klubów premium. To rewelacyjna propozycja dla zapracowanych entuzjastów siłowni, introwertyków unikających tłumów w szatni oraz fanów nowych technologii, którzy chcą przenieść kulturystykę prosto do ery cyfrowej.


