Po co nam podbródek?

Jest jedna – tylko jedna – fizyczna cecha, która niezawodnie odróżnia ludzi od wszystkich pozostałych hominidów: podbródek. Ale… Dlaczego? To samo pytanie zadał sobie zespół naukowców z University of Buffalo, który postanowił sprawdzić istniejące teorie na ten temat. Ciekawe, czy zgadniesz, co odkryli – gotów poznać kandydatów?

Pierwsza teoria mówi, że… chodziło o seks. Wydatny podbródek miałby być sygnałem wysokiej jakości genetycznej mężczyzny, przekonującym kobiety, żeby trochę tych genów przekazały następnym pokoleniom.  Inna z poddanych badaniu  teoria mówiła, że podbródek pojawił się jako element zwiększający wytrzymałość szczęki na poprzeczne siły powstające podczas żucia.

Kolejny pomysł mówił, że jest to efekt ewolucji aparatu mowy: ukośne skurcze języka, który jest zamocowany w tylnej części żuchwy miały stymulować rozwój tej struktury kostnej (Jak? Dlaczego? Nie wiem, artykuł tego nie wyjaśnia). Wreszcie ostatni kandydat to teoria, że podbródek uratował nas przed uduszeniem, wyciągając tkanki miękkie do przodu, kiedy w związku ze zmianą postawy na wyprostowaną podstawa czaski wygięła się mocniej, a twarz cofnęła. To jak, co obstawiacie?

Otóż okazało się, że… za żadną z tych teorii nie przemawiają silne i spójne dowody. Więc, po co mamy podbródek? Otóż, po nic. To tak zwany spandrel, czyli w ewolucji element lub cecha, które powstały nie „po coś” czy „do czegoś”, ale jako efekt uboczny innych procesów. Słowem, nie mający żadnej konkretnej funkcji. Dlaczego istnieje? Bo nie było też żadnej presji ewolucyjnej, która by go mogła wyeliminować, czyli po prostu nie przeszkadzał.

Przykładem spandrela mogą być choćby męskie sutki. Nie mają ewolucyjnego celu, ale są –  niejako z przyzwyczajenia. Według badania, podbródek najprawdopodobniej pojawił się, kiedy szczęki naszych przodków zaczęły dostosowywać się do miększego, łatwiejszego w rozdrabnianiu – bo gotowanego – pożywienia, zmieniając kształt z półokrągłych, jak u szympansów, na paraboidalne, zmniejszając się i cofając. Podbródek po prostu został… Całą argumentację znajdziecie w oryginalnym artykule. I co wy na to? Która teoria przemówiła do was nabardziej?