Zewnętrzne głośniki do laptopa – czy warto?

Kupiliśmy laptopa i…no właśnie. Przybiegamy do domu z naszym najnowszym nabytkiem, rozrywamy gołymi rękami karton, odpalamy i niby wszystko gra, ale nie do końca. Oszczędzaliśmy przez długi czas, żeby kupić laptopa, który będzie całkowicie multimedialny, wybraliśmy model z najszybszym procesorem i najlepszą kartą graficzną. Wszystko działa płynnie, tak jak powinno, ale mimo tego – coś nie pasuje.
Ten dziwny dźwięk dochodzący z wbudowanych głośniczków jest jakby nienaturalny: spłaszczony, niewyraźny, zbyt cichy… trzeszczący? Pierwsza myśl – mój laptop jest zepsuty. Na forach internetowych znajdziemy tysiące takich tematów. Jednak to najczęściej nie wina awarii, ale samego sprzętu. Dlaczego?

Procesor, karta i ekran, czyli priorytety producentów

Kiedy laptop przechodzi kolejne fazy projektów i testów najważniejszy dla producenta jest osprzęt, którego specyfikacja będzie widnieć na reklamie danego modelu. Jakkolwiek bolesny jest to fakt, to pamiętajmy, że reklama jest dźwignią handlu. W branży IT jest to prawo obowiązujące bardziej, niż w jakiejkolwiek innej działalności. Dlatego szczególną uwagę zwraca się na jak najwyższy model procesora, kartę graficzną, której uda się obsłużyć jak najwięcej gier, a ostatnimi czasy także rodzaj wyświetlacza – najlepiej, gdy jest to ekran z podświetleniem LED. Niestety bardzo często pomijana jest kwestia nagłośnienia – nie tylko głośników, ale także karty muzycznej. Tak, jak gdyby większość koncernów a priori przyjmowała, że wszyscy użytkownicy używają słuchawek lub zewnętrznego nagłośnienia. Gdybyście podjęli kiedyś ryzyko rozkręcenia laptopa w celu fizycznego sprawdzenia wbudowanych głośników, czekałaby Was przykra niespodzianka.

Dwa dolary za głośniki?

Na tyle właśnie zostały wycenione głośniki jednego z markowych laptopów. Po rozkręceniu urządzenia okazało się, że pod dziurkowanym plastikiem ukryto… dwa przetworniki miniaturowej wielkości, które na chińskim targu można kupić za 1 $ (słownie: JEDNEGO DOLARA). Taki przykład dobitnie pokazuje, jak producenci traktują sprawę nagłośnienia swojego sprzętu, o szacunku do klienta nie wspominając.
Poza podejściem wytwórcy, także konstruktorzy mają coraz bardziej utrudnione zadanie. Z biegiem lat laptopy stały się coraz cieńsze, wymuszając dostosowanie grubości przetwornika do całego urządzenia. Najzwyklejsze głośniki komputerowe mają membrany szerokości od dwóch centymetrów do nawet czterech centymetrów. Wyobraźcie sobie – jak wyglądałby laptop z takim osprzętem? Przypominałby encyklopedię.Efekt jest taki, że z wbudowanych głośników otrzymujemy płaski, nieefektowny dźwięk, z którego zagłuszeniem często nie ma problemów nawet telefon komórkowy. Są też chwalebne wyjątki, jak na przykład ASUS NX90, wyposażony w audiofilskie głośniki Bang & Olufsen, jednak jest to rzadkość, a za rzadkość, jak wiadomo, trzeba słono zapłacić.
#break#

Logitech myśli o użytkownikach laptopów

Jeśli więc przeszkadzają Wam głośniczki wątpliwej jakości, a nie chcecie gnieść uszu w słuchawkach, to chcielibyśmy zaprezentować Wam produkty marki Logitech. Ten założony trzydzieści lat temu w Szwajcarii koncern zajmuje się produkcją wszelkiego rodzaju peryferiów komputerowych. Firmę wybraliśmy nieprzypadkowo: jako jedna z niewielu posiada szeroką gamę głośników dedykowanych dla laptopów, a jej produkty rokrocznie zdobywają liczne nagrody. Co lepsze, istnieje kilka różnych rozwiązań Waszego problemu – nie musicie ograniczać się tylko do zwykłych głośników. Staraliśmy się wybrać najlepsze rozwiązania dla komputera przenośnego, w którym, jak sama nazwa wskazuje, istotna jest mobilność.

Dedykowane głośniki Logitech

Jak już wspomnieliśmy wcześniej, firma Logitech ma w swojej ofercie zestawy głośnikowe przeznaczone specjalnie dla laptopów. Ich cechą charakterystyczną są specyficzne wymiary: są stosunkowo długie, ale wąskie – dzięki temu zmieszczą się w każdej torbie podróżnej czy etui laptopa. Dodatkowo producent dołącza do nich etui podróżne, więc nie porysujemy swojego ukochanego gadżetu. Aktualnie Logitech posiada w ofercie dwa modele: Z305 i Z205.
Pierwszy ma konstrukcję długiego graniastosłupa, z przetwornikami na przeciwległych końcach. Zapewnia to dźwięk rozchodzący się w promieniu 360 stopni. Nie uświadczymy ani pół wystającego kabla, ponieważ kabel USB, przez który głośnik jest zasilany, chowa się w obudowie. Z tyłu znajduje się prosty panel sterowania: przycisk on/off oraz dwa przyciski regulacji dźwięku. Głośnik montujemy na laptopie za pomocą chowanego w obudowie klipsa, który trzyma naprawdę mocno – możecie kręcić i wiercić laptopem, ale Z305 nie spadnie.

Z305

Z205 to młodszy brat wyżej opisanego Z305. Jego design jest bardziej klasyczny, przypomina głośnik środkowy z zestawów 5.1. Dwa przetworniki zapewniają dźwięk stereo o naprawdę ładnej barwie. Także ten model mocujemy nad ekranem laptopa za pomocą klipsa. Podobnie jak starszy brat, Z205 zasilany jest przez USB, więc unikniemy noszenia ze sobą ciężkiego zasilacza. Jednym słowem: rozwiązanie ultramobilnie.

Z205

 

Nie tylko głośniki, czyli Lapdeski Logitech

Teraz coś dla tych, którzy potrzebują nie tylko głośników, ale także modnego gadżetu. Dwa modele Lapdesk (N550 i N700) to kombinacja głośników z wielozadaniową podkładką pod laptopa. Dzięki nim zyskacie nie tylko lepsze nagłośnienie, ale także odczujecie poprawę komfortu użytkowania komputera przenośnego.
N550 to model przeznaczony dla mniejszych laptopów – do 14 cali (o tak, Wasz nowy Mac/Sony Vaio idealnie wpasuje się w ten wymiar!). Cała podkładka o wymiarach 43 cm x 25 cm x 2,5-5 cm została wykonana z matowego, białego plastiku, który praktycznie się nie brudzi. Poliestrowa poduszeczka znajdująca na spodniej stronie gadżetu nie tylko sprawia, że komfort użytkowania rośnie, ale przede wszystkim wspomaga wentylację – nam nie jest gorąco od laptopa, a laptop nie grzeje się tak od spodu. Na górnej pokrywie urządzenia znajdziemy wygodną regulację głośności: trzy przyciski odpowiadają za zmniejszanie i zwiększanie głośności, a także za całkowite wyciszenie dźwięku. W dolnej części zamontowano dwa chowane ograniczniki, utrzymujące laptopa w miejscu. Warto też wspomnieć, że dzięki różnej szerokości poduszki – 2.5 cm w najwęższym i 5 cm w najszerszym miejscu – komputer znajduje się pod kątem 10 stopni względem użytkownika, co zwiększa komfort użytkowania i pozwala odpocząć mięśniom karku. Jeżeli często pracujecie na sofie czy w łóżku – to jest produkt dla Was. Słyszeliście kiedyś o spalonym laptopie, który nie miał prawidłowej wentylacji? To wcale nie legendy. A że nagłośnienie w laptopach poniżej 14 cali jest hm… mierne, to upieczecie dwie pieczenie przy jednym ogniu.

N550

N700 jest przeznaczony dla większych laptopów niż jego mniejszy odpowiednik – możemy go użytkować nawet z 16-calowym komputerem przenośnym. Zmiany wizualne są raczej kosmetyczne – głośniki osłonięto prostokątną siateczką, zamontowaną po obu stronach górnej części Lapdeska. Novum jest za to zastosowanie umiejscowionego na środku wentylatora, który aktywnie schłodzi spód naszego komputera. Praktycznie bezgłośny, za to bardzo skuteczny wentylatorek sterowany jest za pomocą przycisku znajdującego się pod panelem sterowania dźwiękiem. Pomimo kolejnego podzespołu elektronicznego, prądożerność względem N550 nie wzrosła prawie wcale. Wszystkie zalety poprzednika należałoby powtórzyć, ponieważ N700 to po prostu jego bardziej wydajny odpowiednik dla większych laptopów.

N700

Oba modele zasilane są przez USB z baterii laptopa, jednak nie wpływają znacząco na skrócenie czasu pracy.

A może bezprzewodowo?

Ten zestaw głośnikowy nie jest wprawdzie przeznaczony do laptopa, ale spełnia kryterium mobilności – jest dość mały, a brak plączących się wszędzie kabli trudno uznać za wadę. Poznajcie Wireless Speaker Z515.

Z515

Ten gadżet jest bezprzewodowy podwójnie: po pierwsze, wyposażono go w moduł Bluetooth, co oznacza, że może przesyłać dźwięk bez żadnego okablowania. Po drugie, nie jest mu potrzebne źródło zasilania, a to dzięki wbudowanemu akumulatorowi, który wystarcza na 10 godzin grania. Nawet jeśli Wasz laptop nie posiada wbudowanego modułu Bluetooth – nie martwcie się. Logitech dołącza nadajnik USB, sprytnie chowany w obudowie głośnika. Nieograniczeni żadnymi przewodami możemy w promieniu 15 m od głośnika używać swojego sprzętu jak tylko chcemy.

Głośniki do laptopa i nie tylko…

Ostatnią grupą głośników są głośniki uniwersalne, ale na tyle lekkie i małe, że śmiało możemy ich użyć jako głośników do naszego laptopa. Chodzi tu o dwie nowości ze stajni Logitech: Z110 i Z120. Zostały skonstruowane jakby z myślą o użytkownikach komputerów przenośnych: są miniaturowe i tak leciutkie, że możemy je wziąć wszędzie ze sobą, mają system zarządzania kablami i najważniejsze – są zasilane przez USB. Model Z110 jest mniejszy, ponieważ nie posiada panelu sterowania głośnością – zwiększamy i zmniejszamy ją tylko za pomocą komputera. Są to więc de facto membrany zamknięte dla ochrony i polepszenia dźwięku w plastikowym korpusie. Nic mniejszego nie pojawiło się jeszcze na rynku. Z120 wzbogacono o potencjometr, stąd też jest trochę większy od Z110.

Z110

Z120

Oczywiście w bogatej ofercie Logitecha znajdziemy też niewielkie zestawy 2.0. Ich jedynym minusem jest zasilanie zewnętrzne, co niestety niesie za sobą dodatkowy ciężar w postaci zasilacza.

Więc warto, czy nie warto?

Odpowiedź na to pytanie jest prosta: bezapelacyjnie – tak. Nawet najprostszy zestaw zewnętrznych głośników jest o niebo lepszy od wbudowanych przetworników laptopa. Dlaczego? Z prozaicznej przyczyny. Wprawdzie miniaturyzacja podąża we wszystkich kierunkach, ale nie zawsze mniejsze oznacza lepsze. Prawa fizyki są niezmienne, a dźwięk będzie lepszy, jeśli ma gdzie się wytworzyć. Dlatego większy przetwornik to lepsza jakość dźwięku, nie wspominając już o porównaniu jakości membran Logitech i tych stosowanych przez producentów komputerów przenośnych.Wszystkie przedstawione przez nas zestawy są kompatybilne z kartami muzycznymi zintegrowanymi na płycie głównej Waszego laptopa. Inaczej będzie, jeśli zdecydujecie się na zakup bardziej rozbudowanego zestawu – na przykład 5.1. Zintegrowana karta może nie obsłużyć dźwięku w tym systemie, a jeśli nawet, to z pewnością nie zagwarantuje należytej jego jakości. Jednak na rynku dostępnych jest coraz więcej dobrych kart muzycznych USB, więc nie bójcie się eksperymentować!