Xiaomi – historia wielkiego sukcesu chińskiej marki

Xiaomi udało się osiągnąć w ciągu pięciu lat to, na co inni producenci elektroniki muszą pracować długimi latami. Chińska firma założona została 6 kwietnia 2010 i rozpoczynała swoją działalność od tworzenia atrakcyjnych cenowo smartfonów. Obecnie w ofercie Xiaomi znajdują się nie tylko smartfony będące w stanie konkurować ze światową czołówką, ale także tablety, telewizory, świetna i niedroga kamera sportowa, akcesoria dla zautomatyzowanej kontroli nad „inteligentnymi” domami, inteligentna waga, i dużo innych godnych polecenia urządzeń.
Xiaomi posiada aż ośmiu współzałożycieli, z których za najbardziej wpływowego uważa się Lei Juna, obecnego CEO marki, który znajduje się dopiero na 23 miejscu wśród najbogatszych Chińczyków według rankingu Forbesa z 2014 roku. Jun jest założycielem Kingsoftu, producenta oprogramowania oraz sprzedanego później za 70 milionów dolarów Amazonowi projektu Joyo.cn. To właśnie fundusze pozyskane ze sprzedaży w dużej części zostały zainwestowane w Xiaomi. Obecna siedziba prywatnego przedsiębiorstwa znajduje się w Pekinie, w Chinach.Co oznacza nazwa Xiaomi? Otóż Xiao znaczy tyle, co „mały”, natomiast Mi to „ryż”. „Mały ryż”, uroczo, czyż nie? Marka często rozwija człon „Mi”, występujący także w swoim logo, jako skrót od słów „Mobile Internet”, a także nieco żartobliwego „Mission Impossible”, symbolizującego szybką, choć trudną drogę do sukcesu.
Niejeden z nas miał początkowo problem z poprawną wymową tego chińskiego słowa. Hugo Barra, wiceprezes Xiaomi uczył, że najłatwiej pomyśleć o zwrocie „show me”, a potem spróbować wymówić słowo „show” podobnie jak „shower”. W polskim zapisie brzmi to następująco: „szaomi”. 🙂
Maskotką chińskiego producenta jest królik Mitu, który przypomina nieco jakiegoś komunistycznego superbohatera, dzięki noszonej na głowie uszance z czerwoną gwiazdą w jej centralnym punkcie, czerwonemu szalikowi oraz peleryną inspirowaną tą, noszoną przez Supermana.Pierwszym z produktów Xiaomi nie był o dziwo smartfon. Xiaomi 16 sierpnia 2010 roku przedstawiło światu oprogramowanie, będące obecnie jedną z wizytówek firmy. Mowa o MIUI, które jest autorską nakładką bazującą na systemie operacyjnym Android i instalowaną na smartfonach tego producenta. Krytycy zarzucali często Chińczykom, że jej wygląd „skopiowali” od Apple’owskiego iOS oraz inspirowali się wyraźnie Samsungowym Touch Wizzem. Obecnie korzystać można już z siódmej wersji oprogramowania.Rok później, w czerwcu 2011 roku, światu pokazano Xiaomi Mi 1 – flagowego smartfona, który za niewielkie pieniądze (był niemal dwukrotnie tańszy od telefonów o zbliżonej specyfikacji, sprzedawanych przez konkurencję) oferował dwurdzeniowy procesor Qualcomma i 1 GB nowej, nieco szybszej i energooszczędnej pamięci RAM DDR2. Telefon szybko stał się najczęściej wyszukiwanym urządzeniem w Państwie Środka, a firmą Xiaomi zaczęły interesować się media z Europy i Ameryki Północnej. Z racji debiutu na rynku smartfonów, przewidywano sprzedaż na poziomie 300 tysięcy egzemplarzy. Cel osiągnięto, a wynik przewyższył najśmielsze oczekiwania. Nikt nie spodziewał się, że debiutant sprzeda aż… 7 milionów smartfonów Mi 1. To był jednak dopiero początek.Xiaomi Mi 1Xiaomi nie zwalniało tempa, choć na kolejne urządzenie tej marki musieliśmy czekać… kolejny rok. Xiaomi Mi 2 debiutujący, w czerwcu, a jakże, roku 2012 w ciągu roku sprzedał się w ponad 11 milionach egzemplarzy. Flagowy produkt Xiaomi zjednał sobie serca entuzjastów smartfonów świetnymi podzespołami – czterordzeniowym procesorem uzbrojonym w chip Krait – Qualcomm Snapdragonem S4 Pro APQ8064 o taktowaniu 1,5 GHz, 2 GB pamięci RAM i układem graficznym Adreno 320. Urządzenie było wtedy spełnieniem marzeń wielu Polaków, którzy… ochoczo rzucili się na podbój azjatyckich internetowych sklepów z elektroniką, pragnąc nabyć świetne urządzenie w cenie średniaków sprzedawanych w naszym kraju. Rozpoczął się boom na sprowadzanie smartfonów z Chin – tanich i przede wszystkim wydajnych. Stosunek możliwości do ceny był nieosiągalny przez innych, znanych na całym świecie producentów. Oczywiście w grę wchodziło (i wciąż wchodzi) ryzyko związane z dodatkowymi, wysokimi opłatami, z którymi wiąże się sprowadzanie elektroniki z Azji, jednak wiele osób uznało, że warto spróbować. W niektórych przypadkach opłat udaje się z różnych powodów uniknąć.Xiaomi Mi 2Ostatecznie sprzedaż modelu Xiaomi Mi2 stanęła na ponad 15 milionach egzemplarzy. W dalszym podkręceniu wyników pomógł producentowi Mobicity – sieć sklepów sprzedających elektronikę na terenach wybranych krajów Europy, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii oraz Australii, która zaczęła nieoficjalnie (bez żadnej umowy z Xiaomi) sprzedawać także model Mi2.
Xiaomi swój sukces postanowiło oprzeć na modelu biznesowym zgoła odmiennym od tego co serwuje nam chociażby Samsung. Jak ów model wygląda? Xiaomi według zapewnień Lei Juna wycenia swoje smartfony na kwoty niewiele wyższe od wydatków poniesionych na ich skonstruowanie. Trudno temu zaprzeczyć – ceny słuchawek tego producenta często są niemal o połowę niższe od cen konkurencyjnych smartfonów o identycznej specyfikacji. Każdy model znajduje się w sprzedaży przez około 18 miesięcy, a modeli w ofercie jest tak naprawdę niewiele. Modelem tanim jest Redmi, dużym flagowcem Mi, a nieco większym, droższym i nieco bardziej wydajnym, Mi Note Pro. Jest też tani phablet Redmi Note dla zwolenników dużych smartfonów w niskiej cenie. Dla porównania Samsung sprzedaje bardzo dużo modeli, wycofując je ze sprzedaży często po kilku miesiącach i zastępując nowymi – to niesie ze sobą określone koszty, a także ryzyko, na które Xiaomi nie mogłoby sobie pozwolić. Xiaomi nie tylko sprzedaje swoje produkty niemal wyłącznie online (wyjątkiem stały się Indie, o czym później), ale nie inwestuje także w kosztowne kampanie reklamowe. Produkty są dla Chińczyków reklamą samą w sobie i kolosalne znaczenie ma marketing szeptany, mający miejsce choćby w sieciach społecznościowych.
Świetne wyniki sprzedaży dwóch pierwszych urządzeń sprawiły, że Xiaomi już w połowie roku 2012 było wyceniane na 4 miliardy dolarów. Firma zrównała się wtedy swoją wartością z… BlackBerry.
Xiaomi oszczędzało na wielu rzeczach, ale na pewno nie na jakości swoich urządzeń. Rezygnacja ze stworzenia sklepów stacjonarnych pozwoliła Chińczykom zgromadzić nieco kapitału i… zawitać na zupełnie nowym dla siebie rynku. W lutym 2013 roku Xiaomi zainicjowało sprzedaż poza kontynentalnymi Chinami, zaczynając od Hong Kongu i Taiwanu. Wtedy też podjęto decyzję o konieczności tworzenia urządzeń w jeszcze bardziej przystępnych cenach, dedykowanych dla osób mniej zamożnych. Tak narodził się pomysł na smartfona Hongmi, znanego w Polsce jako Redmi, którego zaprezentowano w lipcu i który stał się błyskawicznie przebojem, także w naszym kraju. Dlaczego? Zadecydowała o tym cena na poziomie zaledwie 129 dolarów oraz standardowo: niezłe parametry i atrakcyjny wygląd, połączony z należytym wykonaniem.Xiaomi RedmiW sierpniu roku 2013 świat obiegła informacja, która wielu wprawiła w osłupienie. Xiaomi udało się nie tylko wyprzedzić Apple w ilości dostaw urządzeń na rynku chińskim, ale także pozyskać bardzo cennego pracownika. W tym właśnie miesiącu do zespołu Xiaomi dołączył Hugo Barra, który pracował wcześniej dla Google i był… wiceprezesem Androida. To był dla wszystkich jasny sygnał, że Barra dołączył do zwycięskiej drużyny i sukces Xiaomi jest czymś nieuniknionym.Hugo Barra XiaomiWrzesień 2013 roku obrodził w wiele wydarzeń, które zadecydowały o dalszym sukcesie marki.
Najpierw, 5 września 2013 roku CEO Xiaomi poinformował światowe media o zamiarze stworzenia 47-calowego telewizora Smart TV marki Xiaomi, który wykorzystywałby technologię 3D oraz system operacyjny Android. Za jego produkcję odpowiadać miał jeden z partnerów Sony – tajwańska firma Wistron Corporation. Xiaomi swoją decyzję argumentowało chęcią postawienia na jakość, którą firma istotnie dostarczyła dokładnie rok później w postaci Mi TV, który zaskakiwał świetnym wyglądem, możliwościami (rozdzielczość 4K!) oraz śmiesznie niską jak na swoją specyfikację ceną (około 650 dolarów).Podczas tego samego wydarzenia zaprezentowano smartfona Xiaomi Mi3, który po dziś dzień jest bardzo chętnie kupowanym urządzeniem. Do sprzedaży trafiły dwie jego wersje – pierwsza, wyposażona w układ Qualcomma, Snaprdragon 800 oraz druga, wykorzystująca platformę Nvidia Tegra 4. Mi3 przez wielu uznawany jest za najładniejszego ze smartfonów z serii Mi. Patrząc na niego trudno się dziwić takim opiniom.Xiaomi Mi 3Rok 2013 Xiaomi kończyło podwajając swoje zyski wobec roku poprzedzającego. Firmę okrzyknięto piątym największym sprzedawcom smartfonem na rynku chińskim – w samym tylko roku 2013 Xiaomi sprzedało blisko 19 milionów swoich urządzeń. Ten wynik był jednak niczym w porównaniu do tego, co działo się w roku 2014, w którego pierwszej tylko połowie, sprzedało się aż 26,1 miliona słuchawek tego producenta.
Marzec 2014 roku przyniósł ekspansję na zupełnie nowy rynek. Krajem, który obrano sobie za cel był Singapur. Dalej było już z górki – majowe wejście na rynek malezyjski, czerwcowe na filipiński, lipcowe na ogromny rynek indyjski i sierpniowe na rynek indonezyjski.
W międzyczasie, tuż po lutowej premierze Redmi i marcowej Mi 3, Xiaomi przedstawiło swój pierwszy tablet o nazwie MiPad. Ten mimo atrakcyjnej ceny cieszył się poza Chinami umiarkowanym powodzeniem z racji braku łączności WiFi. Xiaomi MiPadTak czy inaczej, Xiaomi kontynuowało passę sukcesu. Dość powiedzieć, że cały nakład Xiaomi Mi3 w Singapurze wyprzedał się w sklepach internetowych w ciągu 2 minut od rozpoczęcia jego sprzedaży. Równie sporym powodzeniem cieszyła się sprzedaż taniego Redmi, która doprowadziła do zapowiedzi jego następcy – taniego Redmi Note, czyli smartfona Redmi z dużym ekranem. Zaprezentowane 17 marca 2014 urządzenie było chyba jednym z najczęściej sprowadzanych do polski smartfonów. Do sprzedaży 19 marca 2014 roku trafiły dwie wersje phabletu Redmi Note – jedna z 1 GB RAMu i 8 GB pamięci wewnętrznej, druga natomiast uzbrojona w 2 GB pamięci RAM oraz 16 GB przestrzeni na dane. Oba sprzedawane były oficjalnie wyłącznie przez aplikację mobilną Tencent.
#break#
W kwietniu 2014 roku Xiaomi poszło za ciosem, decydując się na jeden z niewielu kosztownych zakupów. Chiński producent wszedł w posiadanie domeny mi.com za kwotę 3,6 miliona dolarów, która zastąpiła xiaomi.com.W drugim kwartale roku 2014 Xiaomi miało już 14% udziałów na chińskim rynku smartfonów. Dostarczenie 15 milionów słuchawek sprawiło, że producent wyprzedził nawet Samsunga, legitymującego się wynikiem na poziomie ok. 13 milionów telefonów.  Do lipca 2014 roku, przez 4 lata od debiutu, Xiaomi sprzedało łącznie 57,36 miliona smartfonów, sprzedając je oficjalnie jedynie na kilku światowych rynkach.To właśnie w lipcu Xiaomi zaprezentowało swoje kolejne urządzenia. Oprócz wyczekiwanego Xiaomi Mi4, który po raz kolejny został gorąco przyjęty (choć tutaj krytycy wytykali obudowę gorszą niż w modelu Mi3), zaprezentowano także opaskę sportowa Mi Band, kosztująca zaledwie 25 dolarów, inteligentną wagę elektroniczną, telewizor Mi TV2 oraz towarzyszący mu Soundbar.

Światowe dane dot. sprzedaży, dostaw i udziałów na rynkach z trzeciego kwartału roku 2014

W październiku 2014 roku premierze gadżetów, które mogą zarządzać pracą tzw. „Inteligentnego domu” towarzyszyła afera związana z ochroną danych osobowych. W wyniku licznych kontrowersji Xiaomi zdecydowało, że dane klientów zagranicznych nie będą przechowywane na serwerach w Pekinie, a na tych poza granicami Państwa Środka.Klimatyzacja XiaomiKoniec roku był jeszcze bardziej burzliwy i zaoferował właścicielom Xiaomi kolosalną huśtawkę nastrojów. W listopadowej 24-godzinnej promocji Xiaomi za pośrednictwem swojej strony internetowej sprzedało… 1,2 miliona smartfonów. Łączny zysk ze sprzedanych wtedy urządzeń wynosił imponujące 163 miliony dolarów! W grudniu Xiaomi zdążyło zaprezentować kolejne produkty – inteligentny odświeżacz powietrza oraz klimatyzację, po czym kilka dni później… przegrało proces patentowy z firmą Ericsson. W wyniku orzeczenia sądu Xiaomi musiało wycofać się ze sprzedaży urządzeń na terenie Indii – państwa zamieszkiwanego przez 1,25 miliarda potencjalnych konsumentów. W wyniku apelacji zakaz ten jednak błyskawicznie zniesiono.m
W styczniu 2015 roku świat obiegła wiadomość, że w samym tylko 2014 roku Xiaomi sprzedało 61,12 miliona swoich telefonów. Kolosalny sukces, jeśli weźmiemy pod uwagę, że smartfonów tych nie dało się przez długi czas kupić w sklepach detalicznych (pomijając Indie, ostatnio także Filipiny). Wtedy też, na samym początku roku Xiaomi załatało pewnego rodzaju lukę w swojej ofercie, prezentując Xiaomi Note, czyli smartfon z dużym ekranem w wersji premium. W sprzedaży obecnie jest także jego ulepszona i droższa wersja – Xiaomi Note Pro, którą nabędziemy za około 2500 złotych. Producent dał się wtedy też wyprzedzić Apple jeśli chodzi o sprzedaż smartfonów w Chinach.
Imponujący rekord sprzedaży smartfonów z 2014 roku został poprawiony 6 kwietnia 2015 roku podczas 24-godzinnej wyprzedaży zorganizowanej z okazji 5-lecia istnienia firmy. Sprzedano 2 112 010 smartfonów, co pozwoliło producentowi trafić do Księgi Rekordów Guinessa.Kilkanaście dni później Xiaomi nabyło… Segwaya – podobno dla patentów i możliwości korzystania z nowej marki. Owocem przejęcia jest zaprezentowany niedawno Ninebot Mini, czyli mniejszy i przystępny cenowo odpowiednik popularnego Segwaya.Ninebot miniW kwietniu 2015 roku, po raz pierwszy w historii marki, produkty Xiaomi trafiły do oficjalnej sprzedaży w sklepach stacjonarnych w wyniku umowy z siecią Flipkart. Stało się tak jednak wyłącznie na terenie Indii. 23 kwietnia Xiaomi zapragnęło po raz kolejny pokazać jak ważny dla producenta jest rynek indyjski. Wtedy też odbyła się pierwsza w historii marki konferencja zapowiadająca nowy produkt, mająca miejsce poza granicami Chin. Zaprezentowano na niej Mi 4i, który to miał trafić do sprzedaży najpierw właśnie w Indiach. Prezentacji smartfona towarzyszyła ogólnoświatowa premiera opaski sportowej Mi Band. Okazało się, że Xiaomi nie wytrzymało długo i już w czerwcu otworzyło swoje pierwsze sklepy stacjonarne na Filipinach oraz ogłosiło, że wkrótce otworzy takie punkty na terenie Chin.Xiaomi Mi BandWkrótce potem, w lipcu 2015 roku Xiaomi ogłosiło ekspansję marki na pierwszy rynek pozaazjatycki. Za cel producent wybrał sobie Brazylię, gdzie przy okazji postanowił składać najnowszą wersję swojego taniego smartfona – model Redmi 2. To pierwsza fabryka Xiaomi znajdująca się poza terytorium Chin. Miesiąc później podjęto decyzję o rozpoczęciu produkcji Redmi 2 Prime w Indiach.Redmi 2 PrimeObecnie Xiaomi, którego wartość wycenia się na około 50 miliardów dolarów jest jedną z najdroższych firm technologicznych na świecie, będących wciąż w prywatnych rękach. Zatrudnia obecnie ok. 8000 pracowników i może pochwalić się bardzo dużym przychodem, ale dzięki specyficznemu modelowi biznesowemu faktyczne zyski nie są zbyt duże. Dla przykładu: w 2013 roku dochód ze sprzedaży opiewał na 4,3 miliarda dolarów, a faktyczny zysk na 56 milionów dolarów. W 2014 roku Xiaomi wykazało dochód ze sprzedaży na poziomie 11,97 miliarda dolarów, ale danych na temat faktycznego zysku nie znaleźliśmy.
Spora grupa osób zarzuca Xiaomi „odtwarzanie” pomysłów innych marek. Być może Lei Jun zachowuje się na pokazach nowych produktów jak Steve Jobs, podobnie się ubiera i prowadzi w podobnym stylu konferencje, a niektóre produkty Xiaomi mogą do pewnego stopnia przypominać iPhone’y, ale… czy to ma jakiekolwiek znaczenie z punktu widzenia konsumentów? Od rozstrzygania kwestii legalnych są przecież sądy, a inspiracja nie jest przecież niczym złym, prawda?Smartfony Xiaomi trudno jest nazywać podróbkami czegokolwiek – one nie udają czegoś czym nie są – ich jakość mówi sama za siebie, podobnie jak ich popularność, no a ceny… Cóż, tutaj nie płacimy za “prestiżową” nazwę, ale za produkt, który jest faktycznie warty każdej wydanej na niego złotówki. Co ciekawe głosy o “podrabianiu” dorobku innych marek podnoszą przeważnie osoby wielbiące firmę, która przywłaszczyła sobie stworzenie tabletu (pamiętajcie, że to Microsoft był pierwszy) i uzurpuje sobie tytuł technologicznego innowatora, którym, cóż, nie jest. W obecnych czasach spory patentowe i przepychanki pomiędzy koncernami są jednak codziennością i zarzuty są kierowane przecież nie tylko w stronę Xiaomi. Wiemy przecież doskonale, że gdy komuś idzie zbyt dobrze trzeba znaleźć na niego haka, prawda? Xiaomi to z resztą nie tylko smartfony, więc starajmy się spoglądać ponad krytykę jednej tylko linii prodktów – firma co rusz prezentuje nowe, ciekawe urządzenia i mamy nadzieję, że jeszcze nie jeden raz nas pozytywnie zaskoczy.