Twórcy gier przeciwko archiwizacji kultowych gier wieloosobowych

W grudniu Biuro Praw Autorskich Stanów Zjednoczonych (US Copyright Office) rozważało wprowadzenie regulacji, która pozwalałaby muzeom, bibliotekom i archiwom na „konserwację i przechowywanie” porzuconych wieloosobowych gier online, takich jak City of Heroes i EverQuest. Takie zwolnienie z przestrzegania ustawy DMCA pozwalałoby konserwatorom na omijanie zabezpieczeń DRM i uruchamianie wspomnianych tytułów na własnych serwerach. Dotychczas ustawa zawierała wyjątki dotyczące konserwacji gier, ale nie takie jak te wymienione wyżej.
Jak się okazuje, w tym tygodniu członkowie Entertainment Software Association (ESA), której członkami są Electronic Arts, Nintendo, Ubisoft i inni deweloperzy, wystąpili przeciwko temu zwolnieniu. Podstawą sprzeciwu ma być sekcja 107. ustawy DMCA, którą propozycja by naruszała.
Sekcja 107. dotyczy polityki „uczciwego korzystania” z dzieł objętych prawami autorskimi. Do czynników, które są brane w niej pod uwagę, należy to, czy materiał chroniony prawem autorskim jest używany komercyjnie. ESA twierdzi, że skoro The MADE (Muzeum Sztuki i Rozrywki Cyfrowej przechowuje stare gry i pobiera od odwiedzających za dostęp do nich opłatę w wysokości 10 dolarów, korzysta z własności intelektualnej w sposób komercyjny. To The MADE zaproponowało, aby rozszerzyć zakres wyjątków w ustawie DMCA.
Ten argument jest całkiem dobry, ale ESA zapomina o pewnym poważnym problemie. Mamy na myśli to, że bez wprowadzenia omawianego wyjątku stare gry online po prostu przepadną, ponieważ nie są chronione przez ich twórców. Te tytuły zostały porzucone ze względu na koszty utrzymywania ich serwerów w stosunku do generowanych przychodów.
Firmy zajmujące się tworzeniem gier twierdzą, że taka konserwacja nie jest „konieczna”. Dlaczego? Jak powód przedsiębiorstwa podają wzrost popularności „retro gamingu”.
„ESA podkreśla również, że jej członkowie już teraz starają się przywracać do życia starsze gry.” – donosi TorrentFreak – „Istnieje dynamiczny i rozwijający się rynek gier ‘retro’, do serwowania których firmy są zmotywowane.”
Ten argument wydaje się natomiast co najwyżej słaby. Równie niewiele sensu posiada inny, zgodnie z którym archiwizowane gry miałby stanowić konkurencję dla współczesnych tytułów. Ale zaraz, zaraz – przecież udostępniona w Internecie przeglądarkowa wersja oryginalnego Dooma miała zerowy wpływ na sprzedaż Dooma z 2016 roku.
Ciekawe, za którą ze stron opowie się Biuro Praw Autorskich USA. Założę się, że jednak za stroną graczy i muzeów.

Źródło:TorrentFreak