Test e-czytników: PocketBook Basic 613 i Prestigio Nobile PER3474B

  • PocketBook Basic 613
  • Prestigio Nobile PER3474B

Jakkolwiek są to urządzenia stworzone z myślą o tym samym przeznaczeniu; mają służyć jako czytniki książek, tak różnic między nimi jest mnóstwo. Zacznę od podstawowej: PocketBook Basic 613 został wyposażony w ekran typu E-Ink, podczas gdy czytnik Prestigio działa już w oparciu o standardowy panel LCD. Test będzie więc o tyle ciekawy, że na jego przykładzie poznacie różnice pomiędzy tymi technologiami z punktu widzenia zapalonego mola książkowego. Nie będzie chyba dla nikogo szczególnie dużym spoilerem jeżeli już teraz dopowiem, że ekran LCD w starciu z – pozornie – „zacofanym” E-Inkiem wypada po prostu fatalnie. Po więcej konkretów zachęcam do przeczytania artykułu.
Na ostatniej stronie znajdziecie porównanie ekranów E-Ink Vizplex, E-Ink Pearl i LCD – sami sprawdźcie, na którym najlepiej się czyta.

PocketBook Basic 613 – tani, a dobry. Serio!

W teście pierwszeństwa postanowiłem ustąpić e-czytnikowi PocketBook Basic 613. Jest to urządzenie z dość niskiej półki, a zatem nie spodziewałem się po nim zbyt wiele. Niemniej – co mogę już teraz zdradzić – pozytywnie się zaskoczyłem.
Pozytywne wrażenia z użytkowania e-czytnika rozpoczęły się właściwie już na samym początku naszej „znajomości”. Zanim jednak wyjaśnię dlaczego, pokrótce naświetle Wam moje oczekiwania względem e-czytników (a segmentem tych urządzeń interesuje się od dawna). Moim zdaniem e-czytnik powinien być dopracowany przede wszystkim pod dwoma względami. Pierwszym z nich – i najważniejszym – jest ekran, a konkretnie jego jakość, kontrast wyświetlanego obrazu itp. Drugim natomiast jest wykonanie – e-czytnik powinien być lekki i poręczny, a do tego solidny. Na dalszym planie stawiam szereg funkcji, którymi wielu producentów pragnie wzbogacić e-czytniki, a tym samym upodobnić je – moim zdaniem niepotrzebnie – do tabletów.

W przypadku PocketBooka Basic dość szybko zdałem sobie sprawę, że drugi wymóg jest spełniony bez zarzutu. Urządzenie jest bardzo lekkie (waży zaledwie 180 g) i znakomicie leży w dłoni. Jakość wykonania i spasowanie materiałów nie pozostawia właściwie niczego do życzenia – jest tak, jak być powinno. Na słowa pochwały zasługuje też ergonomia – zestaw klawiszy i ich umiejscowienie, a także faktura tylnej części obudowy, zostały dobrze przemyślane.
Frontowy panel zajmuje 6-calowy ekran (800 x 600 pikseli) wykonany w technologii E-Ink Vizplex. Pod nim znajduje się zbiór przycisków, z czego dwa zewnętrzne, ze strzałkami, służą „przewracaniu stron” ebooka, a wewnątrz znajduje się czterokierunkowy krzyżak z wielofunkcyjnym przyciskiem wewnątrz. Ukształtowanie i ułożenie klawiszy zapewnia wystarczający komfort zarówno w trakcie czytania, jak i nawigowania po interfejsie. Wspominam o tym, bo z mojego doświadczenia wynika, że cechy te wcale nie są standardem wśród urządzeń tego typu, a tym bardziej tej klasy.
Na dolnej krawędzi e-czytnika znajdziemy slot na karty microSD, wejście microUSB, szczelinę z przyciskiem „reset” (ani razu nie musiałem z niego korzystać) oraz przycisk do odblokowywania ekranu.

Już na pierwszy rzut oka widać w tym opisie pewne – pozorne – braki. Nie wspomniano w końcu ani słowa o obecności wejścia słuchawkowego, umiejscowieniu głośników, czy przycisków do regulacji głośności lub przełączniku on/off sieci bezprzewodowej. Powód jest prosty – ten model PocketBooka, co zresztą nazwa wskazuje, jest stosunkowo prosty i wyposażono go jedynie w podstawowe funkcje. Niemożliwe jest więc odtwarzanie na nim audiobooków, łączenie się z Siecią, a o podświetleniu ekranu, czy panelu dotykowym możemy tym bardziej zapomnieć. Swoją drogą kwestionowałbym niezbędność tych dodatków w innych modelach, ale to jest już inny temat.

PocketBook Basic – do czytania książek (i niczego poza tym)
Sprawę postawmy jasno – PocketBook Basic 613 nie jest multimedialnym kombajnem i służy właściwie wyłącznie odtwarzaniu ebooków, co bynajmniej nie stanowi żadnej wady. Z e-książkami czytnik radzi sobie za to całkiem dobrze. Przede wszystkim zakres obsługiwanych formatów jest odpowiedni i obejmuje nie tylko standard (MOBI, EPUB, itd.), ale i pliki pakietu biurowego oraz PDF-y. Te ostatnie nie są wprawdzie mocną stroną, ale do tego jeszcze wrócimy.
Ebooki można przechowywać zarówno w pamięci wewnętrznej (2 GB), jak i na kartach microSD. W trakcie czytania możliwe jest zarówno wykonywanie notatek (czytaj: zaznaczanie do zapamiętania w pamięci urządzenia fragmentów tekstu) oraz tworzenie zakładek (odnośników do stron, opcja przydatna dla studentów i uczniów). Do tego możliwe jest zmienianie parametrów tekstu (czcionek, marginesów, interlinii i wielu innych) oraz orientacji obrazu. Wprawdzie PocketBook Basic nie został wyposażony w żaden czujnik położenia, tak z poziomu interfejsu zmiany orientacji można dokonać równie szybko. Generalnie do spektrum możliwości powiązanych z odtwarzaniem ebooków nie można się przyczepić. Oprogramowanie zapewnia wszystkie podstawowe (i nie tylko podstawowe) funkcje.

Działanie tego e-czytnika nie jest jednak pozbawione wad. Przede wszystkim stosunkowo długo trwa proces uruchamiania. W dodatku w odróżnieniu od większości modeli konkurencji, ten po ustalonym czasie braku aktywności, zupełnie się wyłącza. Chociażby Kindle przechodzi jedynie w stan uśpienia, z którego bardzo szybko można go wybudzić. Sam system nie działa również tak płynnie, jak można by tego oczekiwać. 800-megahercowy procesor i 128 MB RAM-u stosunkowo ociężale radzi sobie z wczytywaniem większych plików, ale i odświeżaniem ekranu.
E-papier w akcji – jak się czyta?
Niezależnie od tego wszystkiego, najważniejsze w e-czytniku jest odtwarzanie ebooków, a co z tym się wiąże – jakość wyświetlanego obrazu. Zacznijmy od tego, że powłoka ekranu PocketBooka jest – co akurat nie stanowi żadnej nowości – matowa, a zatem możliwe jest czytanie nawet przy silnym oświetleniu. Muszę jednak przyznać, że technologia E-Ink Vizplex jest już stosunkowo przestarzała, a różnica między nowszymi panelami typu Pearl jest kolosalna. Kontrast obrazu testowanego PocketBooka jest bardzo niski i osoby ze słabym wzrokiem będą na to mocno narzekały. Niemniej najważniejsze cechy e-papieru, mimo tego, wciąż pozostają aktualne. Czytanie nie męczy oczu, a tekst przypomina wydruk na papierze (dokonany resztką tuszu…). Zadowalające jest za to zagęszczenie pikseli (ppi).

Plik PDF w orientacji horyzontalnej

Jeżeli zakładacie, że będziecie czytać wyłącznie w warunkach dobrego oświetlenia (na zewnątrz lub przy lampce), to słaba jakość obrazu nie powinna być szczególnie uciążliwa. Problem pojawia się jednak w przypadku PDF-ów, które są skalowane do powierzchni ekranu (zdjęcie powyżej). Zmieszczenie kartki A4 na przekątnej 6” sprawia, że tekst staje się nieczytelny, a litery bardzo małe. Tylko częściowo sytuację ratuje zmiana orientacji ekranu oraz możliwość „przycięcia” marginesów. Wciąż jednak odtwarzanie PDF-ów na tym czytniku zaliczyłbym do ostateczności.
Na ostatniej stronie znajdziecie porównanie ekranów: E-Ink Vizplex kontra E-Ink Pearl kontra LCD. Mam nadzieję, że w wymowny sposób umożliwi Wam ono wybór przyszłego e-czytnika.

Standardowy ebook (MOBI)

Powracając już jednak do PocketBooka; ciekawostkę stanowi fakt, że okno główne, wyświetlające otworzonego ebooka, przedstawia stosunkowo dużo informacji. Oprócz treści książki, w dolnym pasku znajdziemy także informacje o dacie, godzinie, poziomie naładowania baterii oraz numerze bieżącej strony i ilości wszystkich stron. Dla wyjadacza czytników firmy Amazon ten fakt stanowi miłą niespodziankę. Kindle wyświetla bowiem jedynie procent ukończenia czytanego ebooka.
Podsumowanie
PocketBook Basic 613 na aukcjach internetowych można dostać już od ok. 340 zł. Jeżeli dysponujecie sztywnym budżetem w wysokości zbliżonej do tej kwoty, to w tej cenie prawdopodobnie nie znajdziecie niczego lepszego. Zalecam jednak, by zainwestować dodatkowe 50-100 zł i poszukać e-czytnika z ekranem typu E-Ink Pearl. Wasze zadowolenie z czytania i użytkowania będzie nieporównywalnie wyższe.
Jeżeli jednak zdecydujecie się na Basic 613, to możecie liczyć na bezproblemowe i stabilne działanie, solidne wykonanie, wystarczający zakres funkcji oraz długi czas pracy na baterii (8 tys. odświeżeń ekranu). Odczuwalną wadą z punktu widzenia osoby, która nie ma porównania do innych modeli, będzie jedynie stosunkowo powolne działanie i wykluczenie komfortowego czytania większości PDF-ów.
Wady:

  • Ekran E-Ink Vizplex
  • Powolne działanie
  • Odtwarzanie PDF-ów
  • Cena

Zalety:

  • Solidne wykonanie i ergonomia pracy
  • Prostota obsługi i niezawodność działania
  • Wsparcie wielu formatów plików
  • Długi czas pracy na baterii

Ocena ogólna: 3/5


#break#

Prestigio Nobile PER3474B – e-czytnik, który e-czytnikiem nie jest
Drugim testowanym przeze mnie urządzeniem był „e-czytnik” firmy Prestigio. Nie bez kozery w ostatnim zdaniu posłużyłem się cudzysłowem określając przynależność modelu Nobile PER3474B do grona e-czytników. W Sieci nie znajdziemy wprawdzie bezspornej definicji tego terminu i wielu, w tym marketingowcy firmy Prestigio, do tej kategorii dowolnie przypisuje urządzenia, które po prostu powstały z myślą o ebookach. Ja jednak nie do końca się z tym zgadzam. Moim zdaniem, a z nim też zgadzać się nie musicie, mianem e-czytników powinny być określane jedynie te gadżety, które przede wszystkim są wyposażone w ekrany typu E-Ink. Zdania tego będę bronił z tym większym zapałem po teście urządzenia Prestigio Nobile PER3474B, które do czytania książek, mimo szczerych intencji producenta, po prostu się nie nadaje. Zacznijmy jednak od początku.

Pierwsze wrażenia
Będę z Wami zupełnie szczery – nie do końca odrobiłem swoją pracę domową przed przystąpieniem do testu. Nie wiedziałem czego tak naprawdę mogę się spodziewać i pod jakim kątem testować ten sprzęt. Sprawa jednak szybko stała się jasna po wyjęciu urządzenia z pudełka.
Czytnik został wyposażony w siedmiocalowy ekran (rozdzielczość 800 x 480 pikseli), który stanowi dominantę frontowego panelu. Z zewnątrz urządzenie przypomina po prostu tablet internetowy, a różnica przejawia się pod względem ilości i rodzaju przycisków (no dobra, różnic jest znacznie więcej, ale o tym nieco później). Z prawej strony ekranu umiejscowiono dwa przyciski kierunkowe, które służą nie tylko do zmiany strony ebooka, ale i nawigacji w interfejsie. Należy bowiem zauważyć, że wyświetlacz czytnika nie jest dotykowy. Pod ekranem znalazło się natomiast miejsce na szereg klawiszy funkcyjnych. Idąc od lewej, ich funkcje są następujące:

  • Lupa – służy przede wszystkim zmianie czcionki tekstu.
  • Strzałka – cofanie do poprzedniego okna.
  • M – klawisz potwierdzający wybór danej opcji/ikony.
  • Play/pauza – uruchamianie i zatrzymywanie multimediów, zmiana orientacji wyświetlanego obrazu.
  • Klawisz uruchamiania.

Na dolnej krawędzi znajdziemy natomiast standardowego jacka 3.5 mm, slot na karty microSD, szczelinę z mikrofonem, wejście miniUSB, wejście na ładowarkę, przycisk do uruchamiania. Z tyłu umiejscowiono jedynie logo producenta i kratkę skrywającą głośniki stereo.

Co rzuca się w oczy jeszcze przed uruchomieniem czytnika – ekran ma matową powłokę, co teoretycznie i praktycznie jest pozytywną właściwością. Dalej: urządzenie jest naprawdę lekkie i dobrze leży w dłoni (waży ok. 280 g), a w dodatku jest solidnie wykonane, chociaż materiały już na pierwsze odczucie wydają się nie najwyższych lotów. Liczy się jednak dobre ich spasowanie, które z pewnością zapewni komfort psychiczny użytkownika.
Dalej jest już gorzej
Jak sami widzicie, pierwsze wrażenia z użytkowania czytnika są całkiem pozytywne. Gorzej jest jednak, gdy zmusi się go do spełniania swoich funkcji. Uruchamianie nie trwa wprawdzie zbyt długo, ale już w trakcie tych kilku sekund możliwe jest wychwycenie co najmniej kilku poważnych wad sprzętu, a konkretnie jego ekranu.

Ptasia grypa jak nic – zwierzaki wyglądają bardzo niewyraźnie

Wyświetlacz jest mizerny. Tak delikatne określenie „przeszło mi przez klawiaturę” dopiero po kilku dniach, gdy zdążyłem ochłonąć i opanować swoje pierwsze niezadowolenie. Kolejność opisywanych wad jest przypadkowa, w gruncie rzeczy dalej ciężko jest mi stwierdzić, co tak naprawdę było najgorsze. O miano lidera walczą: rażąco nierównomierne rozświetlenie powierzchni ekranu, rozdzielczość, która pozwala zliczać piksele i w końcu kąty widoczności. Kąty widoczności są na tyle słabe, że wystarczy naprawdę drobna zmiana ułożenia czytnika, by zupełnie zmienić kolorystykę obrazu. Można jednak powiedzieć, że to i tak nie gra większej roli w przypadku czytania książek. Zgoda. Nierównomierne oświetlenie męczy jednak wzrok z każdą minutą, a czcionki za sprawą niewielkiego zagęszczenia pikseli nie są należycie czytelne. A to już przeszkadza.

Zakres wyświetlanych barw jest doprawdy imponujący…

Ni to e-czytnik, ni tablet
Być może zastanawiacie się, dlaczego wciąż określam Prestigio Nobile PER3474B mianem „czytnika”, skoro tak mocno się temu sprzeciwiłem w pierwszym akapicie. Czy nie byłoby odpowiedniej pisać „tablet”? Byłoby to jednak jeszcze większe przekłamanie.
Przede wszystkim urządzenie nie zostało wyposażono w żaden popularny, otwarty system operacyjny (np. Androida). Preinstalowany autorski system dzieła jednak również w oparciu o architekturę ARM (na pokładzie znajdziemy jednostkę Cortex A9). Pomijając nawet kwestię OS-u, to Prestigio Nobile PER3474B nie został wyposażony w żaden moduł komunikacji bezprzewodowej (nawet Wi-Fi). Sami więc widzicie, jak bardzo ograniczone możliwości posiada urządzenie. Pozwala ono właściwie jedynie odtwarzać ebooki w różnych formatach, aczkolwiek i tego nie robi w sposób należyty. Brakuje wsparcie m.in. dla plików pakietu biurowego.

O ile w przypadku tabletu, nawet z najniższej półki, wymienienie wszystkich funkcji byłoby praktycznie niemożliwe, tak tutaj ich katalog jest hermetycznie zamknięty i obejmuje:

  • Odtwarzanie ebooków (m.in. PDF/EPUB/MOBI)
  • Odtwarzanie audiobooków i innych plików muzycznych (jest jack, są głośniki)
  • Przeglądanie zdjęć
  • Odtwarzanie filmów (w tym: FLV, RMVB, MPG, 3GP i AVI)
  • Nagrywanie ścieżek audio/notatek głosowych (wbudowany mikrofon i funkcja dyktafonu)
  • Słuchanie radia
  • Wgląd w kalendarz i zegar
  • Kalkulator
  • Tetris – jest to jedyna gra

Jak sami widzicie, urządzenie to faktycznie służy właściwie jedynie do czytania książek. Pytanie: jak się w takim razie w tym sprawdza?
Bierzemy się za czytanie
Czytanie na ekranie typu LCD nie jest niczym przyjemnym. Być może mam zbyt surowe podejście do tej sprawy, ale – co już wspominałem – od dobrych kilku lat korzystam z e-czytników Kindle z ekranem typu E-Ink.
Sprawa podstawowa – czytanie przy użyciu urządzenia Prestigio jest męczące nie tylko ze względu na specyfikę ekranów typu LCD, które do długich posiedzeń nad lekturą zwyczajnie nie zostały stworzone. Już po kilku minutach czytania pojawia się uporczywy ból głowy i oczu. W tym przypadku dodatkowo męczy fakt, że czcionki są mało czytelne. Wpływa na to zarówno niska rozdzielczość (a raczej niskie zagęszczenie pikseli – 133 ppi) oraz bardzo nierównomierne rozświetlenie ekranu. Do tego częstym zjawiskiem jest „zlewanie się” liter przy zmianie ich wielkości na mniejszą niż domyślna, a regulacji chociażby jasności obrazu można dokonać jedynie z poziomu menu ustawień, do którego droga jest naprawdę długa, zwłaszcza biorąc pod uwagę nietypową i po prostu niewygodną obsługę klawiszami kierunkowymi. Niemniej Prestigio ma pewien as w rękawie.

E-czytniki z e-papierowymi ekranami sprawdzają się, gdy w grę wchodzi czytanie powieści i innych form ebooków z jednolitym tekstem, bez obrazków, wykresów i tabel. Niemniej podręczniki naukowe i czasopisma w PDF-ach, komiksy, pozostają już daleko poza ich realną użytecznością. W tych obszarach o wiele lepiej sprawdzają się ekrany LCD zastosowane w tabletach lub właśnie testowanym czytniku. Ten z PDF-ami radzi sobie całkiem nieźle. Producent zadbał o możliwość skalowania stron do wybranej krawędzi (np. można ustalić, że na ekranie ma być wyświetlany PDF na całą szerokość), co jest dodatkowo użyteczne, gdy korzysta się z horyzontalnej orientacji ekranu (tę zmienia się za pomocą klawisza; brak wbudowanych czujników). Kwestię szybkości wczytywania obrazów i poszczególnych stron pominę; przypominam, że jest to sprzęt za niespełna 200 zł. Działać – działa.

Podsumowanie – warto, czy nie warto?
Będąc zupełnie szczerym i nieco bezwzględnym – testowany „e-czytnik” (tak, dalej się upieram przy swoim) Prestigio ciężko jest mi polecić właściwie komukolwiek. Urządzenie to nie sprawdza się w swoim przeznaczeniu w sposób choćby poprawny. Jakość wyświetlacza odbiega od jakichkolwiek standardów, do których zdążyliśmy już przywyknąć za sprawą smartfonów i tabletów. Jest źle. Urządzenie nie sprawdza się w roli odtwarzacza multimediów; piksele można liczyć zarówno w filmach, jak i na zdjęciach. Jakość dźwięku dobiegającego ze słuchawek jest mizerna. Funkcje te stanowią jednak jedynie uzupełnienie całości. Owa „całość” ma opierać się na odtwarzaniu ebooków. Tutaj jednak wcale nie jest lepiej. Brakuje obsługi wielu podstawowych formatów, a sama myśl czytania na tym ustrojstwie – dajmy na to – 900-stronicowej powieści z cyklu „Pieśń lodu i ognia” George’a R. R. Martina, powoduje u mnie ból głowy i zrezygnowanie. Urządzenie sprawdzi się właściwie jedynie w przypadku palącej konieczności odtwarzania ebooków w formacie PDF-ów. Akurat na studiach z takich korzystałem najczęściej, a zatem zakładam, że w gronie żaków znajdą się amatorzy tego typu sprzętu. Im – mocno na upartego i trochę z wyrzutami sumienia – mogę polecić Prestigio Nobile PER3474B jednak pod jednym warunkiem: obiecajcie, że od tego urządzenia nie będziecie wymagać zbyt wiele. Podkreślam jednak, że jest to rekomendacja, w którą sam do końca nie wierzę.
Zalety:

  • Lekka, zgrabna i dobrze wykonana obudowa
  • Możliwość odtwarzania audiobooków (nie każdy e-czytnik to potrafi)
  • Stosunkowo długa praca na baterii
  • Stosunkowo płynna praca interfejsu
  • Cena

Wady:

  • Kiepski ekran,
  • Brak obsługi przydatnych formatów,
  • Ograniczone możliwości,
  • Niewygodna obsługa interfejsu za sprawą klawiszy kierunkowych i zbyt wielu klawiszy funkcyjnych
  • Brak dostępu do Sieci,
  • Męczące wzrok czytanie

Ocena ogólna: 2/5

#break#
E-Ink Pearl kontra E-Ink Vizplex kontra LCD – na czym najlepiej czytać?
Teoretycznie na powyższe pytanie każdy zna odpowiedź. Do czytania przeznaczone są ekranu typu e-paper i z tym chyba nikt szczególnie zażarcie kłócić się nie będzie. Nie każdy jednak ma świadomość tego, że w obszarze technologii E-Ink występują spore rozbieżności. Pisząc krótko: e-czytnik e-czytnikowi nie jest równy, nawet jeżeli z pozoru mają bardzo zbliżoną specyfikację.
Poniżej znajdziecie porównanie trzech typów ekranów.
Zestawienie dokonano w oparciu o urządzenia:
 
 
 

  • Testowany Pocketbook Basic 613 – E-Ink Vizplex
  • Testowany Prestigio Nobile PER3474B
  • Oraz Kindle 3 / Kindle Keyboard
  •  
     
    Na pierwszy ogień weźmy e-czytniki z e-papierowymi ekranami. Już na pierwszy rzut oka widać przepaść pomiędzy dwiema technologiami – Pearl (po lewej) wygląda znacznie wyraźniej.

    A oto zdjęcie z bliska i z poprawniej uchwyconą ostrością:


    Z PDF-ami żaden e-czytnik nie radzi sobie należycie. Niemniej Kindle i w tym starciu wygrywa:

    A tutaj już trzej zawodnicy. Z daleka potężnej różnicy wprawdzie nie widać, ale trzeba zaznaczyć, że zdjęcie było wykonywane w idealnych warunkach do czytania. Wystarczy kilka promieni słońca, by zamienić ekran LCD w przyciemniane lustro.

    Na koniec najważniejsze zestawienie, w sporym przybliżeniu.

    Od lewej: LCD, w środku: E-Ink Pearl, po prawej: E-Ink Vizplex
    – co wybieracie?