Pocketbook 515 Mini – e-czytnik szyty na miarę

Testowany przeze mnie e-czytnik ma więcej zalet, niż powyżej wymieniono. Jest to urządzenie powstałe wyłącznie z myślą o odtwarzaniu ebooków, zachowano w nim prostotę i elegancję. Użytkownicy nie uświadczą dotykowego panelu ekranu, podświetlenia, czy nawet modułu łączności internetowej. Jest tylko to, co autentycznie przydaje się w trakcie czytania, a zatem zrezygnowano z ekstrawaganckich dodatków, podbijających jedynie cenę urządzenia. Jest ascetycznie, ale zarazem nie można narzekać na to, co w e-czytniku najważniejsze. Zacznijmy jednak od tego, co zawsze, czyli od specyfikacji technicznej.

  • Ekran: 5-calowy, E-Ink Vizplex
  • Rozdzielczość ekranu: 800 x 600 pikseli
  • Podświetlenie: NIE
  • Panel dotykowy: NIE
  • CPU: 1000 MHz
  • RAM: 256 MB
  • System: Linux 2.6.29
  • Przestrzeń na dane: 4 GB
  • Łączność i komunikacja: microUSB
  • Obsługiwane formaty: EPUB DRM, EPUB, PDF DRM, PDF, FB2, FB2.ZIP, TXT, DJVU, HTM, HTML, DOC, DOCX, RTF, CHM, TCR, PRC (MOBI)
  • Bateria: Litowo-jonowy akumulator :1000 mAh, (do 8000 odświeżeń ekranu)
  • Wymiary: 142,33 x 100,02 x 7,20 mm
  • Waga: 120 g (wg strony producenta)

Już pobieżna analiza powyższych parametrów daje trochę do myślenia. W modelu Mini producent zdecydował się zamontować w końcu całkiem mocne podzespoły; lepsze niż w dwukrotnie droższym Touch Lux, czy nawet flagowym Color Lux (który jednak okazał się nie być tak zaawansowany, jak tego się po nim oczekiwało). Sprawdźmy zatem, jak w praktyce wygląda użytkowanie tego malucha.

Pierwsze wrażenia
Wprawdzie miałem świadomość znaczenia słowa „Mini” w nazwie testowanego urządzenia, tak nie spodziewałem się, że 5-calowy ekran względem standardowych 6” zrobi aż tak sporą różnicę. Urządzenie po wyciągnięciu z pudełka sprawia wrażenie niezwykle drobnego, a co dalej nasuwa się na myśl: zbyt małego, by można na nim komfortowo czytać. Z czasem jednak odkryłem, że było to jedynie uprzedzenie wynikające z wielu lat przyzwyczajenia do 6-calowych modeli i mijało się ono z prawdą.
Wszystkie wymiary Pocketbooka 515 zostały zmniejszone i dopasowane do 5-calowego ekranu. Nie uświadczymy tu przesadnie szerokiej ramki bocznej, zbyt dużej wagi, czy grubości. Sami się zresztą przekonajcie, o ile mniejszy jest ten model od Touch Luksa, czyli typowego, pod względem wymiarów, przedstawiciela modeli 6-calowych.

Filigranowe wymiary idą w parze z równie niewielką wagą. 120 gramów czyni Pocketbooka 515 jednym z najlżejszych e-czytników na rynku. Dla porównania 6-calow Pocketbook Basic 613 – bo z nim powinniśmy bezpośrednio porównywać model Mini – waży już 180 gramów, czyli o połowę więcej. Dlaczego właśnie nalegam na zestawienie Mini z Basic 613? Obydwa urządzenia pod względem funkcji i osprzętu oferują niezbędne minimum – stworzone są wyłącznie do czytania i kosztują stosunkowo niewiele. Kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje jedynie, czy bardziej zadowoli was ekran o przekątnej pięciu czy sześciu cali. Do tego jednak jeszcze wrócimy.
Na sporą pochwałę zasługuje jakość wykonania Pocketbooka 515 Mini. Materiały są nieźle spasowane, plastiki nie trzeszczą, na co zdarzało mi się narzekać w przypadku testowania innych Pocketbooków. Wyraźnie jednak widać, że producent zdecydował się na pewno cięcia pod względem ergonomii pracy. Przede wszystkim obudowa nie jest pokrytą gumą. Niemniej i model ten należy do wyjątkowo lekkich i zgranych, a zatem nie sądzę, by konieczne było stosowania zabiegów poprawiających pewność jego chwytu. Nieco bardziej martwi jednak, że przyciski umieszczone po obydwu stronach krzyżaka służącego do obsługi interfejsu, zostały schowane pod uginającymi się elementami obudowy, a nie zaś wydzielone, jak miało to miejsce w przypadku Pocketbooka 613. Przyciski te służą na ogół do zmiany strony, a zatem są stale używane i powinny być, moim zdaniem, bardziej komfortowe w użytkowaniu.

Co zaś się tyczy pozostałych przycisków i portów – Pocketbook 515, co zostało już zasygnalizowane, jest modelem o stosunkowo wąskim zakresie możliwości. Z tego względu na obudowie znajdziemy jedynie port microUSB do komunikacji z komputerem i do ładowania baterii, a także przycisk on/off, służący także do blokowania ekranu. Czego brakuje? Chociażby jacka 3.5 mm, głośników, czy slotu na karty microSD.
Ekran – mniejszy, ale czy wystarczający?
Można by założyć, że nie bez powodu lwia większość producentów zdecydowała się na tworzenie e-czytników w jednym i tym samym wymiarze. Czy odstępstwo od „złotej zasady sześciu cali” ma właściwie sens?
Tak, jeżeli potrzebujecie urządzenia mobilnego w pełnym tego słowa znaczeniu, a zatem możecie pozwolić sobie na założenie, że będzie ono użytkowane głównie w podróży środkami komunikacji miejskiej lub innych. Ze względu na sporo mniejsze rozmiary, nadaje się ono do przenoszenia we wszystkich warunkach, w tym nawet w kieszeni. A czy cierpi na tym jakość wyświetlanego tekstu?

W tym przypadku Pocketbook zdecydował się na zastosowanie ekranu starszej generacji – mowa o panelu Vizplex (obecnie standardem jest E-Ink Pearl), czyli tego samego, co w modelu Basic 613. Kontrast obrazu nie stoi zatem na rekordowo wysokim poziomie, ale jest on wystarczający, by komfortowo czytać w różnych, w tym niezadowalających, warunkach oświetlenia. Na uwagę zasługuje również fakt, że ze względu na mniejszą przekątną i standardową rozdzielczość, ekran oferuje ponadprzeciętny współczynnik zagęszczenie pikseli. I rzeczywiście, czcionki są ostre i właściwie nie sposób jest dojrzeć ich kanciastych krawędzi.
„Tylko czy tekst nie wydaje się zbyt mały?”
Z pewnością powyższe pytanie zada sobie każdy, kto zdecyduje się zainteresować faktycznym nabyciem tego urządzenia. W moim odczuciu wielkość czcionek w interfejsie rzeczywiście jest mała, niemniej nie jest to problem nastręczających większych trudności. W przypadku odtwarzania samych ebooków właściwie nie ma mowy o jakichkolwiek problemach – w nich można przecież swobodnie zmieniać rozmiar czcionek, jak również wybierać orientację wyświetlania obrazu.

Możliwe jest ustawienie czcionki, która wielkością odpowiadałaby tej z większych modeli. Czego jednak nie będzie się dało uniknąć, to konieczności częstej zmiany strony. Proces ten odbywa się jednak na tyle szybko, że użytkownik nie powinien czuć się szczególnie zdekoncentrowany przez przedłużające się wczytywanie tekstu. Producent zadbał ponadto, by marginesy już były ustawione na minimum już w ustawieniach fabrycznych. W ten sposób na jednej stronie da się zmieścić całkiem sporo.

Szybkość działania i stabilność systemu
Zostało już wspomniane, że podzespoły tego maleństwa wydają się zaskakująco dobre, a przynajmniej jeżeli zestawić je z innymi, w tym najbardziej high-endowymi modelami Pocketbooka. I rzeczywiście – płynności działania nie można niczego zarzucić. Strony wczytują się błyskawicznie, ebooki otwierają się szybko, to samo dotyczy aplikacji. Uporczywe przestoje i długie ładowanie treści właściwie nie występuje. Ekran po odświeżeniu strony nie pozostawia również „cienia” po wcześniej wyświetlanych znakach. Jest dobrze. Urządzenie reaguje na komendy tak, jak moglibyśmy tego oczekiwać. Najwyraźniej Pocketbook doszedł do słusznego wniosku, że na tak istotniej kwestii zwyczajnie oszczędzać się nie powinno.
Podobnie sprawy się mają ze stabilnością systemu. Pocketbooki z reguły nie mają skłonności do zawieszania się. Nie inaczej jest i w tym przypadku.
Oprogramowanie – funkcje podstawowe i dodatkowe
Pocketbook 515 Mini oferuje najbardziej elementarny katalog funkcji. Umożliwia on odtwarzanie ebooków, w tym w formatach: EPUB, MOBI, ale i DOC(X). Interfejs zapewnia ponadto całkiem szerokie możliwości z zakresu formatowania tekstu oraz katalogowania książek na e-półkach. Pocketbook zastosował zresztą w tym przypadku ten sam interfejs, co w innych modelach. Jest on sprawdzony, czytelny, stabilny i funkcjonalny. Ciężko byłoby się właściwie do czegokolwiek przyczepić.

Dla niektórych wadą może się jednak okazać brak kilku podstawowych udogodnień, chociażby w postaci modułu łączności WiFi czy gniazda na karty microSD. O ile za przeglądarką internetową nie ma co tęsknić (jest to chyba najgorszy dodatek do e-czytników), tak wsparcie dla dysku w chmurze (Dropbox), usługi PocketbookSync, czy czytnika kanałów RSS, stanowi już z reguły miłe i przydatne uzupełnienie podstawowego katalogu funkcji.
Z dodatków zdecydowano się na preinstalowanie następujących aplikacji:

  • Kalkulator
  • Pasjans
  • Szachy
  • Sudoku
  • Słownik
  • Wąż – klasyczny Snake to mój zdecydowany faworyt!
  • Galeria zdjęć
  • Zegar/Kalendarz

Nie ulega wątpliwości, że Pocketbook Mini to urządzenie proste i jednozadaniowe. Do czytania książek nadaje się ono jednak w sam raz.

Bateria
Pocketbook Mini nie ma podświetlanego ekranu, modułu WiFi, ani innych dodatków, które w ekspresowym tempie pożerałyby baterię. Wbudowany akumulator o pojemności 1000 mAh pozwoli na ok. 8 tys. odświeżeni ekranu. Jest to wynik zadowalający i w zupełności wystarczający. Pod tym względem Mini nie odbiega znaczącą w żadną stronę od pozostałych przedstawicieli segmentu. Pewne zatem pozostaje, że użytkownik będzie czuł swobodę i beztroskę jeżeli chodzi o konieczność podpinania gadżetu do ładowarki.
W tym miejscu dodam jedynie, że do zestawu z urządzeniem dodano jedynie kabel USB, za pomocą którego synchronizuje się go z pecetem, a także ładuje baterię.
Podsumowanie
Pocketbook 515 Mini okazał się ciekawym eksperymentem. Producent wykorzystał dotychczas zdobyte doświadczenie i zdołał stworzyć urządzenie, które spełnia wszystkie pokładane w nim nadzieje. Jest to bardzo dobry e-czytnik pod względem oferowanej jakości wyświetlanego obrazu, działa on szybko i niezawodnie, a w dodatku jest niezwykle lekki i poręczny, zachowując zarazem należytą jakość wykonania. Jest to również swego rodzaju nowinka na rynku, jednak Pocketbook nie każe sobie jednak płacić jedynie za to, że wpadł na pomysł zmniejszenia ekranu. Cena jest odpowiednio niższa względem 6-calowego modelu, o podobnych parametrach i możliwościach. Za Pocketbooka 515 Mini zapłacimy ok. 280-290 zł, czyli bardzo niewiele. Głównie z tego względu jestem skłonny polecić testowany e-czytnik wszystkim, którzy pragną przede wszystkim zaoszczędzić, a ponadto zależy im na zachowaniu maksymalnej mobilności. W domowych warunkach, moim zdaniem, zwyczajnie wygodniejsze będzie korzystanie z modelu 6-calowego. Więcej tekstu na stronie = rzadsze odrywanie uwagi od treści. W podróży przewaga ta odgrywa jednak mniejsze znaczenie, gdy w grę wchodzi dodatkowe obciążenie i mniejszy komfort użytkowania.


Czy są jakieś wady? Odpowiedź brzmi: nie. Są jedynie braki, które jednak miały decydujący wpływ na poziom sugerowanej ceny detalicznej. Wszystkie podzespoły i dodatkowy osprzęt swoje kosztują. Pozostaje jedynie odpowiedzieć sobie na pytanie: czy naprawdę ich potrzebuję? Podświetlenie to miły dodatek. Podobnie WiFi sprawdza się w kilku zastosowaniach. Brak wsparcia dla audiobooków ugodzi znowu inną grupę docelową (tę która nie dysponuje smartfonem, który sprawdzi się w tym zadaniu równie dobrze lub nawet lepiej). E-czytnik kupuje się jednak do czytania ebooków i tylko w tym zastosowaniu segment tych urządzeń naprawdę się sprawdza. Model 515 Mini nie pozostawia przynajmniej co do tego żadnych złudzeń. Do czytania nada się on znakomicie.
Słabe strony:

  • Brak wsparcia dla plików dźwiękowych (a zatem i audiobooków).
  • Brak łączności z internetem.
  • Niewygodne klawisze do zmiany stron.

Mocne strony:

  • Dobry ekran – zadowalający kontrast i wysokie ppi.
  • Wysoka ergonomia – mimo wymienionego problemu z przyciskami, urządzenie świetnie leży w dłoni i oferuje wysoką jakość wykonania.
  • Przejrzysty i przemyślany interfejs.
  • Długi czas pracy na baterii.
  • CENA!

OCENA:

7,5/10

Conowego poleca