„Oglądaj z nami” o filmach w pigułce odcinek 2, gdzie Miecz i Zemsta grają główną rolę

Na pierwszy ogień „Sword of Vengeance May czasy około początku pierwszego 1000 lecie. Wysypy Brytyjskie zostały najechane przez Wilhelma, na pewnym ich kawałku rządzi w dość szczególny sposób niejaki Durant ( w tej roli Karel Roden) siejąc strach wśród lokalnej ludności. Sasi potrzebują kogoś, kto ich zainspiruje, kto pomoże powstać przeciwko tyrani. Wtedy pojawia się Shadow Walker ( gra go Stanley Weber ).  I to chyba tle wprowadzenia do cienkiej historii fabuły.  No przepraszam, zgodnie z tradycją filmu zachodniego, musi być jakiś lekki wątek miłosny, zatem tu mamy coś w rodzaju litościwego romansu, naszego „obcego” z dziewczyną z lokalnej osady Anną ( w tej roli Annabelle Wallis).Od samego początku można powiedzieć, mamy w filmie do czynienia z nudnym i powtarzalnym wzorcem. Jakaś, walka, potyczka, bójka przeplatana krótką pogadanką. Wszystko to by jeszcze nas zdołować w ponurej oprawie, jaka przy niektórych filmach się sprawdza i nadaje klimat, tu zaś powoduje jeszcze większą depresję, a nie przyjemność z oglądania. Może nas cieszyć fakt, że reżyser Jim Weedon, został ograniczony czasem 90 minut, bo inaczej byśmy oszaleli. W filmie brakuje chyba wszystkiego, co mogłoby sprawić, że chce się go obejrzeć, tu nie ma nic, żadnego patosu, żadnej estetyki, ani sensowności.  Aktorstwo jest na poziomie pudła kartonowego, na jakim można by śmiało wyrysować różne „buźki” z internetowych pogadanek, a było by wtedy więcej mimiki twarzy grających aktorów chyba. Wspomniane walki, jakie są przerywnikiem pogadanek, są bardzo przeciętne i pozbawione wręcz jakiejkolwiek logiki. Operator kamery stara się to wszystko jeszcze nadrabiać banalnymi ujęciami lasu w dużej mierze, przeplatając je, co jakiś czas budynkami lub ich wnętrzem. A na dodatek to wszystko zostanie okraszone muzyką, jaka obija się miedzy elektroniczną a techno. No niestety, zmarnowałem moje 90 minut, piszę teraz, wręcz się przymuszam, by nie zmarnować waszego o ile tego nie oglądaliście, to sobie odpuście.
Druga pozycja to „Last Knights”  Po dużym zniesmaczeniu „Sword of Vengeance”, mój wzrok padł na „Last Knights”. Czy dało radę i czy jest lepszym filmem z gatunku miecz i zemsta? Przeczytajcie by się dowiedzieć.
Ostatni Rycerze jest filmem akcji za reżyserię, jakiego odpowiada Kazuaki Kiriya, który jego fabułę oparł na legendzie o Czterdziestu Siedmiu Roninach. Dwie główne role, to osoby, które przykuwają moją uwagę, a powierzono je takim aktorom jak Clive Owen i Morgan Freeman. Krótki zarys fabuły, zawsze wypada zrobić, by nie zdradzać szczegółów samego filmu.  Wspomniany już Morgan Freeman wciela się w niejakiego Bartoka, jaki opiekuje się kawałkiem majątku powierzonego mu przez Imperatora. Osobistą ochroną w/w wspomnianego wasala, zajmuje się niejaki Raiden (Clive Owen), który dowodzi grupą elitarnych żołnierzy. Bartok jest człowiekiem ceniącym sobie honor i posiadającym wysoką inteligencję, nie lubi korupcji i poddawania go złym namowom, jak się można domyśleć, złe usta spowodują oczernienie go przed Imperatorem. Wyciągniecie konsekwencji przed władcę spowoduje serię wypadków, w jakich Raiden będzie wiódł prym. Tyle względem fabuły, by nie zdradzać szczegółów.  Będziemy mieli tu jak zdążyliście przeczytać coś w rodzaju zderzenia dwóch kultur. Azjatyckie legendy i niepohamowana fantazja, osadzona w klimatach rycerstwa średniowiecznej Europy, w czasach fikcyjnych, osnuta amerykańską historyjką, jaka umoralnia. Tak rozpocznie się krucjata w klimacie miecza i zemsty.
Aktorstwo mamy na dość dobrym poziomie i mimo tego, że są tu dwa ciekawe nazwiska, to żaden z nich nie stara się być bardziej „błyszczącą gwiazdą”, zarówno Bartok i Raiden idą łeb w łeb. Sceny walk są w porządku, nie ma tu stety lub niestety nadmiaru krwi, latających kończyn. Jest za to dobry rycerski klimat, w jakim połączono jak wspominałem kilka kultur. I to się udało. Jeśli macie ochotę na spokojny film gdzie miecz i zemsta są tematem przewodnim, do tego słowo honor jest numerem jeden w kodeksie, to śmiało możecie sięgnąć po Last Knights. To tyle w temacie ostatnio obejrzanych filmów z pogranicza Miecza i Zemsty, jeśli macie jakieś ciekawe propozycje dla nas do obejrzenia, to chętnie je obejrzymy.