LEGO Władca Pierścieni – podwójna magia
Nieodparty urok gier z serii LEGO sprawia, że mimo oklepanej już formuły cały czas dostarczają one ogromnej frajdy. I to niezależnie od wieku grającego. Teraz, za sprawą kolejnej odsłony tego cyklu magia najsłynniejszych na świecie klocków połączona została z magią Władcy Pierścieni. Efekt? Rewelacyjny.Mroczna, poważna tolkienowska trylogia podana na wesoło. Tak w jednym zdaniu podsumować można LEGO The Lord of The Rings – Władca Pierścieni. Nowa gra garściami czerpie z dotychczasowej konwencji tej serii. Oczywiście, lekko poszerzonej. Mamy tu więc i otwarty świat, pełen dubbing klockowych postaci… i całą Drużynę Pierścienia. Co najważniejsze jednak mamy tu też wszystkie najsłynniejsze sceny z filmowej trylogii. Mało tego, niektóre z nich zyskały nieco inny, znacznie ciekawszy przebieg.
Twórcy gry postarali się również, aby każdy fragment znanej nam historii okraszony był odpowiednią dawką humoru. I tak na przykład pierścień ujawnia swoją prawdziwą naturę po utopieniu go przez Froda w gorącej herbacie, a nieudany atak Nazguli w karczmie pod Rozbrykanym Kucykiem kończy się ich zamknięciem w toalecie przez Aragorna. Nie są to może żarty najwyższych lotów, ale i tak wywołują uśmiech na twarzy, nawet u największego marudy.
Miło żartobliwego podejścia do opowiadanej historii wszędzie czuć tolkienowski klimat. I nie mam tu na myśli jedynie typowych misji fabularnych. Duża część gry to bowiem zwiedzanie otwartego świata wypełnionego całą masą przeróżnych misji pobocznych – od prostych zadań polegających na odszukaniu jakichś przedmiotów, poprzez wykuwanie specjalnych, mithril’owych narzędzi pozwalających na dotarcie do niedostępnych miejsc, po typowe dla serii wyścigi na różnego rodzaju „pojazdach”. Świetnych pomysłów na urozmaicenie zabawy jest tu całe mnóstwo.
Wizualnie klockowy Władca Pierścieni nie odbiega zasadniczo od dotychczasowych standardów serii LEGO. Mimo to zdarzają się lokacje, na widok których przechodzą nam ciarki po plecach, a okulary zachodzą mgłą. No może przesadzam, ale niektóre widoki faktycznie zapierają dech w piersiach. Na sekundkę, ale zawsze…:)
Niestety nie obyło się tu też bez błędów i denerwujących bugów. Pierwszy zarzut dotyczy przede wszystkim kulejącej sztucznej inteligencji naszej wspaniałej kompaniji. Rozmiary drużyny powodują chaos na ekranie. Każdy z bohaterów podąża bowiem za kierowaną aktualnie postacią, i to niezależnie od tego czy biegniemy przez las czy próbujemy wskoczyć na bardzo wąską półkę . Oznacza to ogólne przepychanie się, spychanie do wody i blokowanie się na przeszkodach. Sytuację ratuje tu nieco tryb współpracy na podzielonym ekranie, ale i on miewa swoje kaprysy np. wariującą kamerę. Pomimo błędów tolkienowska odsłona serii LEGO to jedna z najlepszych produkcji w swoim gatunku. Bogaty świat Śródziemia, bohaterowie mówiący „filmowymi” głosami, znane z kart trylogii i ekranu kinowego sceny oraz duża dawka humoru to atuty, które docenią nie tylko miłośnicy filmowego Władcy Pierścieni, ale i zwykli gracze, niezależnie od ich wieku. Najważniejsza jest bowiem frajda płynącą z zabawy, a tej tutaj jest całe mnóstwo.
Zalety:
| Wady:
|
Grafika: 7,5/10
Dźwięk: 9/10
Grywalność: 9/10
Ocena ogólna: 8,5/10