Gears of War 3 – idealny…koniec

Seria Gears of War, jak mało która zasłużyła na miano legendy. Każda z jej dotychczas wydanych części wyznaczała nową jakość rozrywki oferując tak emocjonującą i dynamiczną akcję, że z powodzeniem wystarczyłoby jej na co najmniej 10 dodatkowych gier. Trudno się więc dziwić licznym próbom naśladowania stylu i pomysłów znanych z Trybów Wojny. Król trzecioosobowych strzelanin jest jednak jeden. Jakże szkoda, że właśnie schodzi on ze sceny. Robi to jednak w znakomitym stylu.Śladami Marcusa Fenixa
Kiedy w listopadzie 2006 roku na półkach sklepowych pojawiła się nowa gra twórców kultowego Unreala mało kto przypuszczał jak wielką zrobi ona furorę wśród graczy. Mroczna strzelanina, w której klimat nieuchronnej zagłady ludzkości dawało się odczuć niemal na każdym kroku zaskakiwała nie tylko świetną oprawą audiowizualną, ale również, i przede wszystkim dojrzałymi pomysłami na rozgrywkę. Wśród nich najważniejsze okazały się rewelacyjnie opracowany system osłon i walka w zwarciu przy użyciu Lancera – broni będącej skrzyżowaniem karabinu z piłą łańcuchową. To właśnie te elementy stały się znakiem rozpoznawczym Gears of War.Trzecia część serii kontynuuje historię konfliktu pomiędzy ludźmi, a rasą obcych, podziemnych istot zwanych Szarańczą. Wydarzenia, których będziemy świadkami toczą się kilka miesięcy po zakończeniu „dwójki”. Niestety ciężko cokolwiek napisać o fabule gry co nie zepsułoby Wam jej odbioru. Dlatego też powstrzymamy się od opowiadania nowego rozdziału historii Marcusa Fenixa i towarzyszących mu kompanów. Dość powiedzieć, że w Gears of War 3 powrócą znane wcześniej postacie, z Domem Santiago, Cole Train’em, Anyą czy uznanym za zmarłego ojcem Marcusa na czele. Wszyscy oni muszą stawić czoła nie tylko odradzającej się Szarańczy, ale i znacznie potężniejszemu wrogowi – zmutowanym Lśniącym.Epic mocno się postarało, aby kończąc serię usatysfakcjonować wszystkich jej fanów. Dlatego też „trójka” znacznie mocniej uderza w fabularną nutę chcąc w zgrabny i jednoznaczny sposób zamknąć wszystkie wątki tej niezwykłej historii. Pod względem sposobu przedstawienia fabuły jest nawet lepiej niż w znakomitym Gears of War 2. Akcja gry posuwa się do przodu w iście ekspresowym tempie nie tylko dzięki emocjonującym starciom z przeciwnikami, ale i doskonale wpasowanym w nie wstawkom fabularnym. To właśnie one podsycają nasze zainteresowanie nie pozwalając nam odejść od telewizora nim nie zobaczymy napisów końcowych.W trybie kampanii Gears of War 3 nie przynosi zbyt wielu zmian. Owszem w grze pojawiają się nowe rodzaje broni np. Retro Lancer wyposażony w bagnet zamiast piły czy Kret pozwalający strzelać pociskami poruszającymi się pod ziemią, a także nowi przeciwnicy w postaci kolejnych form Szarańczy różnych odmian Lśniących, ale sam trzon rozgrywki pozostał w zasadzie taki sam. Nadal korzystamy więc z osłon, przekradamy się w pobliże wroga i zdejmujemy go przy użyciu posiadanego arsenału. Musimy co prawda pamiętać, że Lśniący wybuchają po ich trafieniu Zdarzają się oczywiście i ciekawsze momenty takie jak choćby szalona jazda samochodem przez zrujnowane miasto, ale ogólnie czuć, że twórcom zabrakło odwagi na eksperymenty w rozgrywce. Zamiast tego postanowiono doszlifować znane i sprawdzone już rozwiązania.


Co istotne, trzecia część Gears of War w to nadal w pełni liniowe doznanie. Owszem w kilku miejscach pozostawiono nam wybór jednej z dwóch możliwości rozegrania danego fragmentu gry, ale są one dość nieliczne i czasowo krótkie. Warto też pamiętać, że cała seria to niemal parada następujących po sobie skryptów. To dzięki nim gra pozostaje dynamiczna. Niestety, w tej materii w „trójce” zdarzają się irytujące błędy. No bo jak inaczej nazwać sytuacje, w której po oczyszczeniu terenu z wrogów nasi kompani zamierają w bezruchu w oczekiwaniu na coś wielkiego…co nie w końcu nadchodzi. Nie pomaga ani eksploracja lokacji, ani szukanie przeoczonego wroga. Akcja zamarła. Jedyny ratunek to ponowne rozegranie całego starcia czyli powrót do ostatniego punktu kontrolnego. Czasem bywa to szczególnie bolesne, gdy miejsce ostatniego automatycznego zapisu było dobrych kilkudziesięciu wyrżniętych przeciwników wstecz.
#break#
Na zachodzie bez zmian
Graficznie nowa odsłona Gears of War nie robi już takiego wrażenia jak jej starsza poprzedniczka. I trudno się temu dziwić skoro skok jaki dokonał się pomiędzy „jedynką” a „dwójką” był naprawdę ogromny. W nowej grze nie widać znaczących zmian. Owszem niektóre lokacje oczarowują złożonością i mnóstwem szczegółów, ale takich momentów w czasie zabawy nie ma za wiele. Nie oznacza to jednak wcale, że reszta miejscówek jest kiepska – nic z tych rzeczy. Po prostu nie różnią się one, pod względem graficznym, od tego co widzieliśmy już w drugiej części gry.


Nie ma jednak co narzekać, bo wszystkie lokacje jakie przyjdzie nam odwiedzić podczas zabawy wprost ociekają klimatem Gears’ów. Niektóre, są wprost tak dobre, że wywołują ciarki na plecach. Pamiętacie pierwszy zwiastun „trójki”? Kojarzycie motyw ludzi zamienionych w posągi z popiołu, którzy zastygli w różnych pozach podczas ataku broni satelitarnej zwanej Młotem Świtu? No to teraz będziecie mogli na własne oczy zobaczyć ogrom zniszczeń w wypalonym z kosmosu mieście Charr.
Piorunujące wrażenie gwarantowane!Sieciowe szaleństwo
To, że trzecia część Gears of War będzie błyszczeć w rozgrywce wieloosobowej było więcej niż pewne. Każda kolejna odsłona tej serii dodawała nowych opcji zabawy po sieci. Nie inaczej jest w tym przypadku. Pod tym względem „trójka” to najdoskonalszy i najbardziej kompletny pakiet trybów sieciowych. Oprócz szeregu klasycznych pomysłów pokroju walk drużynowych mamy tu więc mocno zmodyfikowaną Hordę, w której wspólnie z grupą graczy odpieramy kolejne fale przeciwników. Tym razem jednak, w przerwach pomiędzy atakami możemy, wzorem gier z gatunku Tower Defense rozbudowywać naszą bazę o różne umocnienia. Kupujemy je za punkty, którymi nagradzani jesteśmy za widowiskową eliminacje przeciwników.Sporą nowością jest natomiast Bestia czyli tryb będący czymś na kształt odwróconej Hordy. W czasie zabawy wcielamy się tu bowiem w Szarańcze, a naszym zadaniem jest jak najszybsza likwidacja ufortyfikowanego oddziału ludzi. Do wyboru mamy kilka klas jednostek, z których każdą gra się inaczej. Co więcej, dla podniesienia tempa akcji twórcy dorzucili tu limit czasowy, który ulega wydłużeniu z każdą eliminacją przeciwnika. Trzeba przyznać, że emocje w tym trybie sięgają zenitu.Wisienką na torcie jest kooperacja dla czterech graczy jednocześnie w trybie kampanii. I choć rozgrywka z kilkoma nieznanymi nam osobami bywa frustrująca (szczególnie wtedy gdy prowadzący grę co chwila ją zatrzymuje), to jednak przechodzenie lokacji fabularnych z żywymi kompanami nie ma sobie równych. Spora w tym zasługa specjalnie przygotowanych pod takie akcje miejscówek.Seria Gears of War przeszła niesamowitą ewolucje – od doskonałej strzelaniny pełnej oryginalnych pomysłów po znakomitą grę akcji z rewelacyjnie prowadzoną narracją. I choć trzecia odsłona cyklu nie robi już takiego wrażenia jak osławiona „dwójka” to jednak absolutnie nikt nie będzie się przy tej grze nudził. Świetne wyważenie rozgrywki dla pojedynczego gracza i wprost rewelacyjnie rozwinięte pomysły na zabawę sieciową sprawiają, że Gears of War 3 to doskonałe zwieńczenie serii. Serii, która nadal pozostaje niedoścignionym wzorem dynamicznych strzelanin . Jakże więc dziwić się temu, że dalsze przygody Marcusa Fenixa są obiektem westchnień niejednego posiadacza PC z zazdrością spoglądającego na bibliotekę Xboxa 360.

REWELACYJNY
Zalety:Wady:

– prawdziwie epickie przeżycie

– nowe rodzaje broni

– niezła oprawa audiowizualna

– świetnie rozwinięty tryb Hordy

– niezwykle grywalna Bestia i tryb kooperacji

– kilka wprost rewelacyjnych lokacji

– niesamowity klimat

– godne zakończenie całej serii

– problemy z nieuruchamiającymi się skryptami

– czasami porażająca głupota sztucznej inteligencji

– lekka powtórka z rozrywki

 

Grafika: 4/5
Dźwięk: 4,5/5
Grywalność: 4,5/5
Ocena ogólna: 4,5/5