Canon pokazał nam świetne kamery – relacja

Canon zaprosił nas na prezentację konsumenckich kamer, wyposażonych w technologię CMOS Pro. Dyskusja, która wynikła przy okazji pokazu sprzętu, skierowała naszą uwagę na ciekawe zagadnienie. Czy dzisiejsze aparaty cyfrowe są w stanie zastąpić kamery wideo?

Czasy kiedy do filmowania służyła jedynie kamera, a aparat robił wyłącznie zdjęcia minęły bezpowrotnie. Dzisiaj nawet najprostszy kompakt oferuje funkcje wideo. Producentom w różnym stopniu udaje się ujarzmić technologię filmowania na potrzeby aparatów. Te droższe nie tylko robią fajne zdjęcia, ale też filmy w rozdzielczości Full HD. Czego chcieć więcej? Na pierwszy rzut oka wydaje się, że połączenie się świata foto ze światem wideo jest już o krok. Jednak, jak próbował nas przekonać Robert Woźniak z Canona, odpowiedzialny za sektor kamer wideo, te dwa światy dzieli jeszcze wielka przepaść. Przyczyna jest prosta, schemat dwa w jednym zazwyczaj nie daje idealnych rezultatów.

Canon wprowadzając na początku tego roku do konsumenckich kamer technologię HD CMOS Pro, która wykorzystuje stosowane dotąd w profesjonalnych modelach przetworniki o rozdzielczości 2 Mpix, zrobił odważny krok. Zgromadzeni na pokazie zastanawiali się jednak, jak Canon zamierza przekonać do swoich produktów potencjalnych klientów, gdy na pudełku z ceną dość sporą (wyższą niż najtańsze lustrzanki z funkcją wideo) widnieje mało przekonująca informacja o rozdzielczości.

Canon Legria HF G10 to topowy model wśród konsumenckich kamer z sensorem HD CMOS Pro. Wyróżnia się szerokim kątem widzenia 30,4 mm obiektywu. Jednak jego cena ponad 5000 złotych nie jest niska.

Canon Legria HF M41, M46 i M406 to znacznie tańsze modele, z sensorem HD CMOS Pro. Ich ceny oscylują na poziomie 2500 złotych i niższym.

Z pewnością nikt z Czytelników nie zaprzeczy, że megapiksele są znakomitym narzędziem marketingowym. Ludzie, cytujemy „nadal kupują piksele” i nic tego na razie nie zmieni. Na większości osób lepsze wrażenie zrobi kamera z 6 Mpix matrycą, bo oprócz wideo zarejestruje również zdjęcia wysokiej rozdzielczości. Jeśli jednak zależy nam przede wszystkim na dobrej jakości wideo, nie jest to dobry wybór. Dlaczego? Aby zapisać obraz w pożądanym formacie Full HD, w przypadku 6-megapikselowego sensora konieczne jest przeskalowanie odczytanego obrazu. Na to w kamerach wideo zużywane jest nawet do 90% mocy procesora obrazu. W praktyce i z tej i z 2-megapikselowej kamery Canona otrzymamy film o tej samej rozdzielczości. A jakości? Już niekoniecznie. Kamera z 2 Mpix da lepsze wideo niż 6 Mpix potwór. Przyczyna, jak twierdzi Robert Woźniak, leży w technologii przetwarzania obrazu, która bardzo wiele wspólnego ma z rozmiarem matrycy i znajdujących się na niej pikseli.

Sensor HD CMOS Pro dzięki niewielkiej liczbie pikseli ma znacznie większy rozmiar pojedynczego piksela, niż tradycyjne kamery z sensorami CMOS,  co przekłada się na lepszy obraz.

To również dotyczy aparatów cyfrowych z funkcją wideo. W czym jeszcze leży różnica? Choćby w jakości kompresji wideo. Choć filmy z topowych cyfrówek po zatrzymaniu wyglądają naprawdę imponująco, podczas odtwarzania widać artefakty przetwarzania, niezbyt płynne przejścia pomiędzy klatkami. Widz często nie dostrzega takich problemów, skupiony na akcji i zafascynowany tym jak łatwo można nakręcić fajne wideo ze znajomymi czy rodziną. Niektórzy zapewne zrzucają także winę na niedostatki sprzętowe komputera lub odtwarzacza programowego.

Kamerę Canon LEGRIA HF M41 mogliśmy przetestować podczas pokazowego występu tanecznego, członków Akademii Tańca Hakiel. Efekt naszych działań pokazują poniższe nagrania. Pierwsze wykonano z automatycznym wzmocnieniem obrazu (odpowiednik ISO w aparacie) przy słabym oświetleniu, a drugi ze zmniejszoną wartością wzmocnienia przy kontrastowym oświetleniu z okna.

#break#
Kamera bije o głowę aparaty cyfrowe także doskonałym autofokusem i dokładniejszą kontrolą nad zmianą ogniskowej (która odbywa się bardzo płynnie), przy czym zarówno ostrzenie, jak i zoomowanie są bezgłośne. W dobrej kamerze mamy też lepszy zakres dynamiczny, która objawia się mniej kontrastowym obrazem (widać więcej detali w cieniach i mniej przepalonych obszarów) i mniejszą ziarnistością przy słabym oświetleniu. Przy czym kamera znacznie lepiej radzi sobie w tych warunkach. Także dźwięk jest tutaj dużo lepszy (bez konieczności dokupowania dodatkowego mikrofonu).

Tym co w kamerach doprowadzono do perfekcji to bardzo wydajna stabilizacja obrazu. Filmy z kamery cechuje płynność nie do osiągnięcia w aparatach, brak jest szarpnięć, które utrudniają obserwację szczegółów przy zmianie kadru. Często obraz z aparatu, nawet jeśli na stopklatce wydaje się ostrzejszy niż z kamery, traci wiele gdy jest ruchomy.

Oczywiście Canon EOS 5D Mark II potrafi świetnie sobie radzić z wideo, ale zważmy jego cenę (prawie 10 tysięcy złotych)… to znacznie więcej niż cena nawet zaawansowanej kamery.

Oprócz czysto technicznej przewagi Canon stara się skusić użytkowników kamer funkcjami, które pozwolą im zauważyć zalety dobrze nakręconego filmu. Oprócz wspomnianego sensora HD CMOS Pro, produkty Canona oferują ciekawą funkcję scenariuszy. Prowadzi ona operatora za rękę, podpowiadając jak długie ujęcia i jakie sceny trzeba zarejestrować dla danej tematyki, na przykład typu impreza rodzinna czy wycieczka. Dzięki temu całość materiału nie będzie nudna i zbyt długa dla oglądających. Robert chwalił także filtry filmowe, choć trudno było mu przekonać nas, że te w kamerach są lepsze niż te w aparatach.

Prezentacja kamery Canon LEGRIA HF G10. Nagranie wykonane kamerą Canon LEGRIA HF M41, dodatkowo demonstruje jakość obrazu z dobrych warunkach oświetleniowych w pomieszczeniu.

Do porozumienia, co lepsze – kamery czy aparaty z funkcją wideo – jednak nie doszliśmy, ale nie dziwmy się. Najważniejsza jest bowiem satysfakcja z wyników filmowania, a wymagania użytkowników są bardzo różne. Dla jednych film z aparatu będzie wystarczająco dobry, tak jak zdjęcia z kompaktu satysfakcjonują osoby nie widzące potrzeby zakupu lustrzanki.

Z pewnością większość amatorów świata cyfrowych treści pozostanie przy aparatach, choćby z tego powodu, że zaawansowane kamery kosztują więcej niż najtańsze modele lustrzanek. Ale być może część się skusi, i na to liczy Canon, na wzięcie do ręki „prawdziwej” kamery i wykorzystanie własnej kreatywności.

Źródło: Inf. własna, Canon, fot. Alicja Żebruń