Batman: Arkham City – murowany kandydat do gry roku

Nadejściu nowych przygód Człowieka Nietoperza nie towarzyszył ani blask fleszy, ani ogromny szum medialny. Branża zachłysnęła się rychłym starciem tytanów czyli kolejnych odsłon Battlefielda i Call of Duty: Modern Warfare, nieco zapominając o innych ciekawie zapowiadających się produkcjach. Batman: Arkham City udowodnił jak wielki był to błąd.

Poprawić doskonałość
Pierwsza odsłona Batmana okazała się totalnym objawieniem. Nowe, znacznie mroczniejsze i poważniejsze spojrzenie na niezwykłe uniwersum DC Comics pokazało, prawdopodobnie po raz pierwszy od wielu lat, że można stworzyć coś świeżego i piekielnie grywalnego przy wykorzystaniu powszechnie znanej marki. Sukces tamtej produkcji był tak wielki, że mało kto wierzył, że uda się go powtórzyć tworząc część drugą.

A jednak twórcy gry nie spoczęli na laurach przygotowując kontynuacje niemal doskonałą. I nie chodzi tu tylko oryginalną fabułę czy emocjonującą rozgrywkę. Spece z RockSteady Studios poprawili prawie każdy aspekt gry od oprawy wizualnej począwszy, poprzez misje i lepszą obsadę, po konstrukcje rozgrywki. Arkham City jest większe, ciekawsze, gęściej upakowane akcją i co najważniejsze olśniewa grywalnością.

W paszczy szaleństwa
Akcja pierwszego Batmana rozgrywała się w tytułowym Arkham Asylym, specjalnym ośrodku przeznaczonym dla najgroźniejszych przestępców. Po wpadce z Jokerem naczelnikowi więzienia udało się, o dziwo zdobyć fotel burmistrza Gotham City. Jego pierwszym pomysłem było stworzenie nowego miejsca odosobnienia dla największych szumowin społeczeństwa. W tym celu wydzielono część miasta, ogrodzono wysokim murem i zaczęto zsyłać tam przestępców. Nowym więzieniem zawiaduje diaboliczny doktor Hugo Strange, którego prawdziwe intencje nie są do końca znane. Jedno jest jednak pewne – nie ma on w planach niczego dobrego.

Arkham City rządzi się samo. Pamiętacie film „Ucieczka z Nowego Yorku”? Podobnie jak tam przestępcy nie są tu w żaden sposób skrępowani, a nadzór nad nimi ogranicza się do obserwacji. Każdy ma tu własny cel, co często prowadzi do eskalacji przemocy. Dochodzi też do walki o wpływy pomiędzy grupami Pingwina, Jokera i Dwóch Twarzy. Pośrodku tego chaosu zjawia się Bruce Wayne, aby odkryć co tak naprawdę dzieje się w nowym Arkham. A dzieje się naprawdę sporo.

Cień nietoperza
Fabuła gry jest ciekawie prowadzona choć nie da się ukryć, że do doskonałości nieco jej brakuje. A wszystko przez nieco zbyt mocne jej poszatkowanie przez niezliczoną ilość zadań pobocznych, które czasami okazują się niezbędne do ruszenia akcji do przodu. A to na przykład trzeba odnaleźć drogę do Pana Freeza cały czas kontrolując pogodę, a to wyłączyć zagłuszacze Pingwina uniemożliwiające hackowanie zamków elektronicznych. Czasami też nagle podczas wykonywania jakiegoś zadania głównego chcąc nie chcąc uruchamiamy misję poboczną, bo akurat w naszej okolicy zadzwonił telefon lub usłyszeliśmy wołanie o pomoc. Praktycznie stale mamy więc pełne ręce roboty. I nie jest to złe, bo gra pędzi z kopyta. Szkoda tylko, że przy takim nagromadzeniu zadań wszystko może wydawać się mocno chaotyczne.

Jak łatwo się domyślić powiększenie obszaru działań do całej dzielnicy wymusiła nieco inny sposób podróżowania. Batman częściej używa więc swojego płaszcza do szybowania po okolicy i linki z hakiem do szybkiego przemieszczania się po budynkach. Tych zaś w Arkham City nie brakuje. Twórcom gry udało się stworzyć niesamowicie klimatyczne miejsce. Świecące neony, odrapane reklamy, dymiące kominy, mroczne, gotyckie budynki, płonące wraki, a nawet latający nad miastem sterowiec i helikopter przeczesujący teren budują tak rewelacyjną atmosferę, że to co widzieliśmy w poprzedniej części gry po wysiada.
#break#

Jeszcze lepiej prezentuje się sama rozgrywka. Batman zyskał nowe zabawki takie jak choćby bomby dymne czy specjalna broń energetyczna powodująca zwarcia w silnikach elektrycznych i czasowo obezwładniająca przeciwników. Pojawiły się również nowe niezwykłe kombinacje ciosów i wykończeń, które powoli odblokowujemy podczas zabawy. Pomimo takiego arsenału walka wcale nie stała się prostsza. Spece z RockSteady świetnie wyważyli poziom trudności gry zapewniając odpowiedni balans pomiędzy naszymi rosnącymi umiejętnościami a koniecznością stawiania przed graczem nowych, coraz bardziej wymagających wyzwań. Jednocześnie dzięki szalonej widowiskowości starć z przeciwnikami nie są one w stanie nam się znudzić. Oglądanie Batmana w akcji to czysta przyjemność. Podobnie zresztą jak Catwoman czyli Kobietę-Kota, do której mają dostęp wszyscy Ci, którzy zdecydują się na zakup nowej gry. Postać ta zasługuje na szczególną pochwałę, bo choć jej występowanie w grze ogranicza się do 4 niedługich epizodów to jednak wykonano ją z taką dbałością szczegóły, że można by sądzić, że to ona jest głównym bohaterem gry. Zresztą co tu dużo mówić, sami zobaczcie jak wygląda rozgrywka.

Nowy Batman schematem rozgrywki przypomina miejscami ostatnie Grand Theft Auto, z tą jednak różnicą, ze nie narzuca nam jedynej, słusznej drogi do wykonania określonych zadań. Bacznie przyglądając się otoczeniu możemy wykorzystać jego atuty w walce z przeciwnikami, a także znaleźć kilka różnych dróg prowadzących do celu. Oczywiście nie zawsze mamy taką wolność wyboru, ale nawet jeśli gra posuwa się ściśle wytyczonym torem to nie zwracamy na to uwagi. Dynamika rozgrywki robi swoje.  

Na koniec warto zwrócić uwagę na naprawdę świetnie przygotowaną warstwę audiowizualną gry. Podkręcona grafika i rewelacyjne udźwiękowienie ucieszą zapewne bardziej graczy pecetowych, ale i konsolowcy nie mają na co narzekać. Ogromne brawa należą się również naszemu rodzimemu dystrybutorowi gry, który zdecydował się wydać ją w polskiej wersji językowej ograniczonej jedynie do napisów. Tłumaczenie nie psuje więc doskonałej gry osób podkładających głosy pod określone postacie np. sławny już Mark Hamill w roli szalonego Jokera.

Nie będę nikogo przekonywał, że Batman: Arkham City to produkcja obok której można przejść obojętnie. Rewelacyjne animacje, nietuzinkowe projekty poziomów, postaci, ogromne zróżnicowanie misji, udoskonalony system walki, lepiej wykorzystane uniwersum DC Comics (dużo większa liczba arcyłotrów takich jak np.  Pan zagadka, Deadshot, Bane ) – wszystko to mówi samo za siebie. Twórcom gry udało się prześcignąć samych siebie. Nowy Batman nadleciał i … po prostu pozamiatał.

REWELACYJNY
Zalety:Wady:
– ciekawa fabuła
– świetnie opracowane i różnorodne misje
– nowe postacie z uniwersum Batmana
– bardzo dobra oprawa audiowizualna
– niesamowicie satysfakcjonująca rozgrywka
– rewelacyjny klimat
– ogrom możliwości i upakowanie akcji może początkowo przytłaczać
– nieco denerwujące misje czasowe
– czasami zbyt szybkie tempo przechodzenia z misji do misji

 

Grafika: 4,5/5
Dźwięk: 5/5
Grywalność: 4,5/5

Ocena ogólna: 4,5/5