Acer Aspire Switch 10 – to tablet! Nie, to laptop! Nie – to hybryda

Wstęp

Acer swoje nowe dziecko, model Aspire Switch 10, nie ochrzciło mianem tabletu – pomimo samodzielnego ekranu dotykowego – ani też laptopa, aczkolwiek z tych dwóch opcji Switchowi bliżej jest prawdopodobnie do tego drugiego. Ostatecznie jednak urządzenie pozycjonowane jest jako hybryda. W ostatnim czasie jest to dosyć mocne słowo, bo – suma summarum – oznacza ono wiele, a ostatecznie nic konkretnego. Istnieją w końcu różnego rodzaju symbiozy gadżetów, które łącznie sprzedawane są pod hasłem „hybrydy”. Czym w takim razie jest Switch 10?
Testowane przeze mnie urządzenie to, jak słusznie wywnioskowaliście na podstawie załączonych zdjęć, kombinacja laptopa, a raczej netbooka zważywszy na 10-calowy ekran, w przypadku którego ekran stanowi jednak samodzielną całość. Miłośnicy tabletów powiedzą zatem, że jest to raczej tablet z dedykowaną stacją dokującą z klawiaturą. I pewnie należałoby im przyznać rację, gdyby tylko nie fakt, że model Switch 10 na stronie internetowej Acera widnieje w kategorii „laptopy”, a nie „tablety”. Trzymajmy się zatem wizji producenta. Jest to przede wszystkim laptop, a w dalszej kolejności tablet. To usystematyzowanie jest – jak wkrótce się przekonacie – bardzo ważne. Decyduje ono bowiem o tym, dla kogo przeznaczone jest to urządzenie.


W informacjach wstępnych i podstawowych wypadałoby też wspomnieć, że urządzenie pracuje pod kontrolą systemu operacyjnego Windows 8, a więc nie jest to „hybryda” pod względem możliwości pracy na dwóch OS-ach. Ważna jest też cena. Za testowane cacko trzeba zapłacić ok. 1700 zł, ale zdarzają się liczne promocje na ten model, bo obecnie wydaje się on stosunkowo popularny. Na zakończenie załączam też krótką specyfikację techniczną:

  • System operacyjny: Windows 8.1 (32 bit)
  • Procesor: Intel Atom Z3745 (4 x 1.33 GHz)
  • RAM: 2 GB LPDDR3
  • Pamięć na dane: SSD 32 GB, slot na karty microSD
  • Ekran: 10.1”, aktywna matryca TFT kolor LCD z technologią IPS, 1366 x 768 pikseli, podświetlenie LED
  • GPU: Intel HD Graphics
  • Aparat: tylni – brak, przedni – kamerka HD
  • Złącza i moduły: WiFi, USB, microUSB, HDMI, słuchawkowe
  • Wymiary: 8,9 x 261,6 x 177,1 mm, przy 1.17 kg wagi (całość)

 

    Konstrukcja, która łączy. I robi to dobrze

    Specyfikacje techniczne są ważne, ale kupując jakiekolwiek urządzenie pamiętajmy, że płacimy nie tylko za cyferki i teoretyczne sformułowania. Lwia większość wrażeń płynących z użytkowania tkwi w tym, czego nie da się ująć w tak ogólnych miarach, jakimi są tabelki z parametrami. Nawiasem mówiąc – w tym też tkwi sukces urządzeń Apple’a, nie zaś w ilości gigabajtów, megaherców, czy pikseli.
    Widząc zdjęcia modelu Acer Aspire Switch 10 z „rozczepionymi” podzespołami, tj. z klawiaturą i ekranem funkcjonującymi swobodnie z dala od siebie, świadomemu użytkownikowi powinno nasunąć się zasadnicze pytanie – jak w praktyce działa mechanizm łączenia tabletu ze stacją dokującą? Widzieliśmy już różnego rodzaju mechanizmy, z czego jedne działały dobrze, inne nieco gorzej, a jeszcze inne – fatalnie. Teoretycznie dobrym rozwiązaniem jest bezprzewodowe połączenie, które ogranicza ewentualność mechanicznych uszkodzeń, ale zarazem mocno ogranicza funkcjonalność zestawu. Switch 10 ma coś lepszego – technologię Snap Hinge.


    Acer opracował bardzo sprytne, a zarazem funkcjonalne, sprawne i solidne rozwiązanie. Część ekranowa ze stacją dokującą połączona jest za pomocą magnetycznych zawiasów. Wystarczy przyłożyć ekran do stacji, by ta elementy same się do siebie dopasowały. Dodatkowym zabezpieczeniem są wystające bolce, które zapewniają stabilność i pewny chwyt całości, jak również możliwość regulacji kąta nachylenia.

    Odwracanie, obracanie i odłączanie jednym ruchem – bezzatrzaskowe magnetyczne zawiasy Snap Hinge laptopa Aspire Switch 10 umożliwiają płynne odłączanie klawiatury od ekranu i sprawne podłączanie jej. [cyt.www.acer.pl]

    W praktyce całość działa nad wyraz sprawnie i sprawia wrażenie konstrukcji, która nie jest szczególnie krucha i delikatna. Łączenie działa po prostu tak, jak powinno.
    Jako ciekawostkę dodam, że część ekranowa w miejscu szczelin na wspomniane bolce posiada także specjalne zaślepki, które otwierają się i zamykają automatycznie przy odłączaniu i przyłączaniu tabletu. Jest to stworzone z myślą o zapobieganiu przez dostawaniem się do środka kurzu i pyłów.

    Sam proces wpinania i wypinania ekranu odbywa się bardzo szybko i sprawnie – wystarczy pociągnąć ekran z jednej strony. Nie potrzeba do tego specjalnej siły ani ostrożności, a zarazem nie ma mowy, by ekran wypadł samodzielnie, gdy już odpowiednio się go zamontuje.
     

    Tryby pracy – są aż cztery

    Jak przystało na „hybrydę” – Switch 10 musi spełniać rolę więcej niż jednego urządzenia. I rzeczywiście. Tutaj możliwości są cztery.
    W pierwszej kolejności urządzenie jest laptopem/netbookiem. Dzięki wspomnianym wyżej zawiasom możliwe jest regulowanie kąta nachylenia, a nawet całkowite zamykanie klapy ekranem skierowanym w stronę klawiatury.
    Druga opcja to korzystanie ze Switcha 10 w roli samodzielnego tabletu, bez żadnych dodatków. Z kilku względów nie jest to jednak w pełni satysfakcjonujące rozwiązanie. Odpięcie tabletu od stacji łączy się z uboższym zestawem portów i co gorsza – koniecznością obcowania z systemem Windows wyłącznie za pośrednictwem dotyku. Jako, że ekran posiada standardowy dla Windowsa format wyświetlania (16:9), to w pozycji wertykalnej obraz jest wąski, co w moim odczuciu wydaje się uciążliwością, tak przy przeglądaniu stron WWW, jak i PDF-ów, a nawet zdjęć. Z kolei w pozycji horyzontalnej korzystanie z klawiatury ekranowej wydaje się bezcelowe. Na szczęście istnieje możliwość jej rozbicia na dwie części, przylegające do krawędzi ekranu (klawiatura „kciukowa”), ale mimo wszystko – tablety konkurencji (a właściwie to nawet tego samego producenta) z byciem tabletem (ok, wyszło trochę masło-maślane) radzą sobie jednak lepiej. I to pod każdym względem. Switch nie czaruje, że jest urządzeniem tego segmentu, a jedynie chwali się, że może być w użytkowany w tych samych zastosowaniach, a przy tym ma sporo innych możliwości.

    Kolejnym trybem jest określony na załączonym zdjęciu „display”, czyli tryb prezentacji. W tym przypadku ekran ustawiony jest tyłem do klawiatury, a z tego wynika, że wygodny sposób może on posłużyć w trakcie różnego rodzaju prezentacji – nie tylko tych biznesowych, ale także w przypadku przeglądania zdjęć z rodziną lub też oglądania filmów (ekran znajduje się w końcu przed klawiaturą, a zatem bliżej oczu). Innym zastosowaniem trybu prezentacji jest złączenie ekranu z klawiaturą. Wówczas mamy do czynienia z tabletem o grubości netbooka, który jednak korzysta ze wszystkich dobroci płynących z faktu posiadania stacji dokującej (dodatkowy port USB to najważniejszy benefit).
    Ostatni tryb „Namiotu”, pokrywa się w dużej mierze z poprzednim (można wręcz kąśliwie dodać, że Acer doszukał się go na siłę). W tym trybie tablet stoi oparty o ekran i klawiaturę, a za obrócenie ekranu odpowiadają odpowiednie czujniki. W pewnych sytuacjach może się przydać. Całość stoi stabilnie (zawiasy nie działają zbyt luźno).
    #break#

    Jakość wykonania i rozmieszczenie portów

    Skoro poznaliśmy już konstrukcję urządzenia i możliwości zastosowania jego zastosowania – pora zająć się standardowymi kwestiami. Zacznijmy od rozmieszczenia portów.

    Część ekranowa:

    Front tabletu skupia w sobie więcej, niż można by sądzić na pierwszy rzut oka. Ekran otoczony jest dwiema obwódkami – zewnętrzną srebrną i wewnętrzną czarną. W rezultacie, co już sygnalizowałem, panel wyświetlacza wydaje się być osadzony dość głęboko i korzystanie z niego w formie tabletu nastręcza trudności (zdecydowana większość współczesnych tabletów ma o wiele węższe ramki). W górnej części przedniego panelu odnajdujemy oczko kamery, w rogu czujnik światła, u dołu zaś logo Windows, które stanowi zarazem przycisk funkcyjny, logo Acera, a także – dwa głośniki stereo. Jakość dźwięku z nich płynąca jest więcej niż zadowalająca. Hybryda spokojnie nada się do oglądania filmów bez słuchawek, czy też słuchania muzyki.
    Na lewej krawędzi odnajdujemy ważne przyciski – jeden służący do odblokowywania ekranu i uruchamiania urządzenia, drugi do zmiany głośności. Jest tu też gniazdo słuchawkowe. Prawy bok skrywa natomiast gniazdo doładowania, porty HDMI i microUSB, a także slot na karty microSD i mikrofon.

    Tył wykonany jest ze szczotkowanego aluminium i prezentuje wyłącznie logo Acera. Brakuje chociażby oczka tylnej kamery.
    Od spodu znajdziemy natomiast to, co najważniejsze – czyli elementy systemu łączącego tablet ze stacją dokującą.

    Stacja dokująca:

    Stacja dokująca to przede wszystkim klawiatura, która – jak na tak małe urządzenie – jest nad podziw wygodna. Klawisze mają wprawdzie stosunkowo miękki skok, za czym nie przepadam, ale rekompensuje to sensowne rozmieszczenie klawiszy (od jednej krawędzi do drugiej, bez zbędnych przerw). W dodatku dzięki preinstalowanemu Office’owi w wersji Home & Student, wydaje się ona tym bardziej użyteczna.
    Równie istotnym elementem stacji dokującej jest też touchpad, którego wymiary to 9 x 5 cm. Jest on zatem w pełni funkcjonalny i wygodny. Kliknięcie klawisza działa bez zarzutu. Jasne, gładzik to tylko dodatek – jest przecież ekran dotykowy. Ale mimo wszystko – czasem się przydaje, a wtedy też dobrze jest mieć do czynienia z czymś sprawnym i niezawodnym.

    Stacja dokująca nie skrywa zbyt wielu portów, a właściwie wyłącznie pełnowymiarowy USB. Do tego oferuje 500-gigabajtowy dysk twardy (opcjonalnie).

    A jak ma się to wszystko do jakości wykonania i ergonomii pracy?

    Co spostrzega się dość szybko – jak na tablet, urządzenie jest dosyć ciężkie i toporne. 1.2 kg zniechęca do korzystania z zestawu w formie tabletu (w trybie „display” lub „tent”). Do tego ekran jest cięższy od części ze stacją dokującą, co dodatkowo wzmaga niepokój w trakcie użytkowania (nie zdarzyło mi się jednak, by urządzenie się przechyliło – kąt nachylenia zawiasów nie jest za to zbyt duży). Szkoda, że producent zdecydował się umieścić większość portów i złączy w części ekranowej, a nie klawiaturze – nie dość, że byłaby ona lżejsza, to jeszcze cieńsza. Całość mierzy ok. 2 cm grubości (tablet to 9 mm), co jest wartością zbyt dużą jak na współczesne czasy. Do tego konstrukcja nie wydaje się szczególnie nowoczesna – przywykliśmy do wąskich ramek wokół ekranu, podświetlanych klawiszy (tutaj przycisk Windows nie ma podświetlenia, przez co po ciemku trudno się z niego korzysta), czy wreszcie solidnej jakości wykonania. Tutaj nie ma żadnego z tych elementów.
    Owszem, tył ekranu wykonany jest ze szczotkowanego aluminium, ale cała reszta to już tworzywo sztuczne – niezbyt zresztą górnolotne. Zdarzają się trzeszczenia, a poczucie tandetności towarzyszy właściwie do momentu przywyknięcia do tego stanu rzeczy. Odwołuję Was jednak do wstępu artykułu, gdzie mowa była o cenie Switcha 10.

    Na plus wypada za to fakt działania zawiasów – są one dosyć oporne, co akurat zabezpiecza przed swobodnym poruszaniem się ekranu w trakcie pracy, zapewnia też stabilność przy korzystania z różnych trybów działania urządzenia. Jednocześnie jednak ciężkie jest (o ile w ogóle możliwe) otwarcie klapy za pomocą jednej ręki.
    Podsumowując tę część – Switch 10 sprawia dobre wrażenie, jednak tylko dopóty, dopóki korzystamy z niego w formie notebooka. Wówczas nie ma problemu z niedoróbkami wykonania, bo i nie mamy z nimi zbyt wiele styczności, dużą wagą i topornymi wymiarami. Czar pryska dopiero w momencie przełączania na tryb tabletu.
     

    Podzespoły i użytkowanie

    Jakość ekranu, a konkretnie wyświetlanego obrazu, jest bez zarzutu. Parametry są wprawdzie dosyć typowe (gwoli przypomnienia: 10.1”, IPS, 1366 x 768 pikseli), to jednak – jak na tę cenę – są w pełni zadowalające. Kąty widoczności są odpowiednie, nasycenie barw zadowalające, a reakcja na dotyk prawidłowa. Jedynie jasność ekranu mogłaby być nieco większa, co zdecydowanie poprawiłoby czytelność wyświetlacza w warunkach silnego nasłonecznienie. W pomieszczeniach korzystanie z Acera Switch 10 jest jednak w pełni komfortowe.
    Podobnie sprawy się mają z wydajnością. Wprawdzie wewnątrz tego cacka nie drzemie żaden demon, ani nawet „demonek”, to jednak praca w środowisku programów biurowych i aplikacji z Windows Store jest jak najbardziej wygodna i nie nastręcza problemów. Zawodzi jedynie fakt stosunkowo niewielkiej ilości RAM-u (2 GB). 4 GB powinno stać się już standardem.

    Co zaś się tyczy systemu operacyjnego i interfejsu, to jest to Windows 8.1 z interfejsem Modern. Jeżeli zatem mieliście do czynienia z tym OS-em wcześniej, to i od razu odnajdziecie się w środowisku pracy tego urządzenia. O ile Windows sprawdza się na pokładzie notebooka bez większych zastrzeżeń, tak jako system tabletowy wciąż pozostaje daleko w tyle za dedykowanymi mobilnym platformom konkurentami (iOS i Android). Mobilny sklep z aplikacjami wieje pustkami, brakuje zresztą bardzo wielu podstawowych aplikacji, bez których ciężko jest sobie wyobrazić korzystanie z tabletu, a format ekranu nie zachęca do korzystania z orientacji wertykalnej, tak zresztą typowej dla tabletów. Również czas obracania ekranu jest stosunkowo długi – tablet musi chwilę pomyśleć, zanim wykryje swoje nowe ułożenie.
    Na uwagę zasługuje fakt preinstalowania wspomnianego Office’a, jak i szeregu aplikacji od Acera, wśród nich znajdujemy: Acer Docs, Acer media, Acer Photo, Acer Portal, Acer Remote Files, Acer Video Player i Acer Online. Do tego dochodzą inne aplikacje, zewnętrznych producentów, w tym: Spotify, czy Booking.com.
     

    Podsumowanie

    Acer Switch 10 pozycjonowany jest w pierwszej kolejności jako notebook, więc i tę jego „transformację” powinniśmy oceniać w pierwszej kolejności. Urządzenie działa bardzo sprawnie, oferuje niezłe podzespoły (no ok, RAM-u mogłoby być nieco więcej), a zatem i wydajność, ekran zadowala – kolory są nasycone, a kąty widoczności odpowiednie. Jako urządzenie pracujące w środowisku Windowsa 8 sprawdza się zatem całkiem nieźle. Pozostaje jednak ważniejsze pytanie, na które odpowiedzieć musicie sobie sami: jaki jest sens w korzystaniu z „okienek” na dziesięciu calach? W moim odczuciu – niewielki. Za ok. 1700 zł można dostać laptop z ekranem o większej przekątnej i lepszych podzespołach (jedynie bez „wyciąganego” ekranu i panelu dotykowego).
    Jako urządzenie do pracy – polecam zatem większe laptopy. Z kolei jeżeli potraktujecie Switcha 10 jako kompana rozrywek multimedialnych… no cóż – również pod tym względem urządzenie to nie wydaje się być bezkonkurencyjne. Co nieco potrafi, ale właściwie pod każdym względem przebijają je tablety „z krwi i kości” z konkurencyjnymi systemami operacyjnymi. Sklep z aplikacjami Microsoftu oferuje naprawdę bardzo niewiele, a to nie jest jedyny mankament – do tego dochodzi chociażby, o czym już wspominałem, format wyświetlanego ekranu, czy po prostu nawet specyfika systemu Windows.

    Jakość wykonania to kwestia dla mnie bardzo istotna. W przypadku Switcha 10 nie możemy mówić o karygodnych uchybieniach, ale nie sposób jest też nazwać tego modelu mianem „wzoru”. Hybryda jest stosunkowo toporna – wymiary są spore, a towarzyszy temu odpowiednio duża waga. Nie licząc tyłu ekranu, całość wykonano z plastiku, nie najwyższych zresztą lotów. Źle nie jest, właściwie to można by się spodziewać czegoś nawet gorszego jak na tę cenę, ale potencjalni użytkownicy mają jednak prawo wiedzieć, czego należy się spodziewać po przyszłym nabytku.
    Nie jest to ani idealny tablet, ani idealny notebook. W segmencie hybryd Acer Aspire Switch 10 wydaje się jednak mieć naprawdę dobrą pozycję. Jeżeli zatem jesteście zdecydowani na tak wielofunkcyjny gadżet, to prawdopodobnie za ok. 1700 zł nie znajdziecie nic lepszego. Jasne, są wady – nie tylko te dotyczące wykonania, ale – moim zdaniem – „ideologiczne”, odnoszące się w ogóle do istoty tego typu urządzeń. Z czystym sercem mogę ten model polecić jedynie osobom, które mają doskonałą tego świadomość. Wbrew temu, co głoszą specyfikacje techniczne, to urządzenie nie okaże się wystarczające dla wymagającego użytkownika notebooka, czy wymagającego użytkownika tabletu.

    Zalety:

    • Magnetyczny mechanizm łączący ekran ze stacją dokującą
    • Dobre podzespoły, zapewniające płynną pracę
    • Możliwość nabycia wersji z dyskiem 500 GB
    • Wielofunkcyjność – jednak tylko do niewymagających zastosowań
    • System Windows – mimo wszystko potrafi on więcej, niż iOS czy Android
    • Wygodna klawiatura
    • Mnogość portów
    • Dobry ekran

    Wady:

    • Toporna konstrukcja
    • Rozmieszczenie portów (powinno być ich więcej w stacji dokującej!)
    • Specyfika sklepu z aplikacjami Windows
    • Niewielka przestrzeń na dane w przypadku braku dysku twardego (przy 32 GB zostaje jedyne 22 GB wolnego miejsca!)
    • Przycisk „Windows” pod ekranem – brak jego podświetlenie i opóźnienia w reakcji
    • Brak tylnej kamery? (co akurat dla mnie wadą nie jest)
    • Jest to bardziej notebook niż tablet, co dla jednych może okazać się wadą

     

      OCENA: 7/10