W Fukushimie odnotowano rekordowo wysoki poziom promieniowania jądrowego

Promieniowanie wewnątrz jednego z uszkodzonych reaktorów znajdujących się na terenie japońskiej elektrowni atomowej Fukushima osiągnęło rekordowo wysoki poziom – najwyższy od czasu stopienia rdzeni w trzech reaktorach tej elektrowni, które miało miejsce 6 lat temu. Najnowsze odczyty stanowią teraz poważne wyzwanie, gdyż trwają przygotowania do demontażu zniszczonej placówki.
Do tej pory, od czasu wypadku, najwyższy poziom promieniowania odnotowany na terenie elektrowni wynosił około 73 Sv/h. Teraz, promieniowanie wewnątrz osłony otaczającej reaktor nr 2 w Fukushimie osiągnęło poziom 530 Sv/h – eksperci opisali go jako „niewyobrażalny”. Dawka 1 Siwerta może doprowadzić do wystąpienia choroby popromiennej, natomiast przyjęcie od 4 do 8 Sv na raz może okazać się śmiertelne.
Właściciel elektrowni – TEPCO (Tokyo Electric Power Co. Holdings Inc.), wysłał do wnętrza reaktora nr 2 wyposażonego w kamerę robota, który przesłał zdjęcia pokazujące metrową dziurę znajdującą się w osłonie (widoczne poniżej). Ten sam robot dokonał pomiarów promieniowania. Prawdopodobnie, na kratownicy stopionej obudowy widać stopione paliwo uranowe.Fukushima„Uran mógł się stopić i zrobić dziurę w obudowie bezpieczeństwa, ale w tej chwili jest to tylko hipoteza.” – powiedział rzecznik firmy.
TEPCO oraz jego partnerzy nie byli w stanie zlokalizować nieosłoniętego niskowzbogaconego uranu, a jest to wstępnym warunkiem likwidacji zakładu. Do tej pory promieniowanie nie pozwalało na wysłanie kamer na tyle blisko reaktora, aby można było ocenić szkody – z pięciu wysłanych w jego kierunku żadna nie wróciła.

Do poniedziałku wierzono, że paliwo radioaktywne nie wydostało się poza osłonę. Niemniej, jeśli uran przedostał się do większej obudowy bezpieczeństwa, sytuacja może być znacznie gorsza niż przypuszczano. Firma zamierzała skorzystać w marcu z kamery, która może przetrwać wpływ 1000 Sv na godzinę, ale najnowsze odczyty wskazują na to, że urządzenie działałoby w pobliżu reaktora mniej niż godzinę.
Władze mają opracować plan usunięcia paliwa do 2018 roku, ale najnowsze odkrycie może ten proces opóźnić. W grudniu japoński rząd oszacował koszty likwidacji elektrowni na 21,5 biliona jenów (w przeliczeniu to daje około 77 bilionów złotych), co jest kwotą dwa razy większą niż ta, którą podano przy początkowych szacunkach.

Źródło:The Guardian