Unia Europejska: e-book to nie książka

Parę godzin temu europejski Sąd zdecydował, że e-book, czyli elektroniczna wersja książki nie jest tym samym co jej wersja drukowana. E-book został uznany za usługę elektroniczną, a nie za dobro, tak jak to ma miejsce z normalną książką. Spytamy – jaka jest różnica? Niewielka, a jednak. Jak to często bywa, chodzi o pieniądze.

Decyzja Trybunału sprawia, że państwa, które uznały e-booki za książki, będą musiały zmienić opodatkowanie tych przedmiotów. Książki mają zmniejszoną wartość podatku VAT i naturalnym jest, że ich wersje elektroniczne także powinny posiadać taką ulgę. W gruncie rzeczy, chodzi przecież o wartość edukacyjną i treść samego wydawnictwa, a nie sposób, w jaki zostało wydane. Jak widać jednak, dla osób „z góry” sprawa wygląda inaczej.

Cała sytuacja zaczęła się od tego, że dwa kraje – Francja i Luksemburg, przyznały e-bookom takie same ulgi jakie posiadają zwykłe książki. To wywołało niemałą dyskusję wśród posłów Komisji Europejskiej, a cała sprawa trafiła przed Trybunał.

Skutkiem wyroku jest to, ze teraz i Francja i Luksemburg są zobligowane do podniesienia wartości podatku, jakim obłożone są wersje elektroniczne książek, co znacznie podniesie ich ceny. Obecnie we Francji wartość podatku VAT na e-booki wynosiła 5,5%. W najbliższym czasie procent ten zostanie powiększony o 14,5 punktów. W Luksemburgu podatek miał jeszcze mniejszą wartość i wynosił 3%. Teraz powróci do starej wysokości 17%.

Jeżeli kraje nie wprowadzą w najbliższym czasie w życie nowych stawek VAT dla książek elektronicznych, maja czekać je spore kary finansowe.

Źródło: Wall Street Journal /Fot. flickr/mobilyazilar/CC license