U wybrzeży Szkocji powstanie największa na świecie „pływająca” farma wiatrowa

Zaledwie kilka dni po tym, jak duński dostawca energii – DONG Energy, ogłosił, że planuje budowę największej morskiej farmy wiatrowej, pojawia się wiadomość o kolejnym kamieniu milowym w dziedzinie korzystania z odnawialnych źródeł energii. Tym razem mowa o „pływającej” farmie wiatrowej.
Szkocki rząd potwierdził, że przekazał innej skandynawskiej firmie – norweskiemu Statoil, pozwolenie na budowę pierwszej brytyjskiej farmy wiatrowej, która będzie unosić się na wodzie. Park składający się z pięciu 6-magawatowych turbin powstanie u wybrzeży Peterhead.
Według naukowców, farma wygeneruje 135 gigawatogodzin energii elektrycznej rocznie, co wystarczy na zasilenie prawie 20 tysięcy domów. Podczas gdy tradycyjne turbiny są wbudowywane w dno morskie, turbiny Hywind są umieszczane na obciążanych stalowych cylindrach, zakotwiczonych do dna za pomocą trzech cum. Dzięki temu ich instalacja jest znacznie łatwiejsza, zwłaszcza w przypadku głębokich wód.
Norwegia stała się gospodarzem pierwszej na świecie pływającej turbiny wiatrowej w 2009 roku, ale Statoil jest już gotowy na poszerzenie swojej działalności – dzięki budowie pierwszej farmy wykorzystującej takie turbiny – u wschodnich wybrzeży Szkocji.

Ale dlaczego pływające turbiny? Według Carbon Trust – firmy pomagającej organizacjom w ograniczaniu emisji dwutlenku węgla, wszystko skupia się na kosztach. Przedsiębiorstwo uważa, że pływające farmy mają potencjał redukcji kosztów prądu poniżej 100 funtów za megawatogodzinę w środowiskach komercyjnych. Jednakże, projekty takie jak Hywind firmy Statoil już obniżają koszty do nawet 85 funtów za megawatogodzinę.

Źródło: Scotsman