SpaceX w końcu rozwiązało zagadkę wybuchu rakiety Falcon 9

Śledczy, którzy zbadali sprawę wrześniowego pożaru rakiety Falcon 9 wierzą, że odnaleźli jego ostateczną przyczynę. Jak twierdzi Elon Musk, eksplozja, która zniszczyła pojazd i jego ładunek miała miejsce z powodu „zaskakującego problemu, z którym nikt nie miał do czynienia w historii techniki rakietowej”.
Wcześniej firma podejrzewała, że problem miał związek z jednym z trzech zbudowanych z włókna węglowego zbiorników helu znajdujących się wewnątrz głównego zbiornika paliwa. Zgodnie z raportem serwisu New York Times, paliwo, czyli tlen, zamarzło gdy przepływało do drugiego stopnia rakiety, co zapoczątkowało cały ciąg eksplozji.
Chociaż Elon Musk nie powiedział, w jaki sposób zamarznięty tlen mógł wpłynąć na zbiorniki helu, potwierdził, że jego inżynierowie byli w stanie zreplikować pęknięcie jednego z nich.  – „W zasadzie obejmowało to kombinację płynnego helu, kompozytu opartego na włóknie węglowym oraz tlenu w stanie stałym.” – powiedział Musk. – „Tlenu o temperaturze tak niskiej, że przechodzącego w stan stały.”
New York Times zwraca uwagę na to, że tlen zamarza w temperaturze wynoszącej -218 stopni Celsjusza, a SpaceX wykorzystuje w swoich ulepszonych rakietach Falcon 9 płynny tlen schodzony do -206 stopni Celsjusza, czyli chłodniejszy niż ten, który zazwyczaj jest używany w przemyśle rakietowym. Hel znajdujący się w zbiornikach z włókna węglowego ma jeszcze niższą temperaturę, o wartości -268 stopni Celsjusza. Być może to za jego sprawą tlen zamienił się w ciało stałe.
Przypomnijmy, że dochodzenie związane z pożarem przebiega na tyle sprawnie, że firma już jest gotowa do powrotu do pracy. Prywatne przedsiębiorstwo przemysłu kosmicznego twierdzi, że jego śledztwo jest w „zaawansowanym stadium”, a w związku z tym czuje się na tyle pewnie, by wrócić do prowadzenia testów rakiet w Teksasie w ciągu najbliższych dni. Firma wciąż ma nadzieję na wznowienie lotów pod koniec roku.

Źródło: New York Times