Sensei [Raw], Siberia v2 Frost Blue i Apex [RAW] – Steelseries dla graczy

Po recenzji gamingowych produktów Logitecha byłem bardzo ciekaw czym mogą pochwalić się inni producenci. Już po kilku dniach zmierzała do mnie paczka od Steelseries. Wewnątrz paczki znajdowały się znane i cenione słuchawki Siberia V2 Frost Blue Edition, klawiatura Apex [RAW], myszka Sensei [RAW] oraz podkładka SteelSeries QcK.
Na kolejnych stronach znajdziecie testy sprzętu w układzie:

  1. 1. Słuchawki
  2. 2. Klawiatura
  3. 3. Myszka i podkładka

 

Steelseries Siberia V2 Frost Blue – powiało… ciepłem
Model Siberia V2 jest urządzeniem znanym i uznanym w środowisku graczy. Do testów otrzymaliśmy wersję o mocno zawężonej funkcjonalności. Dlaczego? Jest to wersja na USB, pozbawiona wtyczki jack 3.5 mm. Zabieg ten jest o tyle niezrozumiały, że kartę dźwiękową, która wieńczy kabel można było śmiało stworzyć jako przejściówkę, do której wpina się zwykłego jacka. Jeżeli poszukujecie słuchawek, które podepniecie także do smartfona, czy też odtwarzacza mp3, będziecie musieli rozejrzeć się za wersją z odpowiednią wtyczką.Słuchawki sprzedawane są w dobrej jakości tekturowym pudełeczku, zapinanym na rzep. Po jego rozpięciu oczom naszym ukazuje się zestaw słuchawkowy chroniony dodatkową plastikową szybką.Siberia V2 wykonano z dbałością o najmniejsze szczegóły. Biały kolor urządzenia dobrze współgra z szarymi, miękkimi skórzanymi nausznikami, które skrywają pod sobą głośniki o średnicy 50 milimetrów.Pałąk, który nakładamy na głowę umieszczony jest na sprężynujących linkach. Dzięki temu nie wywiera najmniejszego nacisku na czubek głowy. Podobnie wygodne są z resztą muszle słuchawek, zakrywające całą powierzchnię ucha. Słuchawki do głowy przylegają delikatnie, ale zarazem pewnie i solidnie. Siła nacisku na uszy jest mniejsza niż w przypadku testowanych uprzednio Logitechów G430.Na pierwszy rzut oka mikrofonu nie widać. Jest on subtelnie wsunięty w obudowę muszli słuchawek. Jego elastyczna konstrukcja pozwala go wyginać w dowolną stronę. Przycisk odpowiedzialny za włączanie i wyłączanie mikrofonu, wraz z pokrętłem do regulacji głośności, umieszczono na bardzo krótki kablu zwieńczonym kartą dźwiękową i wtyczką USB. Na szczęście w zestawie producent dołącza przedłużacz USB-USB.Muszle od strony zewnętrznej pokryte są plastikową siateczką, zza której pada światło emitowane przez niebieskie LEDy. Dzięki oprogramowaniu Steelseries Engine można regulować częstotliwość mrugania światła a także zupełnie je wyłączyć. Dodajmy, że światło nie jest zupełnie widoczne przez użytkownika, jako że świeci na zewnątrz.Oprogramowanie Steelseries Engine jest równie funkcjonalne jak odpowiednik u konkurencji – Logitech Gaming Software. Niestety, equalizer jest bardziej ubogi i regulacja poszczególnych tonów jest utrudniona. Audiofile mogą się czuć niepocieszeni, lecz czy słuchawki Steelseries Siberia V2 Frost Blue są urządzeniem dla nich? Niekoniecznie.Pomimo karty dźwiękowej na USB, zestaw nie jest w stanie symulować dźwięku przestrzennego. Chciałem go niejako wymusić za pośrednictwem karty dźwiękowej, ale sami rozumiecie… jacka 3.5 mm brak. Nabywca headsetu będzie musiał zadowolić się dźwiękiem stereo. Szkoda. Jakie są wrażenia odsłuchowe?
Cóż, jak w każdej recenzji sprzętu audio trzeba zaznaczyć, że wrażenia związane z odbieraniem dźwięków są indywidualne dla każdej osoby. Nie chodzi tu nawet o „starzenie się” aparatu słuchowego, ale także o różnoraki odbiór płynących do ucha dźwięków przez różne osoby.
Słuchawki Steelseries Siberia V2 oferują jednak bezsprzecznie bardzo ciepłe brzmienie. O wiele cieplejsze niż nieco metalicznie przy nich wypadające Logitechy G430. Siberia V2 Frost Blue emitowały naprawdę genialny bas. Po odsłuchaniu kilku kawałków muzyki z gatunku dance, dubstep (wirujące pralki, młoty pneumatyczne, wiertarki, te klimaty) oraz rap-rave miałem ochotę na więcej, pomimo że fanem takiej muzyki nie jestem. Tony niskie były wyraźnie odseparowane od tonów o wyższym zakresie. Nie były jednak przesadnie dudniące. Były po prostu… ciepłe, nie atakowały bębenków usznych zbędnym stukotem.O ile tony średnie w przypadku produktu Logitecha G430 były piętą Achillesową, to w Siberia V2 są odwzorowane rewelacyjnie. Ten zakres częstotliwości (400 Hz – 4000 Hz) docenią osoby słuchające muzyki klasycznej i kobiecego wokalu. Co ciekawe, ludzie na tonie średnie na ogól uwagi nie zwracają. Myślę, że w tym wypadku nawet laik usłyszałby różnicę.
Ze względu na ciepłe brzmienie słuchawek słabiej wypadają tony wysokie. Jak dla mnie za bardzo zlewały się z tonami średnimi i nie były zbyt wyraźnie odseparowane od reszty.
Przyznaję się bez bicia, że nie korzystałem ze słuchawek dłużej niż 100 godzin, a dopiero po takim okresie słuchawki się porządnie wygrzewają i nabierają jeszcze lepszego brzmienia.Testy w grach Battlefield 3, Company of Heroes 2 i Counterstrike: GO wypadły bardzo pomyślnie. Steelseries Siberia V2 to słuchawki bardo dobrze zbalansowane. Bas nie jest, jak już wcześniej wspomniałem, przesadnie nachalny i efekty wystrzałów nawet po podkręceniu głośności nie spowodują przerwania błony bębenkowej. Pomimo braku dźwięku przestrzennego odwzorowanie dźwięków jest dostatecznie dobre, aby ocenić to co dzieje się w wirtualnym świecie. 50-milimetrowe membrany robią swoje. Doskonale sprawuje się także konstrukcja słuchawek. Nawet 7-godzinna sesja gamingowa nie spowodowała u mnie żadnego zmęczenia w postaci bólu głowy i uszu. Nie skłamię jeśli napiszę, że Siberia V2 Frost Blue to jedne z najwygodniejszych słuchawek dla graczy.

  • + niesamowicie wygodny headset
  • + bardzo wygodne skórzane, duże nauszniki
  • + zintegrowana karta dźwiękowa
  • + przedłużka do kabla usb w zestawie
  • + świetny bas
  • + wyraźne i pełne tony średnie
  • + możliwość przypisywania ustawień dźwięku do konkretnej aplikacji
  • + ciepłe, przyjemne brzmienie
  • + miły dla oka design
  • + jakość wykonania i użytych materiałów
  • + bardzo dobry mikrofon
  • + podświetlenie LED
  • konieczność korzystania z karty dźwiękowej przy kablu, brak wtyczki jack (w wersji USB)
  • brak symulacji dźwięku przestrzennego (tylko stereo)
  • przeciętne tony wysokie
  • niezbyt zaawansowany equalizer
  • wysoka cena

Ocena ogólna: 8/10

Conowego poleca
#break#
Apex [RAW] – mogło być lepiej
Apex [RAW] to nieco zubożona o funkcje wersja klawiatury Steelseries Apex. Względem droższego odpowiednika pozbawiono jej funkcji zmiany koloru podświetlenia, wejść USB, funkcji ActiveZone, kilku klawiszy funkcyjnych oraz co najgorsze: możliwości obsługi klawiszy multimedialnych bez użycia specjalnego klawisza funkcyjnego.
Nigdy nie lubiłem klawiatur o niskim profilu, bo zawsze kojarzyły mi się z niewygodą pracowania na klawiaturze laptopa. Niestety Apex [RAW] nie pomógł mi w zmianie nastawienia. Klawisze zbyte mocno przylegają do siebie i mają dość dużą powierzchnię, przez co dynamiczne korzystanie z nich w grach nie jest najwygodniejsze.Klawiatura Apex [RAW] nie jest też do końca wygodna z innego powodu. Obsługa klawiszy multimedialnych odbywa się tutaj, podobnie jak na laptopach, za pośrednictwem specjalnego klawisza funkcyjnego, który trzeba przytrzymać, aby aktywować alternatywną funkcję danego przycisku.Przyciskom macro (w liczbie 17) można przypisywać odpowiednie zadania za pośrednictwem oprogramowania Steelseries Engine. Cały proces przebiega błyskawicznie i nie będzie stanowił problemu nawet dla laika. Przyciskami można dla przykładu wysyłać określony tekst w komunikatorze, a także wywoływać określone akcje w systemie. Chcecie uruchomić głęboko ukryty w systemie program za pomocą jednego klawisza? Żaden problem. Gracze mogą się przełączać dynamicznie pomiędzy dwoma warstwami zapisanych ustawień.5 przycisków umieszczono po lewej stronie klawiatury, pozostałe zaś 12 znajduje się pod kolejnymi „F-ami”.
Nietypowych rozmiarów spacja nie jest żadnym utrudnieniem i korzystanie z niej nie wymaga specjalnego przyzwyczajenia. Nie mogę powiedzieć też, że jej rozmiar ułatwia obsługę tejże funkcji, gdyż nie ma chyba gracza, który w ferworze rozgrywki miałby problem z trafieniem w spację o standardowym kształcie. Dodatkowe strzałki kierunkowe to miły dodatek, jednak nie zdarzyło mi się z nich korzystać – siła przyzwyczajeń.Zamiast dodatkowych strzałek Steelseries mogło dorzucić wyjście audio i wejście mikrofonowe, których niestety na obudowie urządzenia nie znajdziemy. Próżno też szukać choćby jednego portu USB. Te znajdują się w liczbie dwóch w droższej o niemal 100 złotych wersji Apex.Koloru podświetlenia zmienić się nie da. Taka funkcjonalność dostępna jest w droższym modelu Apex. Podświetlenie jednak można zupełnie wyłączyć, choć nie widzę sensownego powodu, dla którego ktoś miałby to robić. Klawisze w nocy są bardzo wyraźnie podświetlone, na całej długości i szerokości znaku. Świeci się także napis Steelseries w prawym górnym rogu klawiatury.Wygląd klawiatury jest surowy, żeby nie powiedzieć ascetyczny. Mi prawdę mówiąc nie przypadł zbytnio do gustu. Klawiaturę można kupić już w cenie 259 złotych, co czyni z niej konkurenta niezłych konstrukcji Razera, Thermaltake oraz Logitecha. Mi obsługa Apex [RAW] nie przypadła do gustu. Na dłuższą metę bardzo przeszkadzały mi nikłe odstępy pomiędzy klawiszami i przeciętna kontrola multimediów. Nie przekonuje mnie też do końca tak niski skok klawiszy w urządzeniach dla graczy. Co kto lubi.

  • + cicha praca
  • + duża i wygodna w użyciu spacja
  • + łącznie 17 dodatkowych klawiszy
  • + podświetlenie
  • + ergonomiczny kształt (brak podpórek)
  • + ogromne możliwości tworzenia makr
  • – brak złącz USB i audio
  • – niewielkie odstępy pomiędzy klawiszami
  • – brak możliwości zmiany koloru podświetlenia
  • – niezbyt wygodne sterowanie funkcjami multimediów
  • – częściowo błyszcząca powierzchnia (odciski palców)

Ocena ogólna: 6,5/10

#break#
Steelseries Sensei [RAW] Frost Blue – niepozorny gryzoń
Białe myszki kojarzą mi się nieodłącznie z czasami, gdy w sklepie do wyboru były gryzonie z kulką białe i z kulką czarne. Może nie było aż tak źle, ale wybór był niewielki. Dawno już nie widziałem myszki w kolorze białym – może dlatego, że ten kolor nigdy nie był w moim guście, a może ze względu na to, że producenci odeszli od takich „niepraktycznych” barw (na białym szybko widać brud).Po wyjęciu Steelseries Sensei [RAW] z pudełka polubiłem kolor biały, serio. Myszka która trafiła do redakcji to wariant Glossy w kolorze białym i z podświetleniem Frost Blue, współgrającym z podświetleniem słuchawek Siberia V2. W sprzedaży znajduje się także Sensei [RAW] pokryty gumą.Biały gryzoń jest strasznie niepozorny, a jego design to czysty minimalizm. Na wierzchniej powierzchni znajduje się tylko rolka (będąca zarazem przyciskiem) oraz przycisk służący do przełączania się między maksymalnie dwoma zapamiętanymi w Steelseries Engine ustawieniami rozdzielczości. Maksymalna wynosi 5670 DPI przy odświeżaniu 1000 Hz (minimum to 125 Hz). Rzecz jasna górna strona obudowy gryzonia to także lewy i prawy klik, jakżeby inaczej.Określone funkcje przyciskom nadać można za pośrednictwem oprogramowania Steelseries Engine, które pozwala także na zmianę pulsowania światła w myszy oraz zmianę rozdzielczości (od 90 do 5670 DPI), częstotliwości odświeżania i dostęp do ciekawych statystyk obrazujących ile razy klikaliśmy w dany przycisk.Kształt myszki ułatwia pracę osobom leworęcznym – jej profil jest bowiem symetryczny. Zarówno po prawej, jak i lewej stronie obudowy znajdują się dwa przyciski. Ich obsługa może przysporzyć pewnych problemów. Osoby praworęczne będą miały problem z szybkim kliknięciem po stronie prawej, natomiast osoby leworęczne po stronie lewej.Jak widać stworzenie myszki przyjaznej w obsłudze dla osób zarówno prawo-, jak i leworęcznych nie jest zadaniem łatwym. Jeżeli lubicie myszki o kształtach wyprofilowanych pod dłoń, możecie czuć się lekko zawiedzenie. O ile przy pierwszym kontakcie z Sensei [RAW] jej kształt nieco mi przeszkadzał, to wystarczyło kilkanaście minut aby przyzwyczaić się do jej konstrukcji.Mimo kilkudziesięciu godzin spędzonych z myszką nie zdołałem jednak opanować obsługi klawiszy znajdujących się na jej prawym boku. Paradoksalnie, na błyszczącej białej powierzchni nie było widać ani zabrudzeń, ani odcisków palców. Ciepło generowane przez myszkę było na tyle niskie, aby nie powodować potliwości dłoni. Byłem naprawdę zaskoczony ergonomią i funkcjonalnością tej niepozornej myszki.

  • + świetny design
  • + myszka dla obu rąk
  • + wysoka precyzja działania
  • + maksymalna rozdzielczość 5670 DPI
  • + niewielka emisja ciepła
  • + powierzchnia nie ulegająca zabrudzeniom
  • – symetryczny kształt, co nie każdemu będzie odpowiadać
  • – brak ciężarków
  • – dość niewygodna obsługa przycisków po stronie prawej (dla praworęcznych)
  • – stosunkowo wysoka cena

Ocena ogólna: 8/10

Conowego poleca

 
Steelseries QcK
Sensei [RAW] w trakcie testów poruszała się na podkładce Steelseries QcK oraz Steelseries WoW Edition. Nieco lepiej radziła sobie na tańszej wersji, przysłanej razem z resztą sprzętu do testów.
Podkładka Qck to podkładka materiałowa ze spodem wykonanym z antypoślizgowej gumy. Jej rozmiary – 320 mm x 270 mm czynią z niej podkładkę przeznaczoną dla graczy ceniących sobie podkładki o dużej powierzchni.
Jej krawędzie już w chwili rozpoczęcia testów były delikatnie wystrzępione. Obawiam się, że po kilku miesiącach korzystania oddzielą się one od gumowej powierzchni i będą nieestetycznie odstawiać. Szkoda, że Steelseries nie zadbało o żadną ochronę krawędzi.Największą zaletą podkładki materiałowej jest materiałowa warstwa, po której porusza się myszka. Była ona jakby stworzona dla urządzeń Logitech G400, jak i testowanego Sensei [RAW]. Ze zdumieniem dostrzegłem, że gryzonie poruszają się po niej lepiej niż po mojej prywatnej Steelseries WoW Edition. Może to kwestia tego, że podkładka ze smokiem z WoW ma już swoje lata.
Steelseries QcK z pewnością nie można nazwać podkładką bardzo śliską – i dobrze. Zapewnia ona optymalną kontrolę nad gryzoniem niezależnie od gry, w którą gramy. Również praca w aplikacjach takich jak edytory graficzne i tekstowe była bardzo przyjemna.

  • + świetna materiałowa powierzchnia
  • + gumowy antypoślizgowy spód
  • + atrakcyjna cena
  • – szybko widać na niej kurz i brud
  • – krawędzie niezabezpieczone przed strzępieniem się

Ocena ogólna: 7,5/10