Projekt Google Glass – coraz więcej o nim wiemy

Okulary od Google’a wykorzystujące technologie rozszerzonej rzeczywistości na dotąd niespotykaną skalę, to jeden z najgorętszych tematów w świecie elektroniki. Jakkolwiek gigant z Mountain View nie zaprezentował swojego najnowszego dzieła chociażby podczastegorocznych targów IFA, tak wciąż na światło dzienne wypływają nowe fakty z nim związane. NiedawnoMarta pisała, że Google Glass zadebiutowały podczas pokazu mody NY Fashion Week. Teraz przyszła pora na relację dziennikarzy z The Wallstreet Journal, którzy mieli okazję je przetestować. (Farciarze!).
Do tej pory mówiło się, że Google Glass zastąpią użytkownikowi jego dotychczasowego smartfona. Za ich pośrednictwem będzie można przeprowadzić rozmowę telefoniczną, sprawdzić maila, czy użyć aplikacji z  nawigacją (i wiele, wiele więcej). Redaktorzy TWJ uzupełniają te informacje o następujące: ekran zakrywający prawe oko wyświetlać będzie różne rodzaju powiadomienia i skróty do wybranych funkcji okularów (np. aparatu, kamery itd.), a kontrolę nad nimi sprawować się będzie drogą głosowych komend. Za prawidłowy odbiór dźwięku odpowiadać będą dwa mikrofony. Ponadto dowiedzieliśmy się, że jedno z ramion okularów skrywać będzie baterię (zapewne lewe), a całe urządzenie jest lekkie.


Kwestią czasu jest jednak, nim Google zdecyduje się na wszechstronną prezentację swoich okularów; wtedy też poznamy wszystkie ich funkcje. Na tę chwilę bardziej interesuje nas, na jakim są one etapie tworzenia. Producent zarzeka się w końcu, że początkiem przyszłego roku trafią one do sprzedaży.
Na to pytanie po trosze uzyskujemy odpowiedź z relacji TWJ. Redaktorzy donoszą, że egzemplarze, którymi dysponowali, umożliwiały wykonywanie zdjęć (również w trybie time-lapse). Poza tym nie mogli jednak przeprowadzić za ich pomocą rozmowy telefonicznej, czy skorzystać z map Google’a (aczkolwiek takie opcje znajdowały się w menu). Najwyraźniej Google Glass to na razie mocno wybrakowany prototyp.
W momencie premiery Google Glass mają kosztować 1500 dolarów. Producent musi jednak solidnie się przyłożyć, by były one warte tych pieniędzy.

Źródło: The Wallstreet Journal