Połączenie klasyki i nowoczesności – miniprojektor Projecteo

Część użytkowników aparatów fotograficznych z rozrzewnieniem wspomina czasy, kiedy na jednej taśmie filmowej mieściło się 24 lub 36 zdjęć, a fotograf kilka(naście) razy zastanowił się nad zrobieniem zdjęcia. Ponadto fizyczny kontakt z zdjęciem dawał zupełnie inne efekty podczas jego pokazywania, niż 2500 fotek z cyfrówki. Z drugiej strony wygoda i możliwość wyboru najlepszego z możliwych wykonanych zdjęć daje ogromny potencjał dla amatorów. Twórcy mini-projektora Projecteo pragną połączyć klasykę z nowoczesnością. Na razie projekt znalazł się na Kickstarterze i moim zdaniem jest jednym z ciekawszych pomysłów na cyfrową fotografię w starym wydaniu.
Miniaturowe projektory cyfrowe typu „pico” nie są już dla nikogo nowością. Natomiast Projecteo nie jest projektorem sensu stricte. Jest on właściwie rzutnikiem, ponieważ nie przetwarza cyfrowo wgranego obrazu, a jedynie powiększa miniaturową kliszę Kodaka. W jaki sposób? To bardzo proste. W pierwszej kolejności potrzebujemy cyfrowego zdjęcia, a właściwie – dziewięciu. Następnie obrabiamy je w specjalnym oprogramowaniu, np. Stickygram, wklejając je w okrąg. Kolejnej części nie możemy jednak zrobić sami (chyba, że dysponujecie pracownią fotograficzną). Cyfrowe obrazki wypalane są na taśmie 35 mm, takiej samej, jaka używana była w „zamierzchłych czasach” fotografii analogowej. Kółeczka ze zdjęciami wycinane są za pomocą specjalnego urządzenia.
Dopiero w tym momencie na scenę wkracza Projecteo. Wycięte kółeczka ze zdjęciami wkłada się do plastikowego uchwytu, również okrągłego, z oknami na poszczególne klatki. Teraz wystarczy tylko włożyć kółko do projektora i wcisnąć włącznik. Jasna dioda LED pozwoli rzucić obraz na ścianę. Projektor kosztuje 25 dolarów (ok 80 złotych). Jak podoba Wam się pomysł takiego rzutnika? Czy to przydatny gadżet czy raczej nieodłączny element wyposażenia każdego hipstera? 🙂

Źródło: kickstarter