Pociąg-pocisk zabił człowieka. Wiózł fragmenty zwłok przez 32 kilometry [Wideo]

W Japonii przeprowadzone zostanie śledztwo w sprawie przykrego incydentu, do którego doszło w ubiegłym tygodniu. Superszybki pociąg podróżujący do Tokio zabił człowieka, który wtargnął na tory. Niemniej, fakt ten odkryto 32 kilometry od miejsca kolizji, gdy wewnątrz uszkodzonego nosa pojazdu odnaleziono ludzkie szczątki.
Japoński minister sportu i turystyki, Keichii Ishii, nakazał firmie West Japan Railway Company, aby ta zbadała, dlaczego 14 czerwca, gdy doszło do kolizji, kierowca pociągu od razu nie doniósł o żadnym dziwnym dźwięku usłyszanym w trakcie podróży. Operator pojazdu dopiero potem powiedział, że usłyszał dziwny hałas, gdy pociąg był w tunelu, ale przypuszczał że ten uderzył w zwierzę. Uznając, że pasażerom nic nie zagraża, kierowca zdecydował, że kontrola bezpieczeństwa nie jest potrzebna. Nie postąpił on zgodnie z procedurami, ponieważ nie wysłał raportu na temat zdarzenia do centrum operacji.
Dopiero gdy inny kierowca zauważył ogromne pęknięcie na nosie pociągu, centrum dowiedziało się o problemie. Wtedy zarządzono, aby pojazd awaryjnie się zatrzymał.

Na stacji w mieście Shimonoseki w prefekturze Yamaguchi policja oszacowała szkody. Wewnątrz szczeliny na nosie pociągu natrafiono na ludzkie fragmenty ciała. Później, w pobliżu wspomnianego tunelu odnaleziono pustego, zaparkowanego minivana. Później policja potwierdziła, że należał on do 52-letniego opiekuna  z Nogaty w prefekturze Fukuoka. Jego odciski palców dopasowano do części ciała znalezionych w pociągu.
„Kierowca sam zdecydował, że w tym przypadku nie miał czego zgłaszać. Temu faktowi musimy się przyjrzeć.” – powiedział przedstawiciel West Japan Railway Company. Sprawa traktowana jest jako samobójstwo. Na szczęście, takiew wypadki zdarzają się w Japonii bardzo rzadko. Ostatni na tej samej linii miał miejsce w maju 2016 roku.

Źródło:Asahi