Panele słoneczne cieńsze od pajęczej nici

Od kilku lat intensywnie promuje się alternatywne sposoby pozyskiwania energii. Jednym z ciekawszych pomysłów dla osób zamożnych jest stawianie ogromnych wiatraków w miejscach, gdzie wiatr wieje intensywnie przez większą część roku. Zgodnie z obowiązującym prawem władze RP muszą odkupić określony procent pozyskanej w ten sposób energii. Doprawdy złoty biznes! Przyjazne środowisku są również elektrownie geotermalne (choć na te w Polsce nie mamy raczej co liczyć) oraz panele słoneczne. Potężny krok w rozwoju technologicznym tych drugich nastąpił niedawno za sprawą naukowców z Austrii i Japonii.
Folia na której umieszczone zostały elektrody ma zaledwie 1,9 mikrometra grubości. Jest to jedna dziesiąta grubości obecnie stosowanych paneli. W tym miejscu warto zaznaczyć (choćby dla poruszenia Waszej wyobraźni), że mikrometr jest jedną milionową częścią metra. Wyobraźcie sobie, że nowe panele są cieńsze od większości pajęczych sieci. W parze z niewielkim rozwiązaniem idzie rzecz jasna niewielka masa i ogromna elastyczność.
Tsuyoshi Sekitani z Uniwersytetu w Tokio – jeden z ojców dzieła podrzucił niezły pomysł na jedno z wielu zastosowań paneli. Powiedział: „Panele tej grubości będzie można przyczepić do ubrań. Pomogą zasilić sensory wykorzystywane do monitorowania czynności organizmu u osób starszych.” Strzelam w ciemno, że NFZ nie będzie zainteresowany tym rozwiązaniem w przeciągu najbliższych czterystu lat.
Nowe panele słoneczne muszą jeszcze zostać udoskonalone. Zespół odpowiedzialny za ich stworzenie przewiduje, że będą mogły zostać wprowadzone do dystrybucji w przeciągu 5 lat.
 

Źródło: techworld, Ubergizmo