Ojciec testuje czujniki Tesla Model S na własnym dziecku. Szczyt lekkomyślności?

Możliwości samochodów Tesla Model S, związane z funkcją Autopilota i towarzyszącym jej czujnikom, testowane są przez posiadaczy owych pojazdów na wiele, często kontrowersyjnych sposobów. Zaczęło się od dość nieodpowiedzialnej jazdy, poza drogami szybkiego ruchu i autostradami, przy użyciu autopilota, bez trzymania rąk na kierownicy. Tym razem eksperymenty poszły o krok dalej.
Na poniższym materiale wideo zobaczycie podstarzałego jegomościa w fedorze na głowie (i już wiadomo z kim mamy do czynienia), który testuje przednie czujniki Tesla Model S wspomagające funkcję przywołania pojazdu (Summon). Czujniki te mają za zadanie między innymi zapobiegać kolizjom z obiektami znajdującymi się przed elektrycznym sedanem. Amerykanin umieszcza więc przed swoim wozem na potrzeby testu między innymi wiadro, maskotkę oraz… swoje kilkuletnie dziecko. Latorośl jest ewidentnie nieco wystraszona perspektywą rozjechania przez dwutonowy samochód. Ojciec jednak zachęca dziecko do pozostania w miejscu krzycząc stanowczo: „don’t move!” (ang. nie ruszaj się!).Biorąc pod uwagę, że pojazd nie wykrył w trakcie pierwszego z testów pluszowej zabawki, próba przy… wykorzystaniu dziecka również mogła nie skończyć się pomyślnie. Czego jednak nie robi się jednak dla dobra nauki popularności w sieci.
Poniżej 11 minutowy filmik z całego eksperymentu. Dziecko wchodzi na plan w 10 minucie.

A może przesadzamy i w postępowaniu ojca nie ma niczego złego?

Źródło: YouTube