Niemcy grają w ponga na czerwonym świetle

Myślałem, że sygnalizatory świetlne na przejściach dla pieszych, to jeden z tych elementów przestrzeni miejskiej, który nawet na przestrzeni lat nie ulegnie szczególnym zmianom i „upgrade’om”. Zmieniłem podejście, gdy kilka lat temu w moim mieście zaczęto montować sygnalizatory z przyciskami, czy później – z timerami. Dzięki nim człowiek może w ostatniej chwili zmienić trasę na bardziej optymalną, czy po prostu bezstresowo napisać SMS-a na czerwonym. Niemieccy fachowcy poszli jednak o krok dalej. A właściwie, to o kilka.
Ich pomysł polega na tym, by połączyć funkcję timera w formie elektronicznej klepsydry z… panelem dotykowym, na którym można zagrać w ponga, a pisząc konkretnie – Street Ponga. Pomysł jest jednak o tyle udany, że naszym rywalem nie jest cyfrowy przeciwnik, a osoba czekająca na zielone po drugiej stronie ulicy. Sami zobaczcie:

Jak widać całość działa całkiem sprawnie i rzeczywiście zapewnia rozrywkę na te kilkadziesiąt sekund dla obojga graczy. Cale szczęście, że rozgrywka zostaje zatrzymana po zmianie światła na zielone. W innym wypadku można by w końcu je przegapić. Kilka razy z rzędu.
Zakładam, że po tej krótkiej zabawie zawodnicy, w geście szacunku, podają sobie dłonie spotkawszy się na środku ulicy. Być może jednak w jej wyniku doszło też do mniej przyjemnych sytuacji, jak np. wymiany wrogich spojrzeń, czy nie do końca miłych słów.
Gdyby zamontowano Street Ponga w moim mieście, to zapewne używałbym go z kolegami jako środek rozwiązania zakładów i konfliktów; w samo południe.

Źródło: YouTube