NASA po raz kolejny pokazuje, jak wyglądają testy kapsuły Orion

Zastanawialiście się kiedyś, co dzieje się w momencie, gdy załogowa kapsuła powracająca z kosmosu uderza w powierzchnię oceanu? Cóż, nie jesteście jedyni. Inżynierowie z NASA myślą o tym raczej często i właśnie dlatego, na terenie jednej z placówek agencji, przeprowadzają testy, których głównymi bohaterami są manekiny, nowy moduł statku kosmicznego Orion oraz, oczywiście, basen wypełniony wodą.
Orion
NASA zwraca uwagę, że mimo hamowania za pomocą spadochronów, uderzenie kapsuły w wodę może być na tyle silne, że wywrze spory wpływ na organizm człowieka. Im lepiej agencja się do tego przygotuje, im bardziej postara się zmniejszyć siłę tego uderzenia, tym bezpieczniejsi będą pasażerowie statku kosmicznego. To ważne, zwłaszcza, że przyszłe kapsuły Orion mają lądować w Oceanie Spokojnym.
Podczas testów, w kapsule umieszczane są manekiny pokryte licznymi czujnikami, które przekazują zespołowi dane dotyczące tego, co dzieje się z nimi oraz z siedzeniami podczas lądowania na wodzie. Wszystko odbywa się w Ośrodku Badawczym Langley, gdzie Orion upuszczany jest do basenu o głębokości 20 metrów. Dzięki temu NASA może się upewnić, że potencjalna szansa na wystąpienie urazów u załogi będzie jak najmniejsza.
Jak dotąd, kapsułę upuszczono do zbiornika cztery razy. Teraz rozpocznie się faza, podczas której NASA przetestuje, jak wyglądałoby lądowanie statku, gdyby ten ułożyłby się w stosunku do wody pod nietypowym kątem.
Orion
Orion
Orion
Orion
Orion

Źródło: NASA